Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
149 obserwujących
1812 notek
2292k odsłony
  680   3

Prowokacja służb - mądra czy głupia?

Wizyta ruskiego ambasadora, miejsce i jej termin, była kilka dni wcześniej ogłoszona, tak, że prawie każdy Polak, a zatem też Ukrainiec czy Ukrainka, mieszkający w Polsce, się o tym dowiedzieli. Ruskiej ambasadzie było bardzo łatwo to nagłośnić, bo zaczęli od tego, że zaplanowali wielką manifestację, która wzbudziła wiele kontrowersji. Więc potem ogłosili, że z manifestacji zrezygnują, a tylko sam ambasador złoży wieniec.

       Najlepszą propagandowo akcją dla ruskich byłoby to, gdyby ambasador został czymś oblany, czy obrzucony jajami. Coś, co mu krzywdy nie zrobi, ale będzie bardzo dobrze komponowało się w kamerach. Już wiemy, że to się stało. Ale cofnijmy się kilka dni wcześniej.

       A więc było jasne, że ruscy planują jakąś prowokację. To było jasne jak Słońce! Polskie służby muszą w takie sytuacji coś przedsięwziąć, zrobić tak, by do prowokacji nie doszło. Ale to jest trudne, bo trzeba chronić ambasadora przed nim samym i jego agentami.

       Nie można nie dopuścić ambasadora do złożenia wieńca, bo to byłaby najbardziej korzystna akcja dla ruskiej propagandy. Co więc zrobić? Można wmieszać w tłum kilkunastu polskich tajniaków. Ale ruskich będzie kilkudziesięciu, na dodatek będzie jeszcze kilku przez nich opłaconych prowokatorów z farbą i kilkunastu spontanicznych, którzy sami na to wpadli dzięki nagłośnieniu. No i będzie ambasador, który wie, kto ma, albo może, go oblać i chce być oblany. Polscy agenci nie mają szans, by do oblania nie dopuścić.

       Gdybym był polskim oficerem służb specjalnych, który ma zaplanować akcję obronną przeciw ruskiej prowokacji polegającej na oblaniu farbą ruskiego ambasadora przez jego agenta, to zamiast go chronić przed samym sobą i jego ochroniarzami, co byłoby praktycznie niemożliwe, to zadbałbym o to, by to mój agent oblał go farbą pierwszy, przed jego prowokatorem.

       Mój agent to byłaby zdesperowana Ukrainka, którą do tego namówiły moje służby pod przykrywką. Śledztwo by wykazało jej winę, za co dostałaby karę grzywny, a na dodatek pokazałoby też tych, którzy ją namówili, opłacili i dali farbę. Łatwo bym to wszystko nagrał przed akcją. A śledztwo by wykazało, że przekonali ją ruscy agenci. Taki film z ukrytej kamery łatwo da się zrobić – bo tylko ma być pokazany w mediach, a śledczy nie będą dochodzić istoty rzeczy, bo są patriotami.

       Już wiadomo, że najprawdopodobniej oblania dokonała Ukrainka. Więc jeśli służby są tak głupie, że nie mają żadnych nagrań jak ruscy agenci ją opłacają, to niech jak najszybciej to spreparują, a ją namówią do współpracy. Wystarczy jak zezna, że ktoś ją namówił. A potem nasze służby wykryją tego kogoś, a to się okaże rusek, który z rozpaczy powiesi się w celi. Mądre służby by miały już gotowe odpowiednie filmy, głupie muszą niestety spreparować to po fakcie.

       Wkrótce się okaże czy nasze służby są głupie czy mądre. Zobaczymy co będzie dalej i kogo ujawnią jako wspólników tej Ukrainki.

Grzegorz GPS Świderski

PS1. Ambasador po oblaniu bardzo ochoczo pozował do zdjęć. Widać, że był do tego przygotowany. Jego ochroniarze w ogóle nie reagowali. On stał i czekał na więcej niż tylko oblanie. Pewnie kazał swoim agentom, by go jeszcze pobili, ale ta Ukrainka była szybsza. 

PS2. Uzupełnienie: wiemy już, że ukraińska aktywistka, która oblała ambasadora farbą, miała związki z ruskimi szpiegami w Polsce. A więc nasze służby są bardzo mądre i dobrze to rozegrały. Brawo!

PS3. Drugie uzupełnienie: są filmiki z tego zdarzenia - po zachowaniu ambasadora bardzo wyraźnie widać, że to on wszystko zaaranżował. Nie uchylał się przed oblaniem, nie wycierał, ochroniarze nie reagowali, stał spokojnie, pozwolił się polać po oczach. Gdyby to nie była jego ustawka, to musiałby się odruchowo uchylić, bo taka nieznanego pochodzenia farba mogła mu nieodwracalnie wzrok zniszczyć. Nie uchylał się i nie wycierał chusteczką - to znaczy, że musiał wiedzieć, że to substancja, która mu oczu nie uszkodzi. To nie mogła być farba tylko pewnie jakiś niegroźny sok czy keczup. Zaraz po tym wydarzeniu ambasador w wywiadzie powiedział, że został oblany syropem - wiedział, bo sam to zatwierdził. Więc pewnie nasze służby tego nie ustawiały, ale bardzo dobrze zadziałały, że wykryły kontakty tej oblewającej aktywistki z ruskimi szpiegami - Kramikiem i spółką. Bardzo dobrą odpowiedzą naszych władz będzie jutro wydalenie tego ruskiego ambasadora oskarżając go o celowe, prowokacyjne zorganizowanie tego oblania. 

------------------------------

Putin wpadł w pułapkę <- poprzednia notka

następna notka -> Kąpiel w czerwonym syropie. Jak temu zapobiec?

------------------------------

Tagi: gps65, oblanie farbą, prowokacja, służby specjalne, ruski ambasador.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka