Rosja twierdzi, że Ukraina planuje ataki dronowe z terenu państw bałtyckich. Chodzi m.in. o 5 baz wojskowych na Łotwie, które mogą zostać zniszczone atakiem rakietowym. Co więcej, Służba Wywiadu Rosji uważa, że NATO nic w tej sprawie nie zrobi.
Łotwa liczy tylko 1,84 miliona ludzi, z czego 24% to Rosjanie. Gdy Rosja zaatakuje Łotwę, to co wtedy zrobimy? Czy amerykańscy, polscy i rumuńscy żołnierze będą „ginąć za Rygę”? A jeśli przy braku militarnej reakcji NATO Rosja posunie się do inwazji lądowej? Oddanie Łotwy Rosji, to jak oddanie Czechosłowacji Hitlerowi w 1938. Wtedy Niemcom Wielka Brytania i Francja oddały Sudety. Wówczas upadnie NATO. Dla Rosji to test sojuszu.
8 miesięcy przed atakiem na Ukrainę słyszeliśmy, że Rosja ją zaatakuje. Nie chcieliśmy w to wierzyć. Jednak Łotwa należy do NATO, a my będziemy zobowiązani jej bronić. Istotne jest to, że do Łotwy mamy najbliżej z ważnych państw NATO. Sama obecność wojsk NATO na Łotwie jest symboliczna. Jest to jakieś 3000 ludzi.
ps.
Często krytykuję Tuska i obecny rząd, ale gdy trzeba, należy napisać prawdę i pochwalić, działania ministra Kosiniaka-Kamysza – wczoraj podpisano umowę na budowę Centrum Serwisowego Silników AGT1500 dla czołgów Abrams w Dęblinie, jedynego w Europie i trzeciego a świecie.
Media prawicowe o tym nie informują, a to nieuczciwe. Prawda jest też taka, że gdyby nie PSL (nikt o tym nie mówi), mur na wschodzie byłby rozebrany. Zresztą, to co łączy większość zwolenników prawicy i obozu rządzącego, to strach przed Rosją.
Choć zdania o SAFE nie zmienię. W obliczy zagłady Polska potrzebuje pieniędzy, ale nie od Niemiec i nie na podejrzanych warunkach. Niemcom chodzi tylko o kontrolę polskiej armii. Ponadto Polska ma sfinansować niemiecki przemysł.


Komentarze
Pokaż komentarze