24 obserwujących
169 notek
593k odsłony
  4930   0

Tajemnicza ekspertyza NPW i jej ekspert

Wizualizacja
Wizualizacja

W poprzedniej notatce rozpocząłem minicykl popularyzatorski dorobku II Konferencji Smoleńskiej, który w oficjalnej przestrzeni publicznej, poza nielicznymi wyjątkami, jest całkowicie pomijany i bagatelizowany. Życie, nawet w tak krótkiej perspektywie, sprawia niespodzianki.Sesja poświęcona analizie wrakowiska rozpoczęła się wykładem zatytułowanym "Geoprzestrzenna inwentaryzacja i teledetekcyjna analiza terenu katastrofy smoleńskiej". Nudny jak flaki z olejem tytuł tłumu nastolatek nie przyciągnie, lecz kto spdziewałby się, że "Supplementary analysisi of the Smolensk birch" wykreuje w mediach gwiazdę w czarnej koszuli.
Nim rozpocznę omawianie tych, podkreślam, teoretycznych rozważań o tym co można, co trzeba wykonać, w celu zainteresowania zasypiających czytelników przypomnę, nie bez powodu, słynny komunikat NPW:
...Stan brzozy można ocenić między innymi na podstawie zeznań świadków oraz wyników ekspertyz teledetekcyjnych. ... Ponadto Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie jest w posiadaniu dwóch ekspertyz teledetekcyjnych sporządzonych przez Służbę Wywiadu Wojskowego oraz firmę SmallGIS . Dotyczyły one zdjęć satelitarnych lotniska oraz terenów przyległych z okresu przed i po katastrofie (5 i 12 kwietnia 2010 r.). Jedna z nich odnosi się do stanu drzew, przy czym jedno z tych drzew jest identyfikowalne jako brzoza, o którą zawadzić miał lewym skrzydłem samolot Tu-154M. Z opinii tych nie wynika, aby brzoza była ułamana przed 10 kwietnia 2010 r.
www.npw.gov.pl/491-Prezentacjanewsa-50099-p_1.htm

We wnioskach omawianego referatu znalazły się zalecenia dotyczące zakresu analiz teledetekcyjnych zdjęć satelitarnych, do których natychmiast odniósł się profesor Cieszewski w następnym referacie. Jego sensacyjność spowodowała, że pojawiły się od razu zwarte szeregi domorosłych analityków, którzy na swoich nieskalibrowanych monitorach LCD, wyposażonych w matryce TN z rozjechanymi kolorami, wpatrywali się w stronę  mapy.google.pl, dostrzegając tam gałęzie, sztachety i inne elementy niedostępne dla ekspertów.
A właśnie, wypada przedstawić Naszego bohatera, sprawdzić czy zasługuje na miano eksperta czy też bajkopisarza od Antka. Dr Jerzy Stefan Wiśniowski, już na wstępie wykazał, że posiada intuicję i psim swędem przewidując przyszłe wystąpienie Instytutu Lotnictwa, zastrzegł by nie łączyć Wojskowego Centrum Geograficznego z tym opracowaniem, gdyż aktualną umowę o pracę podpisał 3 tygodnie wcześniej. Absolwent WAT, doktorant UW, specjalizacja geodezja satelitarna i teledetekcjia, liczne międzynarodowe kursy z tej dziedziny. Kwalifikacje wydają się być wystarczające, trudno dokonać ich "kublikacji", choć jak powiadają, dla chcącego nic trudnego. No tak, nosi okulary, osobnik, który bez wspomagaczy nie trafi do dziurki od klucza, miałby dostrzegać piksele, wolne żarty.
Nie żartujmy sobie, przejdźmy do poważniejszych spraw. Teraz coś o praktycznych umiejętnosciach. Z tematyką katyńską wiąże prelegenta służba wojskowa, podczas której w latach 1992-94, 1996 uczestniczył oraz przewodniczył zespołowi specjalistów wykonujących prace geodezyjne na terenie przyszłych cmentarzy wojskowych. Coś Państwu świta?. Dokumenty, relacje świadków wskazują na przypuszczalne miejsca występowania grobów polskich oficerów sprzed 50 lat, następuje w kraju analiza dostepnych zdjęć lotniczych, satelitarnych, na tej podstawie zawężanie obszaru poszukiwań, a podczas osobistego pobytu na miejscu weryfikacja swoich biurowych analiz. Nie muszę dodawać jakie znaczenie dla badacza ma taka weryfikacja w terenie, jakie doświadczenia wówczas się zdobywa, doświadczenie przedatne podczas przyszłych prac.

Następnie typowe elementy referatu, nie będę ich szczegółowo omawiał. Wskazanie dostępności zdjęć ze Smoleńska w czasie katastrofy, zwrócenie uwagi na znaczenie ilości kanałów spektralnych, które oferuje dany satelita. Wszystkie oferują rozdzielczość 0,5 metra, ale WorldView-2 jako jedyny daje badaczom zdjęcia z 8 pasmami spektralnymi, gdy popularne googlemaps bazuje na czterech. Pasma spektralne pozwalają zwiększyć czytelność zdjęcia, np. kanał blue wykorzystywany był do analiz wrakowiska. Zaprezentuję ten slajd, by uzmysłowić domorosłym analitykom, że poszukując określonych elementów na zdjęciu sat korzysta się z różnych materiałów pasma spektralne
Tutaj przykłady zdjęć lotniska w Smoleńsku w różnych pasmach spektralnych

Wybór odpowiedniego oprogramowania i już można wskazywać obiekty do interpretacji. W przypadku katastrofy smoleńskiej będą to elementy samolotu, infrastruktura lotniskowa (pas, radiolatarnie, oświetlenie), roślinność (w tym pojedyńcze drzewa na trasie TU-154M), wody, ziemia (prace ziemne, ślady na ziemi po zderzeniu). Kolejny etap to porównywanie zobrazowń tych obiektów w czasie (katastrofa, po katastrofie), monitoring czynności wykonywanych w kolejnych dniach. W podsumowaniu prelegent pisze:
"Celem tej prezentacji jest przedstawienie możliwości wykonania inwentaryzacji i analiz geoprzestrzennych miejsca katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku rządowego samolotu TU-154M. Podstawą realizacji tych zadań mogą być wysokorozdzielcze, wielospektralne zobrazowania satelitarne z okresu POPRZEDZAJĄCEGO i tuż po katastrofie".
Zwracam uwagę, okresu poprzedzającego katastrofę. Czy coś pominąłem?. Puk, puk, halo, halo, budziny się , podnosimy rzęsy, uszy wyrywamy z błogostanu. Na wstępie referatu znalazł się taki slajd

Znane są dwa badania katastrofy smoleńskiej, w których wykorzystano zobrazowania satelitarne- czytamy. Pierwsze jest autorstwa profesora Cieszewskiego, wygłoszone podczas zeszłorocznej I Konferencji Smoleńskiej. A drugie- oddajmy głos autorowi:
Drugie z opracowań to niepublikowana ocena zmian z miejsca katastrofy wykonana jesienią2010 roku przez zespół byłych pracowników Satelitarnego Centrum Operacji Regionalnych (SCOR) w Komorowie koło Ostrowi Mazowieckiej.
A teraz proszę biegusiem do góry, do komunikatu NPW i nie znajdujemy tam nic o tej analizie. Byli pracownicy SCOR, to nie to samo co analiza SWW ani SmallGIS. Czy prokuratura mogła nie znać tej ekspertyzy. Popatrzmy więc na ten SCOR, a zauważymy tam ciekawe postacie, o których już wspominałem.
SCOR (Satelitarne Centrum Operacji Regionalnych) powstało w 2004 roku, powołane przez Agencję Mienia Wojskowego oraz firmę Techmex, na uroczystości otwarcia był ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski:
...Umiejętne wykorzystanie potencjału tego ośrodka stwarza niewątpliwie atrakcyjne perspektywy swoistego, nowego rynku produktów opartych na zdjęciach satelitarnych...
...przychylność Departamentu Stanu USA – który wydał zgodę na transfer wysokich technologii – i wsparcie ze strony spółki Space Imagining doprowadziły do powstania unikalnego instrumentu, gotowego do wykorzystania niemal we wszystkich działach naszej gospodarki...

W 2006 roku MON (pod kierownictwem Radosława Sikorskiego) podpisał umowę ze SCOR  na dostarczanie zdjęć satelitarnych na potrzeby armii. Z końcem 2009 roku SCOR, a także Techmex postawione zostały w stan upadłosci.  W ostanich kilkunasu miesiącach działalności Techmex, udziałowca SCOR, czyli w okresie lipiec 2008 - grudzień 2009 stanowisko Kierownika Projektu z zadaniami określonymi w c.w. jako "Współpraca uczelniana – aktywizacja uczelni w ramach współpracy biznesu z nauką (spin-off)" pełni osoba która  od stycznia 2010 w firmie SmallGIS zajmuje stanowisko Dyrektora ds. Rozwoju Rynku z zadaniami "promocja firmy i jej strategii w środowiskach akademickich i naukowych". Pisałem o tym we wcześniejszej notce http://geoal.salon24.pl/543751,smallgis-vs-lesnicy
Już po ogłoszeniu raport Millera powrócono do idei SCOR, do nowego systemu powoływanego tym razem pod egidą MSZ (Radosław Sikorski) materiał satelitarny dostarcza oczywiście SmallGIS, na zasadzie wyłączności.

Wracamy na II KS. Wg informacji prelegenta jesienią 2010 roku byli pracownicy SCOR przygotowali ekspertyzę. Można domniemywać, że materiał zdjęciowy do analiz dostarczył SmallGIS. Wprawdzie nie padła informacjia o zleceniodawcy, lecz można podejrzewać, że to właśnie NPW zleciła wykonanie tej ekspertyzy. Zespół zaufanych pracowników, z powodu rozsypania się ich firmy wystąpili prywatnie w nieformalnej grupie. Teorią spiskową byłoby zastanawianie się, czy w związku z poprzednimi kontaktami z życzliwym Departamentem Stanumateriał badawczy był wolny od restrykcji rozdzielczości zdjęć narzucanych przez rząd amerykański. Ponieważ nie jesteśmy spiskowymi oszołomami to pozostaniemy przy konstatacji, ze NPW znała tę ekspertyzę. Znała, ale zapomniała wspomnieć, wszak ciało było nieformalne. Pierwsza część tytułu notki została wyjaśniona, czas na drugą.
Prześmiewcy zarzucą mi wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie jednego slajdu, zaraz prelegent okaże się"bredzącym staruszkiem", który słyszał że gdzieś dzwoniło, ale nie wie w którym kościele, będąc zajętym klepaniem zdrowasiek. Niech wam będzie, ten się śmieje kto się śmieje ostatni. Wróćmy do tajemniczego eksperta. Przypomnę opublikowany 25.10.2013 r. wywiad prezesa SmallGIS
"Analiza została wykonana przez eksperta, którego myśmy zatrudnili. On został wskazany nam przez prokuraturę, musiał być przez nią zaakceptowany. Postawiono nam warunki dot. zatrudnionego eksperta. ...
Nie ja wykonywałem tę analizę, wykonywał ją ekspert, który uzgadniał być może również jakieś szczegóły
.

Omawiałem już jednoznacznie negatywne wnioski dla SmallGIS, wynikające z tego wywiadu. W świetle nowych faktów należy inaczej ocenić tę wypowiedź. Ludzie którzy od wielu lat żyją ze zleceń państwowo-publicznych, zahaczających o tematykę wojskową, potrafią trzymać język za zębami. Wiedzą, jak Rywin, gdzie są fructy.

Wróćmy na chwilę do NPW.
W materiale śledztwa powinna znaleźć się analiza miejsca katastrofy, to takie abecadło prokuratorskie. Dokument sporządzony przez "prywatne" osoby, na niewiadomo jakim materiałe (? otrzymany bez "licencji" na publikację ?), zakres zleconych zadań nie mógł być też sformalizowany, jak w przypadku oficjalnego zlecenia, specjaliści oglądający zdjęcia jeździli wzrokiem po całej powierzchni zdjęć, tu i tam i pisali co widzieli. Logicznym w tej sytuacji jest oficjalne zlecenie wykonania ekspertyzy, precyzyjne wskazanie zakresu prac (zawężenie do miesca upadku szczątków?). Coś jeszcze?. Oczywiście, wykonawca, ale to nie problem, pod ręką jest zawsze niezawodny SmallGIS. Mają legalne zdjęcia, jest kadra, ale czy to z powodu realnej oceny kwalifikacji (marketingowców co oczywista mają znakomitych, prawda powszechnie znana) czy innych, faktem jest, że zapada decyzja o dokooptowaniu do zespołu eksperta z zewnątrz, który w dużej mierze miał decydujący głos podczas prac. Kto to mógł być?. Osoba, która ma odpowiednie kwalifikacje, wiedzę specjalną, która w razie potrzeby może otrzymać status biegłego ad hoc przez sądem. Teraz jest jasne, że tropy wiodą do SCOR i grupy opracowującej tamtą, okrytą tajemnicą analizę.

Tajemniczy ekspert zrobił ekspertyzę, SmallGIS przybił pieczęcie, zainkasował prowizję. Po pewnym czasie okazuje się, że ekspert "pomylił się" i zamieścił wpisy o strefach wybuchu, a szalony Antek, gdzieś wyniuchał to i biegał po mediach. Wówczas jeszcze w kwietniu 2013r. prezes SmallGIS w enigmatycznym komunikacie broniąc firmy, sugeruje by nie mieszczać ich, czyli zespołu przygotowującego ekspertyzę, do wyciągania nieupoważnionych wniosków. 21.X.2013r. pierwsze wystąpienia na II Konferencji Smoleńskiej, później komunikat NPW, a 25.X.2013 prezes "miele ozorem", ze świadomością, że przyznaje się do roli słupa podczas prac nad ekspertyzą, zwala winę, pośrednio na NPW, a bezpośrednio na narzuconego mu eksperta. Kim on jest? Postawię pewną hipotezę badawczą, ale najpierw jeszcze jeden fakt.
Przytaczałem wypowiedź prelegenta, obrazując ja slajdem, przypomnijmy:

  Zachęcałem do samodzielnego zapoznania się z materiałem, warto było, oświecę teraz leniuszków. Otóż dr J.Wiśniowski w formie komentarza podał, że    
    przewodniczył pracom tego zespołu.
Skoro dostaliście już lewym prostym to poprawię prawym sierpowym zadając pytanie.
Komu mogła NPW zlecić wykonanie ekspertyzy w biurze SmallGIS jeśli nie osobie która została uznana za najbardziej kompetentną podczas wykonywania pierszej analizy czyli przewodniczącemu zespołu byłych pracowników SCOR?.
Kompetentny, kwalifikacjie odpowiednie by wystapić jako biegły, były wojskowy. Tylko czy to był dobry wybór, patrząc z dzisiejszej perspektywy?. Wpadka z tymi strefami wybuchu w nieupublicznionym opracowaniu, które jakimś cudem wyniuchał szalony Antek. A tu nagle okazuje się, że ów zaufany ekspert jakby nigdy nic pojawia się na konferencji u Macierewicza, widział to kto?. Termometr napięcia skacze w górę. Przedpołudnie 21.X.2013r. w trakcie usypiającego referatu nagle pada, jak memento mori, hasło : ekspertyza SCOR., na koniec ekspert jako pierwszy w przestrzeni publicznej sugeruje
Podstawą realizacji tych zadań mogą być wysokorozdzielcze, wielospektralne zobrazowania satelitarne z okresu POPRZEDZAJĄCEGO i tuż po katastrofie

Termometr pęka, ratuj się kto może, panika ogarnia zespoły ludzkie i  prezes Antoni Łabaj w panice odcina się od eksperta, toż to gorący kartofel. Wybiera mniejsze zło, drobne przekręty na fakturach z szmranych zleceń to nic w porównaniu z przypisaniem fimy do tych ekspertyz.. Żegnajcie zlecenia.

W tle prelegenta występowała wizualizacja obrazująca możliwości obrazowania obiektów na wybranym obszarze, wykonanego za pomocą analizy zdjęć satelitarnych. Pewnie efekt prac własnych autora, ale w prawym górnym rogu złowieszcza pancerna brzoza szczerzyła kły.
  
    I tak to przy lampce wina i w spokoju domowego ogniska powstają spiskowe teorie, od których autor całkowicie się odżegnuje. W II Konferencję Smoleńską warto się jednak wsłuchać.

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka