7 obserwujących
130 notek
79k odsłon
1067 odsłon

Hierarchowie odwracają uwagę "tęczową zarazą".

Wykop Skomentuj114

Gdy wybuchła afera pedofilska jazzmana Sadowskiego hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce dosyć oszczędnie włączyli się w kampanię przeciw środowiskom artystycznym, że rzekomo kryły one tego zboczeńca w swoich szeregach.

Po chwilowej egzaltacji tym tematem, także akolici obecnej władzy, bo przecież z ultrakatolikami w sojuszu, wyciszyli ostry atak przeprowadzany pod pretekstem, że skoro Kościół jest rozliczany to tym bardziej inne środowiska też powinny.

Ucichła też jakoś sprawa komisji ds. pedofilii jaką PiS obiecywał utworzyć po "Klerze" Smarzowskiego i filmie barci Sekielskich.

Okazało się bowiem, że sprawa Sadowskiego nie za bardzo nadaje się do koniecznego i dla hierarchów i dla partii rządzącej odwrócenia uwagi od pedofilii wśród duchownych katolickich, ponieważ wraca obuchem do Kościoła hierarchicznego.

Po pierwsze dlatego, że w czasie gdy ten muzyk gwałcił dzieci, to samo robił słynny już proboszcz z Tylawy, a kryli go na zmianę arcybiskup Michalik i prokurator Piotrowicz.

Ale co dla Kościoła najgorsze miało wtedy miejsce, najgroźniejsze dla niego samego, bo na samej jego górze, tuszowanie sprawy największego pedofila, który miał na sumieniu setki, jeśli nie tysiące ofiar, ojca Maciela Degollado z Meksyku. I to z udziałem, a co najmniej za przyzwoleniem Jana Pawła II.

Ten twórca Legionów Chrystusa, jako pokojowej odpowiedzi ruchu Christeros na sekularyzację w Meksyku, założył ten zakon już 1941 i od tej pory systematycznie gwałcił kolejne pokolenia młodych chłopców.

Nie gardził też siostrami zakonnymi i młodymi klerykami.

By sobie zapewnić bezkarność oprócz standardowych ślubów zakonnych posłuszeństwa, czystości  i ubóstwa nielegalnie wprowadził czwarty - milczenia, jednocześnie informował swoich podwładnych, że otrzymał specjalną dyspensę od Piusa XII na jego masturbowanie, czego wymagał od legionistów jako czynu bożego. Nawet zachowały się fotki jak ten zbok w otoczeniu młodzieży leżąc na łóżku "przyjmuje" od nich orgazm.

Już od lat czterdziestych do Watykanu docierały informację o tym procederze, także łącznie w ciągu 60 lat ponad 200 różnych dokumentów, ale Stolica Apostolska nic sobie z nich nie robiła, posługując się instrukcją z 1922, która de facto także nakazywała milczenie w tych sprawach i nie informowanie organów ścigania. Instrukcją pod groźbą ekskomuniki, która została dopiero zniesiona przez Ratzingera w 2001 roku.

Meksykański zbok w sutannie zapewnił sobie taką bezkarność, bo był zdolnym "administratorem" i prócz usług seksualnych od ludzi wyciągał też forsę, gromadząc ostatecznie w Legionach Chrystusa ponad 50 miliardów dolarów!

Ostatecznie w latach 90-tych do Watykanu przybyła grupa świadków, zeznających o zbrodniach ojca Maciela, ale na spotkaniu z udziałem Jana Pawła II zdecydowano o umorzeniu sprawy, i nie dziwota skoro przez lata papież Wojtyła obdarzał tego zboczeńca stanowiskami, łaskami, podziękowaniami i błogosławieństwami, ostatnim w listopadzie 2004 roku!

Jak tuszowali i to od samej głowy takie megazbrodnie to trudno się dziwić, że w poszczególnych katolickich krajach była inna "atmosfera"!?

Warto też wspomnieć o uhonorowaniu w 2004 roku przez Jana Pawła II kardynała Barnarda Law głównego tuszującego pedofilię w amerykańskim Kościele katolickim, który z tego powodu został zmuszony dwa lata wcześniej do dymy ze stanowiska arcybiskupa Bostonu.

O wyświęcaniu na arcybiskupa arcyzboka Wesołowskiego już nie wspomnę, a przecież nikt nie staje się pedofilem dopiero na starość.

Sprawa Sadowskiego nie nadaje się więc do wybielenia Kościoła, bo może ostatecznie rodzić pytanie kto był winny atmosferze w Polsce, w której umarzane były masowo śledztwa w sprawie pedofilii czy to gdy katami byli księża katolicy czy muzycy. W latach, gdy papież, słusznie uważany jako przyczynek do obalenia komunizmu, był traktowany w swoim ojczystym kraju jak wielki narodowy bohater, dla którego nawet Marszałek ustępował swego miejsca w Sejmie i któremu nawet SLD nie ośmieliła się przeciwstawić, co widać było choćby po horrendalnych zwrotach majątków Kościołowi.

A polscy hierarchowie dobrze wiedzą, że po aferach pedofilskich na Zachodzie, w USA czy Australii z tamtejszych Kościołów katolickich pozostały zgliszcza. Że walczą w związku z tym o przetrwanie, stąd też znaleźli temat, który świetnie się nadaje do zrelatywizowania tych zbrodni na dzieciach jakie przez dziesięciolecia dokonywano, bo jest wskazaniem wroga, w tym przypadku w postaci gejów.

Bo czemu ta instytucja, sama siebie uważająca za strażnika moralności, więc z tego powodu nagonkę na LGBT czyniąca, przez dziesięciolecia tę moralność olewała, przyczyniając się do wytworzenia w Polsce atmosfery przyzwolenia dla pedofilii, z której korzystali nie tylko jej funkcjonariusze!?

Niech się z tego rozliczy, z o wiele poważniejszej rzeczy niż wmawianie ludziom, że homoseksualizm to zboczenie.

To rozpętywanie wojny z gejami, jest nie tylko obrzydliwe jako przykrywka dla pedofilii we własnych szeregach, a co najmniej próba ochrony największego swego autorytetu przed odpowiedzialnością historyczną, która może doprowadzić do tego, że być może z pomników znikać będą nie tylko zboki w sutannach, ale także tuszujący ich proceder.

Niszczy bowiem ta nagonka, bo współuczestniczy w niej obóz władzy, podstawy naszych sojuszy, gdyż są one zawarte przede wszystkim z narodami, gdzie słowo gej brzmi dumnie, a ksiądz katolicki co najmniej podejrzanie i w których religijność do końca została wytrzebiona przez afery pedofilskie duchownych!

Wykop Skomentuj114
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo