Ronald Lasecki
Rozwijający się od marca 2011 r. konflikt syryjski jest jednym z najbardziej dynamicznych, najmniej przejrzystych oraz najtrudniej przewidywalnych. Już określenie wszystkich uczestniczących w nim aktorów nastręcza wystarczających trudności. Mimo tego, da się w wydarzeniach syryjskich wyróżnić kilka ich wymiarów, w których Zachód i jego sojusznicy starają się oddziaływać na sytuację w tym kraju. Analizując każdy z tych wymiarów można rozpoznać uwarunkowania konfliktu, przypuszczalne motywy jego uczestników, następnie zaś na ich podstawie pokusić się o jego krótkoterminową prognozę.
Wymiar etniczny
Czynnikowi etnicznemu przypisano duże znaczenie w strategii pozbawienia władzy Baszara al-Assada. Wykorzystanie zróżnicowania etnicznego kraju przeciw antyamerykańskim rządom nie jest w polityce Waszyngtonu nowością. Obalenie w 2001 r. rządzących Afganistanem i mających poparcie przede wszystkim wśród pasztuńskiej większości mieszkańców tego kraju talibów odbyło się za pośrednictwem skonstruowanego wówczas naprędce przez dyplomację amerykańską Sojuszu Północnego, zrzeszającego antytalibańską opozycję głównie spośród mniejszości narodowych: tadżyckiej, uzbeckiej i chazarskiej. Przy obalaniu w 2003 r. rządzącego Irakiem i mającego poparcie przede wszystkim wśród tamtejszych sunnitów Saddama Husajna, Amerykanie także odwołali się do poparcia uciskanych przez niego grup religijnych i narodowościowych, mianowicie szyitów i Kurdów (nie po raz pierwszy zresztą, bo już w 1991 r. wzniecili wśród obydwu tych grup zakończone jednak wówczas niepowodzeniem antysaddamowskie powstania). Z kolei przy obalaniu rządzącego Libią Muammara Kaddafiego, USA popierały zbuntowane przeciwko dyktatorowi plemiona położonej na wschodzie kraju Cyrenajki, przeciwko lojalnym wobec niego plemionom położonej na zachodzie Trypolitanii. Wykorzystania czynnika etnicznego przeciw reżymom dyktatorskim można doszukiwać się także w polityce USA wobec kryzysu kosowskiego w 1999 r. Z mniejszym powodzeniem od lat Waszyngton próbuje udzielać poparcia separatyzmowi beludżyjskiemu w Iranie.
W przypadku Syrii, grupą narodową stanowiącą zagrożenie dla tamtejszego rządu są popierani przez USA Kurdowie. W kraju żyją też inne mniejszości narodowe, jak zamieszkujący głównie w Aleppo Ormianie lub tradycyjnie popierający Assada uchodźcy z rosyjskiego Kaukazu: Czeczeni, Ingusze, Czerkiesi, Abchazowie, Osetyńcy, Kabardowie, Bałkarzy i inni. Siły opozycyjne już na początku 2012 r. zapowiedziały rozprawienie się z imigrantami z Kaukazu zaraz po obaleniu Assada. Z drugiej jednak strony, swoje poparcie dla nich zapowiedziała Turcja, zaś głosy sympatii dla rebeliantów płyną z kolei od działających na Kaukazie islamistów. Jeszcze większe zainteresowanie wykazują władze tureckie społecznością syryjskich Turkmenów. Łączy ich z Turcją wspólne turańskie dziedzictwo kulturowe, język i pokrewieństwo etniczne. W Syrii zamieszkują w zwartych grupach między innymi w Latakii, Hamie, Aleppo, Homs i na Wzgórzach Golan. Już w 1994 r. z inicjatywy Turcji zawiązana została turkmeńska organizacja samopomocowa Bair-Budżak. Wpływy Ankary wśród syryjskich Turkmenów pozwoliły wkrótce po wybuchu antyassadowskich demonstracji w 2011 r. powołać kolejne grupy: Syryjski Ruch Turkmeński i Syryjską Grupę Turkmeńską, zjednoczone następnie w Syryjski Blok Turkmeński. Powstał także Syryjski Demokratyczny Ruch Turkmeński i organizacja-parasol Syryjska Platforma Turkmeńska. W prowincji Latakia działa ponadto zbrojna Brygada Turkmeńskiej Góry pod dowództwem pułkownika Muhammada Awada. Swoją zbrojną formację posiadają także Turkmenii z Aleppo, nad którymi dowództwo sprawuje Ali Baszer. Żadna z tych grup nie uznaje się jednak za część Wolnej Armii Syryjskiej i nie przyjmuje rozkazów jej sztabu generalnego.
Teksty pochodzi z portalu geopolityka.net
Zobacz także:
UE: jakie Partnerstwo Wschodnie?
Chiny w grze o dominację nad Eurazją
Ukraina wobec Unii Europejskiej
Cieśnina Malakka w polityce Indii wobec Oceanu Indyjskiego



Komentarze
Pokaż komentarze