Feministki to takie kobiety, które „wyzwalają” uciemiężone męskim szacunkiem kobiety, głównie te szczęśliwie, mające mężów i dzieci. Dlaczego feministki chcą je wyzwolić od normalności, przelewając na nie swoje frustracje? Dlaczego feministki chcą, aby normalne kobiety były tak samo nieszczęśliwe jak one? Na to pytanie na swoim kanale Druga Strona Medalu odpowiedział Paweł Kaczmarczyk – redpillowa persona non grata społecznego dyskursu, budząca strach i lęk lewicowej, damskiej, feministycznej strony świata, jak i cuck-konserwatystów (z ang. cuckservativei).
Sfrustrowane, mizoginistyczne i mizoandryczne psycholki
W Polsce feminizm przyjął maskę jakiegoś maszkarona-niszczyciela, bo i rzeczywiście, feminizm gębę ma wyjątkowo paskudą. W Chinach feminizm jest zakazany przez rząd. Uznano go za ruch niebezpieczny dla stabilności państwa. W Polsce feminizm jest wciąż przyczyną poważnych dyskusji, przed którym przykładowo tzw. konserwatyści bledną z pokorą i ze strachem w oczach. Jak gdyby byli bohaterem piosenki „Ratunku Niestety” zespołu „Iwona”, w której bohater - prawiczek (mężczyzna, który nigdy nie odbył stosunku płciowego) budzi się „na budowie goły w kaloszach”.
Skąd u tych kobiet bierze się taka nienawiść? Skąd ten nihilizm, skąd to pragnienie zniszczenia rodziny, społeczeństwa, czy życia? Skąd to nieuznawanie czegoś takiego jak „miłość”. W ogóle, dużo mówi się o związkach, partnerach (to brzmi tak nowocześnie i neutralnie), a mało o „miłości”. Dzisiaj wyraz „miłość” jest oznaką słabości, niezrozumieniem, że to tylko procesy biochemiczne organizmu, a miłość, wierność, przebaczenie, cierpliwość „to przeżytek”.
Może gdyby te kobiety pochyliły się nad swoim własnym bólem, przepracowały go, wypracowując wnioski na przyszłość, przy okazji samemu próbując się udoskonalić, to wszystko byłoby inaczej. Gdyby zamiast ciskać na nie gromy, ktoś, w tym kobiety je przytuliły, powiedziały, zwierz się nam przebacz,oczyść duszę, a następnie otwórz się i pokochaj...
Byłoby inaczej, byłoby normalniej, a tymczasem jest jak jest, czyli tak, jakby wypuścili na miasto wszystkie zwierzęta z zoo.
NEGATYWNA STRATEGIA ROZRODCZA
Na ten problem świetnie zwrócił uwagę i świetnie wyjaśnił Paweł Kaczmarczyk z kanału DSM w filmie: „Toksyczna Feminosfera i Jej Mechanizmy Kontroli” - https://www.youtube.com/watch?v=dhsnKoSaj3s
Mniej więcej chodzi o to, żeby inne kobiety, które są postrzegane jako rywalki, nie odniosły sukcesu reprodukcyjnego.
Z badań wynika, że kobieca solidarność nie istnieje, a jednym z modus operandi kobiet, jako istot, jest ograniczenie reprodukcji innych kobiet, które stanowią konkurencję w stadzie. Te metody przekładają się na społeczeństwo. Skutkiem tego jest feminizm, którego celem i naturalną konsekwencją jest „eliminacja kobiecej konkurencji”, czyli instynktowne gnębienie innych kobiet m.in. poprzez jawny mobbing, czy przy pełnej świadomości złe doradztwo podczas problemu w związku itd.
Kobiety chętnie zadbają, by inne panie nie były zbyt szczęśliwe. Ileż to jest takich przyjaciółek, na których doradztwie wychodzi się potem, jak przysłowiowa Zabłocka na mydle. Otóż w interesie nieatrakcyjnych odrzuconych przez społeczeństwo i świat kobiet (feministek, kobiet straumatyzowanych, z zaburzeniami) nie jest, aby inne kobiety były szczęśliwe. Chcą, aby były takie, jak one.
Natomiast w interesie kobiet, którym w życiu się powiodło (albo jeszcze się nie powiodło, ale wierzą, że będzie dobrze, więc muszą być, jak lwice) jest, by potomstwo innych samic nie stanowiło konkurencji w stadzie dla ich dzieci.
Feministki szczególnie nienawidzą atrakcyjnych mężczyzn. To ich chcą obrzydzić najbardziej. Ponadto logicznym celem feminizmu jest takie zmanipulowanie kobietami, aby zdecydowana większość mężczyzn wydawała się kobietom nieatrakcyjna, czyli wydawali się, że nie spełniają uzasadnionych wysokich wymagań. Ponadto każdy mężczyzna, dzięki wykorzystaniu znanego mechanizmu jaki Pawłow stosował na swoim psie, warunkując go behawioralni, kobietom ma kojarzyć się z gwałcicielem. Tymczasem każda kobieta ma wspomnienia jakiegoś natręta, czy stalkera.
Zastanówmy się też, dlaczego różne koleżanki i „przyjaciółki” często tak źle doradzają innym kobietom? Albo dlaczego to kobiety najczęściej mobbingują inne kobiety? Dlaczego to kobiety, a nie mężczyźni, są tak zawistne i bezlitosne wobec innych przedstawicielek płci pięknej? Nie bez powodu powstało powiedzenie: „kobieta kobiecie wilkiem”, które w nowszym wariancie brzmi: „kobieta kobiecie kobietą”?
Wyjaśnienia to psychologia ewolucyjna. Jest to w Polsce zupełnie nowe podejście. Paweł DSM zauważył to zjawisko, wyjaśnił i przełożył na język konsekwencji wiele, z pozoru niezrozumiałych zachowań kobiet. Zresztą, to właśnie kobiety powinny być najbardziej wdzięczne za wyjaśnienie tego zjawiska, bo jest on częścią ni mniej ni więcej, a tylko kobiecego Red Pill-u. To taka czerwona pigułka dla kobiet.
A feministki to incelki!
Propozycja, czyli co trzeba robić
Red Pill dla kobiet. Ciekawe. Może właśnie tu jest rola mężczyzn, aby kobiety wyzwolić z kajdan lewicowego i antyludzkiego feministycznego kłamstwa. Prawo nie jest po stronie mężczyzn, a świadomość społeczna (patrz: Marek Jakubiak, Rafał Ziemkiewicz, Kościół Katolicki) jest bardzo niska. Tym bardziej nie zamierzamy tego robić wrzaskiem, prośbami, na kolanach czy siłą. To żenujące i nie działa.
To naturalny (biologiczny) mechanizm NEGATYWNEJ STRATEGII ROZRODCZEJ jest wykorzystywany przez kreatorów „nowej rzeczywistości”, propagatorów różnych odmian marksizmu, w tym feminizmu. To NSR jest winna słabej demografii i upadkowi Zachodu.
Taka NEGATYWNA STRATEGIA ROZRODCZA, która zawsze jest skierowana na zewnątrz zainfekowanej jest jak zaraza, którą trzeba zwalczać. Te feministyczne idee to jak promowanie eutanazji na życzenie. To jak promowanie ustroju totalitarnego.
Jedyne wyjście to samodzielne, cierpliwe i sukcesywne rozpowszechnianie informacji, dlaczego tak naprawdę feministki istnieją i dlaczego tak bardzo nienawidzą innych kobiet na wszelkie możliwe sposoby próbując im zaszkodzić. Trzeba nieustannie wyjaśnić, dlaczego „koleżanki” tak „źle” doradzają (albo tak mało sfrustrowanych koleżanek-feministek doradza, by kierować się sercem), co często okazuje się po fakcie wypowiedziane stwierdzeniem: „Jaka ja byłam głupia, że ich posłuchałam”. I właśnie to faceci z manosfery powinni robić.
Model działania manosfery powinien być przybrany na wzór Jezuitów, których cechowały takie kompetencje jak umiejętność komunikowania, wysokie zdolności organizacyjne i duża wiedza.

albo:



Komentarze
Pokaż komentarze (1)