Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski
96
BLOG

Waluty dobre, waluty złe...

Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski Gospodarka Obserwuj notkę 19
Nie­daw­no na­pi­sa­łem 5 no­tek blo­go­wy­ch, wy­ja­śnia­ją­cy­ch jak dzia­ła współ­cze­śnie do­mi­nu­ją­cy sys­tem ban­ko­wy opar­ty na wa­lu­ta­ch fi­du­cjar­ny­ch i kre­acji pie­nią­dza z po­wie­trza przez kre­dyt:

  To by­ło o tym, jak je­st, a te­raz bę­dzie o tym, dla­cze­go tak je­st, ja­ki to ma sens, po co to je­st i o tym, jak być po­win­no.

Dwa świa­ty pie­nią­dza. Jed­na wa­lu­ta nie­za­leż­na kon­tra świat wa­lut fi­du­cjar­ny­ch.

  Nie ist­nie­je naj­lep­szy pie­nią­dz w ogó­le. Ist­nie­ją róż­ne po­rząd­ki pie­nięż­ne, któ­re roz­wią­zu­ją róż­ne pro­ble­my cy­wi­li­za­cyj­ne. Świat jed­nej, nie­za­leż­nej wa­lu­ty, ta­kiej jak zło­to, ja­ki ist­niał daw­niej oraz współ­cze­sny świat wa­lut fi­du­cjar­ny­ch nie są wa­rian­ta­mi te­go sa­me­go sys­te­mu. To są dwa od­mien­ne spo­so­by or­ga­ni­za­cji cza­su, ry­zy­ka i od­po­wie­dzial­no­ści.

  Zro­zu­mie­nie ich róż­nic nie po­le­ga na wska­za­niu zwy­cięz­cy. Po­le­ga na uświa­do­mie­niu so­bie, ja­kie kosz­ty i ja­kie ko­rzy­ści każ­dy z ty­ch świa­tów nie­uchron­nie ge­ne­ru­je.

Świat jed­nej wa­lu­ty nie­za­leż­nej.

  Wy­obraź­my so­bie świat, w któ­rym ist­nie­je tyl­ko jed­na wa­lu­ta, cał­ko­wi­cie nie­za­leż­na od wła­dzy, ban­ków i de­cy­zji po­li­tycz­ny­ch. Mo­że to być zło­to. Mo­że to być bit­co­in. Istot­ne nie je­st two­rzy­wo, le­cz fakt, że po­daż tej wa­lu­ty nie pod­le­ga czy­jej­kol­wiek wo­li.

  W ta­kim świe­cie pie­nią­dz je­st fak­tem ze­wnętrz­nym wo­bec spo­łe­czeń­stwa. Nie da się go za­de­kre­to­wać. Nie da się go ra­to­wać. Nie da się go roz­mno­żyć de­cy­zją ad­mi­ni­stra­cyj­ną. Je­st, ja­ki je­st.

  Za­le­tą te­go świa­ta je­st czy­sto­ść in­for­ma­cji ce­no­wej. Ce­ny od­zwier­cie­dla­ją re­al­ną rzad­ko­ść za­so­bów. Ka­pi­tał po­cho­dzi z rze­czy­wi­sty­ch oszczęd­no­ści, czy­li z prze­szłej pro­duk­cji. In­we­sty­cje są fi­nan­so­wa­ne tyl­ko wte­dy, gdy ktoś wcze­śniej zre­zy­gno­wał z kon­sump­cji.

  To je­st świat twar­dej se­lek­cji. Pro­jek­ty złe od­pa­da­ją szyb­ko. Pro­jek­ty do­bre prze­trwa­ją, ale mu­szą udo­wod­nić swo­ją war­to­ść bez pro­tez kre­dy­to­wy­ch. Nie da się sys­te­mo­wo ukry­wać błę­dów. Nie da się prze­rzu­cać ich na przy­szło­ść bez­po­śred­nio, bo przy­szło­ść nie da­je się za­dłu­żyć bez zgo­dy po­sia­da­czy ka­pi­ta­łu.

  Ten świat pre­miu­je sta­bil­no­ść, dłu­go­ter­mi­no­we my­śle­nie i od­po­wie­dzial­no­ść. Chro­ni przed bań­ka­mi i przed ma­so­wym mar­no­traw­stwem ka­pi­ta­łu. Ma jed­nak swo­ją ce­nę.

  Ce­na ta to sztyw­no­ść cza­so­wa. Roz­wój je­st wol­niej­szy. In­fra­struk­tu­ra po­wsta­je do­pie­ro wte­dy, gdy ist­nie­je na nią re­al­ne fi­nan­so­wa­nie wzię­te z wcze­śniej­szy zy­sków i oszczęd­no­ści. Pro­jek­ty o bar­dzo dłu­gim okre­sie zwro­tu są trud­ne do uru­cho­mie­nia. In­no­wa­cja ist­nie­je, ale je­st kosz­tow­na i ostro se­lek­cjo­no­wa­na.

  To je­st świat, któ­ry mie­rzy prze­szło­ść. Nie po­tra­fi ła­two an­ty­cy­po­wać przy­szło­ści.

Świat wa­lut fi­du­cjar­ny­ch.

  Dru­gi świat to świat, któ­ry zna­my dziś, któ­ry wy­ewo­lu­ował z te­go po­przed­nie­go, two­rząc dłu­gi okres po­śred­ni. Pie­nią­dz nie je­st tu fak­tem na­tu­ral­nym ani al­go­ryt­micz­nym. Je­st in­sty­tu­cją praw­ną. Je­go ilo­ść mo­że być do­wol­nie kre­owa­na. Przy­szło­ść mo­że być fi­nan­so­wa­na z wy­prze­dze­niem.

  Ten świat opie­ra się na kre­dy­cie. Kre­dyt je­st tu na­rzę­dziem wcią­ga­nia przy­szłej pro­duk­cji do te­raź­niej­szo­ści. Czas zo­sta­je ska­pi­ta­li­zo­wa­ny. Ry­zy­ko zo­sta­je roz­pro­szo­ne. Ska­la dzia­ła­nia gwał­tow­nie ro­śnie.

  Za­le­tą te­go świa­ta je­st ak­ce­le­ra­cja roz­wo­ju. In­fra­struk­tu­ra mo­że po­wsta­wać, za­nim po­ja­wi się na nią bie­żą­cy po­pyt. In­no­wa­cje mo­gą być fi­nan­so­wa­ne mi­mo nie­pew­no­ści. Spo­łe­czeń­stwo mo­że po­dej­mo­wać pro­jek­ty, któ­re prze­kra­cza­ją moż­li­wo­ści pro­ste­go na­gro­ma­dze­nia oszczęd­no­ści.

  To je­st świat eks­pan­sji. Świat, któ­ry po­zwo­lił na prze­my­sł, elek­try­fi­ka­cję, urba­ni­za­cję, glo­bal­ne sie­ci trans­por­tu i ko­mu­ni­ka­cji. Jed­nak i ten świat ma swo­ją ce­nę.

  Ce­na ta to znie­kształ­ce­nie in­for­ma­cji. Kre­dyt ukry­ty w pie­nią­dzu za­cie­ra gra­ni­cę mię­dzy oszczęd­no­ścią a dłu­giem. Ce­ny prze­sta­ją być czy­stym sy­gna­łem rzad­ko­ści. Błę­dy mo­gą być ma­sko­wa­ne przez dal­szą eks­pan­sję. Ry­zy­ko by­wa prze­su­wa­ne po­za ty­ch, któ­rzy je pod­ję­li.

  W tym świe­cie moż­li­we je­st ży­cie po­nad stan ca­ły­ch pań­stw. Moż­li­we je­st prze­rzu­ca­nie kosz­tów na przy­szłe po­ko­le­nia. Moż­li­we są cy­kle bo­omów i za­ła­mań, in­fla­cja ak­ty­wów i chro­nicz­ne za­dłu­że­nie. To je­st świat, któ­ry pro­gno­zu­je przy­szło­ść, ale czę­sto ro­bi to źle.

Róż­ni­ca fun­da­men­tal­na.

  Świat jed­nej wa­lu­ty nie­za­leż­nej mie­rzy prze­szłą pro­duk­cję. Świat wa­lut fi­du­cjar­ny­ch han­dlu­je przy­szło­ścią. Pierw­szy świat chro­ni praw­dę cen. Dru­gi świat ku­pu­je czas. Pierw­szy świat mi­ni­ma­li­zu­je błę­dy. Dru­gi świat mak­sy­ma­li­zu­je tem­po.

  Nie da się mieć jed­no­cze­śnie twar­de­go pie­nią­dza, ta­nie­go kre­dy­tu, bra­ku cy­kli i szyb­kie­go roz­wo­ju. Każ­dy sys­tem wy­bie­ra in­ny ze­staw kom­pro­mi­sów.

Klu­czo­we py­ta­nie.

  Pro­ble­mem współ­cze­sne­go świa­ta nie je­st to, że wy­brał wa­lu­ty fi­du­cjar­ne. Pro­ble­mem je­st to, że uczy­nił ten wy­bór mo­no­po­lem. Ode­brał moż­li­wo­ść po­rów­na­nia. Ode­brał moż­li­wo­ść uciecz­ki. Ode­brał moż­li­wo­ść eks­pe­ry­men­tu.

  Py­ta­nie nie brz­mi więc: któ­ry z ty­ch świa­tów je­st lep­szy? Py­ta­nie brz­mi: czy je­den z ni­ch mu­si być je­dy­nym?

  I to py­ta­nie pro­wa­dzi do kon­ku­ren­cji wa­lut, roz­dzie­le­nia pie­nią­dza od kre­dy­tu — i do świa­ta, w któ­rym róż­ne mo­de­le cza­su mo­gą współ­ist­nieć, za­mia­st wza­jem­nie się wy­klu­czać.

Pro­blem mo­no­po­lu i przy­mu­su.

  Współ­cze­sna tra­ge­dia eko­no­micz­na nie po­le­ga na sa­mym ist­nie­niu pie­nią­dza fi­du­cjar­ne­go. Po­le­ga na tym, że pań­stwa uczy­ni­ły go mo­no­po­lem. Po­przez sys­tem po­dat­ko­wy (po­dat­ki płat­ne tyl­ko w wa­lu­cie kra­jo­wej) oraz pra­wa o praw­nym środ­ku płat­ni­czym, ode­bra­no nam moż­li­wo­ść wy­bo­ru fun­da­men­tu, na któ­rym chce­my bu­do­wać swo­ją przy­szło­ść.

  Obec­nie je­ste­śmy zmu­sze­ni uczest­ni­czyć w han­dlu przy­szło­ścią, na­wet je­śli chce­my tyl­ko za­bez­pie­czyć owo­ce na­szej prze­szłej pra­cy. Nie ma­my bez­piecz­ne­go por­tu.

Po­stu­lat: kon­ku­ren­cja za­mia­st mo­no­po­lu.

  Roz­wią­za­niem nie je­st po­wrót do śre­dnio­wie­cza i za­ka­za­nie kre­dy­tu, roz­wią­za­niem nie je­st wa­lu­ta opar­ta na zło­cie, roz­wią­za­niem nie je­st re­for­mo­wa­nie obec­ne­go sys­te­mu ban­ko­we­go, któ­ry mo­że ulec wiel­kie­mu kra­cho­wi. Roz­wią­za­niem je­st kon­ku­ren­cja wa­lut. Gdy­by­śmy po­zwo­li­li na współ­ist­nie­nie obu ty­ch świa­tów, za­dzia­ła­ło­by pra­wo eko­no­micz­ne w swo­jej naj­zdrow­szej for­mie: lu­dzie trzy­ma­li­by oszczęd­no­ści w wa­lu­cie nie­za­leż­nej (chro­niąc si­łę na­byw­czą i praw­dę swo­jej pra­cy) oraz bra­li­by kre­dy­ty i fi­nan­so­wa­li­by ry­zy­kow­ne przed­się­wzię­cia w wa­lu­cie fi­du­cjar­nej. Do­dat­ko­wo mo­gli­by­śmy ope­ro­wać wiel­ką róż­no­rod­no­ścią kryp­to­wa­lut, któ­re ma­ją wszyst­kie za­le­ty zło­ta i wa­lut fiat, a nie ma­ją ich wad.

  Ta­ka kon­ku­ren­cja zmu­si­ła­by emi­ten­tów wa­lut fi­du­cjar­ny­ch do dys­cy­pli­ny. Gdy­by ban­ki cen­tral­ne wie­dzia­ły, że w każ­dej chwi­li oby­wa­te­le mo­gą uciec do twar­de­go pie­nią­dza — zło­ta lub bit­co­ina, nie mo­gły­by bez­kar­nie nisz­czyć war­to­ści wa­lu­ty i gra­bić lu­dzi ukry­tym po­dat­kiem in­fla­cyj­nym. Sys­te­my te, za­mia­st się wy­klu­czać, peł­ni­ły­by funk­cję bez­piecz­ni­ków. Z każ­de­go ry­nek wy­cią­gnął­by to, co naj­lep­sze.

Kryptowaluty.

  Do­dat­ko­wo mo­gło­by się oka­zać, że wa­lu­ty fi­du­cjar­ne nie mu­szą wca­le być opar­te o pra­wo i pań­stwo, nie mu­szą mieć kon­tro­le­ra, któ­ry pod­le­ga ko­rup­cji i po­ku­som po­li­tycz­nym.

  Bit­co­in ma al­go­ryt­micz­ne, ma­te­ma­tycz­ne, kryp­to­gra­ficz­ne ogra­ni­cze­nie po­da­ży. Więc nie moż­na go kre­ować przez kre­dyt tak jak wa­lu­ty fi­du­cjar­ne. Jed­nak moż­na stwo­rzyć ta­ki al­go­rytm, że to bę­dzie moż­li­we, że po­daż tej wa­lu­ty bę­dzie ro­sła i ma­la­ła w za­leż­no­ści od ak­cji kre­dy­to­wy­ch, tak by to od­po­wia­da­ło re­al­nym po­trze­bom go­spo­dar­ki, ale ta­ki al­go­rytm, któ­ry nie bę­dzie pod­le­gał wpły­wom po­li­tycz­nym ani żad­nym in­nym — je­go za­cho­wa­nie bę­dzie z gó­ry zna­ne, tak jak je­st to z bit­co­inem. Na block­cha­inie moż­na oprzeć wie­le róż­ny­ch kon­cep­cji wa­lu­to­wy­ch.

Grzegorz GPS Świderski


PS. Ponieważ tu działa chaotycznie kasujący komentarze bot, którego działanie tłumaczę tu: https://naszeblogi.pl/75398-algorytm-ktory-nie-rozumie-portalu, to poniżej można tylko krótko, emocjonalnie, bez sensu komentować, a jeśli komuś zależy na merytorycznej dyskusji, to zapraszam pod tę notkę: https://naszeblogi.pl/75418-waluty-dobre-waluty-zle

__________________

Kreacja waluty fiducjarnej z powietrza przez kredyt <- poprzednia notka

na­stęp­na not­ka -> Kryptowaluta - pieniądz, którego państwo się boi

__________________

Tagi: gps65, ekonomia, polityka, waluta fiat, system bankowy, złoto, dług, kredyt, czas, cywilizacja, finanse, kryptowaluty.

Bloger, sarmatolibertarianin, informatyk, żeglarz, futurysta AI, trajkkarz. Polemizuję, myślę, argumentuję, filozofuję, dyskutuję, uzasadniam, politykuję, prowokuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Gospodarka