179 obserwujących
1252 notki
1619k odsłon
850 odsłon

Kacper Płażyński – Gdańsk, miasto wolności, miasto możliwości

Wykop Skomentuj23

Kacper Płażyński to kandydat na prezydenta Gdańska Zjednoczonej Prawicy (cokolwiek miałoby ona oznaczać), absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Zaangażowany w rozwój społeczeństwa obywatelskiego w Gdańsku aktywnie wspierający organizacje pozarządowe i oddolne ruchy miejskie. Członek Związku Legionistów Polskich oraz porucznik Związku Piłsudczyków RP.

"Miasto Wolności" i "Morze Możliwości" – rozwijam te hasła w moją wizję Gdańska, miasta, w którym się urodziłem, w którym mieszkam i o którego prezydenturę będę się niebawem ubiegał. Nie mylą się Państwo, przytaczam slogany wykorzystywane w oficjalnej komunikacji przez obecnego prezydenta i jego ekipę. Bez żadnej złośliwości: czas, by słowa zeszły z plakatu i poszły między ludzi – pisze Kacper Płażyński w bardzo ciekawym i konstruktywnym tekście opublikowanym na portalu (a jak mniemam również w wersji papierowej) "Wszystko Co Najważniejsze, do poczytania tutaj:

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/kacper-plazynski-miasto-wolnosci-miasto-mozliwosci/

W dziewięciu punktach/akapitach Kacper Płażyński prezentuje swoją wizję Gdańska, zbuntowanego miasta zamieszkałego głównie przez przesiedleńców z polskich Kresów, które w powojennej rzeczywistości zasłużyło się wielce dla Polaków dziedzicznie przywiązanych do Polski ich marzeń, czyli wolnej i niepodległej. Niestety ten ethos Gdańska w ostatnich kilkudziesięciu latach mocno wyblakł, zdominowany przez mętne interesy lokalnej kasty rządzącej. Paradoksalnie to właśnie w Gdańsku i Trójmieście powstał, rozwinął się okrzepł wymieszany, ale zdominowany przez postkomunistów system władzy, której funkcjonowanie chyba najlepiej obrazują kulisy afery Amber Gold, będącej jedynie czubkiem góry lodowej "gdańskiego układu".

"Miasto Wolności" i "Morze Możliwości" - rozwijam te hasła w moją wizję Gdańska, miasta, w którym się urodziłem, w którym mieszkam i o którego prezydenturę będę się niebawem ubiegał. Nie mylą się Państwo, przytaczam slogany wykorzystywane w oficjalnej komunikacji przez obecnego prezydenta i jego ekipę. Bez żadnej złośliwości: czas, by słowa zeszły z plakatu i poszły między ludzi – pisze Kacper Płażyński w wyżej zalinkowanym tekście dla Wszystko co Najważniejsze.

i dalej:

Wykoślawiane są pojęcia odnoszące się do wartości konstytutywnych dla wspólnoty, a wśród wykoślawianych najdotkliwiej jest "wolność". Dzieje się tak, bo normalny w demokracji spór polityczny przedstawia się jako "walkę o wolność" czy tej wolności "obronę", a pozbawienie pewnych środowisk określających ich dotychczasową pozycję przywilejów nazywa się ni mniej, ni więcej, tylko "odbieraniem wolności". Za pomocą takiej, nazwijmy to, zamierzonej niefrasobliwości językowej próbuje się także szkicować temat najbliższych wyborów samorządowych.

W Gdańsku szkic ten kreślony jest wyjątkowo grubą kreską. Utrata władzy przez obecnego prezydenta i jego zaplecze polityczne (mowa o Platformie Obywatelskiej) ma być bowiem końcem wolności (podkreślenie - giz), końcem demokracji, końcem świata, jaki znamy, a każdy, kto przyłoży do tego rękę - ma być wrogiem wolności. Rozumiem oczywiście "mechanikę" polityczną, stojącą za wyborem koncepcji mającej na celu szczelne opatulenie próby jakiejkolwiek dyskusji o potrzebie zmiany w Gdańsku kokonem irracjonalnej histerii, ale nie oznacza to, iż na podobny szantaż emocjonalny się godzę. A więc nie godzę się, by odmawiać gdańszczanom wolności racjonalnego wyboru tego, w jaki sposób ma funkcjonować nasza wspólnota czy w jakim kierunku powinno rozwijać się nasze miasto. To po pierwsze - więcej tutaj:

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/kacper-plazynski-miasto-wolnosci-miasto-mozliwosci/

Długo by cytować i długo pisać, więc szanując cierpliwość czytelników zwrócę tutaj uwagą na kilka istotnych spraw poruszonych przez Kacpra, spraw natury praktycznej, a tym samym weryfikowalnych.

Faktem jest, że już w pierwszych latach po wojnie reaktywowano działalność Politechniki Gdańskiej, której kadry naukowe zasilili cudem ocaleni z pożogi wojennej akademicy, głównie przesiedleńcy z polskich Kresów. Nawet za komuny PG miała solidną renomę jako wyższa szkoła techniczna, która wykształciła tysiące absolwentów, a wielu z nich rozpierzchło się po całym świecie w wyniku cyklicznych konwulsji jedynie słusznego systemu "realnego socjalizmu", jak mówią na Zachodzie.

Z kolei już później, gdy po roku 1989 nastał w Polsce tzw. "kapitalizm", kolejne pokolenie akademików ochoczo "poszło w biznesy", co jeszcze bardziej się spotęgowało wraz z przystąpieniem Polski do UE i masowym napływem wszelkiej maści funduszy unijnych. Fundusze pozwoliły rozwinąć się i unowocześnić uczelni, ale również przyspieszyły proces jej "prywatyzacji", czyli wykorzystywania nowych możliwości dla prywatnych celów najbardziej operatywnych przedstawicieli kadry naukowej, co w sumie nie byłoby czymś nagannym, gdyby nie fakt, że z ich ożywionej działalności naukowej nic dla miasta Gdańska nie wynika. Dosłownie nic.

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka