Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
119 obserwujących
1445 notek
1824k odsłony
1173 odsłony

Survivalowy bitcoin

Wykop Skomentuj19
A już w sposób szczególny wartość bitcoina wzrośnie w czasie jakiegoś kryzysu, kataklizmu czy wojny światowej. Wtedy, gdy zbankrutuje większość dominujących walut. Dziś wszystkie te waluty są fiducjarne, oparte o zaufanie do rządów państw, które je emitują. Wojna podważy zaufanie do rządów, a więc też do ich walut. Ludzie będą szukać alternatywnych walut. Więc rolę gotówki przejmie złoto czy inne wartościowe, łatwo podzielne, trwałe towary. Ale nadal będzie potrzeba robienia przelewów elektronicznych. Bitcoin będzie naturalnym, najlepszym wyborem do transakcji zdalnych. A więc wolumen obrotów handlowych w bitcoinie wzrośnie, bo zastąpi transakcje dokonywane tracącymi zaufanie walutami. A ponieważ nie da się zwiększyć ilości bitocoina, nie można zwiększyć tempa jego kreacji, więc musi podlegać deflacji - zapewnia to matematyczny algorytm kreacji bitcoina. Bitcoinów nie będzie nigdy więcej niż 21 milionów, więc wraz ze wzrostem ich popularności wartość musi rosnąć, czyli nastąpi deflacja.
Nie da się też zwiększyć liczby krążących na rynku bitcoinów poprzez kredyt. Kredyt udzielany w walutach fiducjarnych powoduje kreacje danej waluty - zwiększa jej liczbę na rynku, czyli wywołuje inflację. Jeśli wywołuje to ożywienie gospodarcze, więcej się handluje i produkuje, to niweluje to efekt inflacji i waluta pozostaje stabilna. Kredyt pomnaża liczbę jednostek waluty będącej w obrocie handlowym - waluty opartej o współczesny system finansowy wynikający z przepisów. By to wszystko działało musi istnieć państwo - by narzucić prawo, które ustanowi bank centralny i narzuci system obowiązkowej rezerwy cząstkowej na każdy bank komercyjny. Banki muszą zatem być koncesjonowane przez państwo.
Bitcoin nie potrzebuje żadnego państwa i żadnych przepisów. Nie może też podlegać inflacji wywołanej kreacją poprzez kredyt. Jeśli komuś pożyczę bitcoina, to go nie będę mieć, muszę go temu komuś przelać. Dostanę go z powrotem dopiero, gdy dłużnik mi go odda, gdy mi z powrotem przeleje. Na rynku będzie krążył ciągle ten sam mój jeden bitcoin - nie pożyczę tego samego bitocina komuś innemu w tym samym czasie.
A banki operujące współczesną walutą fiducjarną mogą tak robić - pożyczają wielokrotnie tę samą złotówkę, euro czy dolara wielu podmiotom. Bank pożycza komuś dolara, ten coś za to kupuje, sprzedawca dostaje tego dolara i wpłaca na konto, a bank na podstawie tej lokaty pożycza tego dolara ponownie (odkładając pewną część do banku centralnego) i powtarza się to wielokrotnie. Więc na rynku krąży wielokroć więcej dolarów niż ich jest naprawdę. W ten sposób państwo manipulując przepisami, a przede wszystkim stopą rezerwy obowiązkowej, może dowolnie wywoływać inflację psując walutę. Póki jest pokój i sytuacja stabilna, to to działa. Ale w razie wojny czy kryzysu, państwo poprzez manipulację przepisami, a nawet poprzez zaniechanie, może dowolnie zepsuć walutę wywołując hiperinflację, albo niewypłacalność banków. Manipulacja państwa swoją walutą może ją zniszczyć na wiele sposobów. Bitcoin żadnym tym sposobom nie podlega.
Więc jeśli myślisz o przyszłości, boisz się kryzysu i chcesz się przed nim zabezpieczyć, to przede wszystkim kup sobie pistolet, nóż, krzesiwo, siekierę, lampę naftową, namiot, łódkę, mapę, leksykon roślin jadalnych, zbuduj ziemiankę, naucz się ogrodnictwa partyzanckiego. I jak już się w to wszystko zaopatrzysz, to zamiast kupować złoto, gromadź oszczędności w kryptowalutach.

Grzegorz GPS Świderski

następna część serii -> Kryptowaluty uratują świat


Polityczne zdrowie psychiczne  <- poprzednia notka
Tagi: bitcoin, finanse, gps65, kryzys, survival, waluta, wojna

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka