Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski
102
BLOG

Kreacja waluty fiducjarnej z powietrza przez kredyt!

Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski Gospodarka Obserwuj notkę 18
Na­pi­sa­łem nie­daw­no czte­ry od­cin­ki se­rii no­tek wy­ja­śnia­ją­cy­ch kre­ację wa­lut fi­du­cjar­ny­ch z po­wie­trza po­przez kre­dyt:

  Te­raz pi­szę to jesz­cze raz, ale kró­cej, zwięź­lej i bar­dziej zro­zu­mia­le. Mo­że­cie ty­ch no­tek nie czy­tać, je­śli zro­zu­mie­cie to, co po­ni­żej. A je­śli nie zro­zu­mie­cie, to mo­że je prze­czy­taj­cie. A jak na­dal nie ro­zu­mie­cie, to py­taj­cie.

In­struk­cja czy­ta­nia.

  Ten tek­st ma je­den cel: wy­ja­śnić moż­li­wie pro­sto, jak dzia­ła współ­cze­sny pie­nią­dz ban­ko­wy i w ja­ki spo­sób po­wsta­je on w sys­te­mie kre­dy­to­wym. Nie je­st to po­le­mi­ka, nie je­st to ma­ni­fe­st ide­olo­gicz­ny i nie je­st to oce­na mo­ral­na ban­ków, pań­stwa ani uczest­ni­ków ryn­ku. Nie za­kła­dam zły­ch in­ten­cji czy­tel­ni­ka i nie przy­pi­su­ję mu żad­ny­ch po­glą­dów. Tek­st na­le­ży czy­tać li­te­ral­nie.

  Uży­wam kil­ku me­ta­for, ale każ­da z ni­ch je­st wy­raź­nie od­dzie­lo­na od opi­su me­cha­ni­zmu. Me­ta­fo­ra słu­ży wy­łącz­nie dy­dak­ty­ce. Je­że­li me­ta­fo­ra wy­da­je się nie­pre­cy­zyj­na, na­le­ży wró­cić do mo­de­lu, któ­ry ją po­prze­dza.

  Po­ję­cia „pie­nią­dz”, „wa­lu­ta”, „go­tów­ka”, „za­pis ban­ko­wy”, „ak­ty­wa” i „pa­sy­wa” są uży­wa­ne kon­se­kwent­nie i w zna­cze­niu tech­nicz­nym. To waż­ne, bo więk­szo­ść nie­po­ro­zu­mień w tej spra­wie bie­rze się wła­śnie z mie­sza­nia ty­ch po­jęć.

Ma­pa na start: trzy po­rząd­ki jed­no­cze­śnie.

  Aby zro­zu­mieć pie­nią­dz ban­ko­wy, trze­ba od po­cząt­ku roz­dzie­lić trzy po­rząd­ki, któ­re w po­tocz­nym my­śle­niu są zwy­kle skle­jo­ne w je­den:

  • Po pierw­sze: po­rzą­dek praw­ny. Kre­dyt to umo­wa. Jed­na stro­na zo­bo­wią­zu­je się od­dać w przy­szło­ści okre­ślo­ną kwo­tę, dru­ga stro­na zo­bo­wią­zu­je się tę kwo­tę udo­stęp­nić dziś.
  • Po dru­gie: po­rzą­dek bi­lan­so­wy. Bank pro­wa­dzi księ­gi. W ni­ch za­pi­su­je swo­je na­leż­no­ści i zo­bo­wią­za­nia. To je­st czy­sta ra­chun­ko­wo­ść, nie fi­zy­ka.
  • Po trze­cie: po­rzą­dek ope­ra­cyj­ny. Cho­dzi o to, czym re­al­nie moż­na za­pła­cić w go­spo­dar­ce: prze­le­wem, kar­tą, go­tów­ką. To je­st obieg.

  Je­że­li te trzy po­rząd­ki się roz­róż­ni, więk­szo­ść spo­rów zni­ka sa­ma.

Mo­del mi­ni­mal­ny: jed­na trans­ak­cja kre­dy­to­wa.

  Za­cznij­my bez me­ta­for.

  Klient idzie do ban­ku i pod­pi­su­je umo­wę kre­dy­to­wą na 100 000 zł. W tym mo­men­cie dzie­ją się jed­no­cze­śnie dwie rze­czy w księ­ga­ch ban­ku.

  Po stro­nie ak­ty­wów bank za­pi­su­je na­leż­no­ść: „kre­dyt do spła­ty przez klien­ta – 100 000 zł”. Po stro­nie pa­sy­wów bank za­pi­su­je zo­bo­wią­za­nie: „de­po­zyt klien­ta – 100 000 zł”.

  Nie ma tu żad­ne­go sej­fu, z któ­re­go te pie­nią­dze są wyj­mo­wa­ne. Nie ma też in­ne­go klien­ta, któ­re­mu coś wła­śnie za­bra­no. Po­ja­wia się no­wy za­pis: na­leż­no­ść i od­po­wia­da­ją­ce jej zo­bo­wią­za­nie.

  Klient mo­że te­raz tym de­po­zy­tem pła­cić: wy­ko­nać prze­lew, za­pła­cić kar­tą, prze­lać środ­ki do in­ne­go ban­ku. Dla go­spo­dar­ki ozna­cza to wzro­st do­stęp­nej si­ły na­byw­czej.

  W przy­szło­ści klient spła­ca kre­dyt. Każ­da ra­ta zmniej­sza jed­no­cze­śnie na­leż­no­ść ban­ku i od­po­wia­da­ją­cy jej za­pis pie­nią­dza ban­ko­we­go. W mo­men­cie cał­ko­wi­tej spła­ty kre­dy­tu za­pis zni­ka.

  To je­st ca­ły me­cha­ni­zm. Nie ma tu żad­nej ma­gii i nie ma dru­ko­wa­nia bank­no­tów.

Co tu do­kład­nie po­wsta­ło, a co nie!

  Nie po­wsta­ła go­tów­ka. Bank­no­tów nie przy­by­ło. Po­wstał pie­nią­dz ban­ko­wy, czy­li za­pis księ­go­wy, któ­ry peł­ni funk­cję pie­nią­dza, bo je­st po­wszech­nie ak­cep­to­wa­ny ja­ko śro­dek płat­ni­czy.

  Pie­nią­dz w tym sen­sie nie je­st rze­czą, tyl­ko re­la­cją praw­ną i za­pi­sem. Do­kład­nie tak sa­mo, jak ak­cje spół­ki, ob­li­ga­cje czy udzia­ły w fun­du­szu – one rów­nież nie le­żą w sej­fa­ch, a mi­mo to ma­ją re­al­ną war­to­ść i re­al­ne skut­ki go­spo­dar­cze.

Me­ta­fo­ra pierw­sza: pie­nią­dz ja­ko za­pis obiet­nic.

  Te­raz me­ta­fo­ra.

  Moż­na my­śleć o pie­nią­dzu ban­ko­wym jak o sie­ci za­pi­sa­ny­ch obiet­nic. Kre­dy­to­bior­ca obie­cu­je od­dać w przy­szło­ści. Bank za­pi­su­je tę obiet­ni­cę i wy­sta­wia prze­ciw­ko niej za­pis, któ­rym moż­na pła­cić już dziś.

  Me­ta­fo­ra ma swo­je gra­ni­ce, ale do­brze po­ka­zu­je jed­ną rze­cz: pie­nią­dz ban­ko­wy nie je­st ma­ga­zy­nem rze­czy, tyl­ko sys­te­mem roz­li­cza­nia przy­szły­ch zo­bo­wią­zań w cza­sie te­raź­niej­szym.

  Wra­ca­jąc do mo­de­lu: to wciąż są ak­ty­wa i pa­sy­wa w bi­lan­sie.

Me­ta­fo­ra dru­ga: han­del cza­sem

  Kre­dyt to w isto­cie wy­mia­na te­raź­niej­szo­ści na przy­szło­ść. Klient do­sta­je dziś moż­li­wo­ść wy­da­nia środ­ków, któ­ry­ch jesz­cze nie za­ro­bił. W za­mian zo­bo­wią­zu­je się od­dać je póź­niej, z od­set­ka­mi.

  Sys­tem ban­ko­wy umoż­li­wia ska­lo­wa­nie ta­kie­go han­dlu cza­sem w ca­łej go­spo­dar­ce. To nie je­st oszu­stwo ani trick. To je­st me­cha­ni­zm cy­wi­li­za­cyj­ny, któ­ry po­zwa­la re­ali­zo­wać in­we­sty­cje, za­nim zgro­ma­dzi się fi­zycz­ne oszczęd­no­ści w go­tów­ce.

  Wra­ca­jąc do mo­de­lu: ta „wy­mia­na cza­su” je­st za­pi­sa­na w bi­lan­sie ja­ko na­leż­no­ść i de­po­zyt.

Ska­la sys­te­mu i pu­łap­ka skarb­ca.

  W tym miej­scu po­ja­wia się szok po­znaw­czy. Su­ma pie­nią­dza ban­ko­we­go w obie­gu wie­lo­krot­nie prze­kra­cza ilo­ść go­tów­ki. W Pol­sce są to set­ki mi­liar­dów zło­ty­ch róż­ni­cy. To ro­dzi in­tu­icyj­ny sprze­ciw: „prze­cież ty­ch pie­nię­dzy nie ma w sej­fa­ch!”. I rze­czy­wi­ście: nie ma. Bo to je­st błęd­na me­ta­fo­ra.

  Sys­tem ban­ko­wy nie je­st skarb­cem. Je­st sys­te­mem za­pi­sów. Pró­ba zro­zu­mie­nia go przez pry­zmat sej­fu pro­wa­dzi do nie­koń­czą­cy­ch się nie­po­ro­zu­mień.

  Je­że­li wszy­scy klien­ci jed­no­cze­śnie za­żą­da­ją go­tów­ki, sys­tem się za­tnie – do­kład­nie tak sa­mo, jak za­tnie się gieł­da, gdy wszy­scy spró­bu­ją jed­no­cze­śnie sprze­dać ak­cje po tej sa­mej ce­nie. To nie do­wo­dzi, że ak­cje „nie ist­nie­ją”. To do­wo­dzi, że płyn­no­ść je­st za­wsze ogra­ni­czo­na.

Naj­częst­sze błę­dy in­tu­icyj­ne.

  • Pierw­szy: prze­ko­na­nie, że bank mu­si naj­pierw mieć pie­nią­dze, że­by je po­ży­czyć. W rze­czy­wi­sto­ści bank mu­si mieć ka­pi­tał ob­ro­to­wy i speł­niać wy­mo­gi re­gu­la­cyj­ne, ale sam za­pis pie­nią­dza ban­ko­we­go po­wsta­je w mo­men­cie udzie­le­nia kre­dy­tu.
  • Dru­gi: prze­ko­na­nie, że sko­ro po­ja­wia się no­wy pie­nią­dz, to ktoś in­ny mu­si stra­cić. W mo­men­cie kre­acji kre­dy­tu nikt ni­cze­go nie tra­ci. Zo­bo­wią­za­nie po­ja­wia się w przy­szło­ści.
  • Trze­ci: trak­to­wa­nie księ­go­wo­ści jak „tric­ku”. Księ­go­wo­ść nie je­st sztucz­ką. Je­st ję­zy­kiem opi­su re­la­cji ma­jąt­ko­wy­ch. Je­że­li za­pis da­je moż­li­wo­ść re­al­ne­go wy­da­nia środ­ków, to je­st eko­no­micz­nie re­al­ny.

Dla­cze­go roz­sąd­ni lu­dzie się na tym wy­kła­da­ją?

  Bo in­tu­icje są kształ­to­wa­ne przez świat fi­zycz­ny: rze­czy, ma­ga­zy­ny, za­pa­sy. Tym­cza­sem pie­nią­dz ban­ko­wy je­st kon­struk­cją abs­trak­cyj­ną, opar­tą na za­pi­sie i za­ufa­niu do sys­te­mu praw­ne­go.

  To sa­mo zja­wi­sko ob­ser­wo­wa­li­śmy hi­sto­rycz­nie przy ak­cja­ch, ob­li­ga­cja­ch, a dziś przy ak­ty­wa­ch cy­fro­wy­ch. Abs­trak­cja za­wsze przy­cho­dzi póź­niej niż in­tu­icja.

Kil­ka wnio­sków ogól­ny­ch (od­dzie­lo­ny­ch od me­cha­ni­ki)

  Sys­tem ban­ko­wy je­st tech­no­lo­gią spo­łecz­ną. Nie je­st ani „na­tu­ral­ny”, ani „spra­wie­dli­wy” z de­fi­ni­cji. Je­st na­rzę­dziem.

  Pań­stwo peł­ni w tym sys­te­mie ro­lę gwa­ran­ta re­guł gry, nie sej­fu z pie­niędz­mi.

  Kry­ty­ka lub obro­na te­go sys­te­mu ma sens do­pie­ro wte­dy, gdy ro­zu­mie się je­go dzia­ła­nie. Bez te­go spór to­czy się na po­zio­mie me­ta­for, naj­czę­ściej fał­szy­wy­ch, a nie me­cha­ni­zmów.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

PS2. Ponieważ tu działa chaotycznie kasujący komentarze bot, którego działanie tłumaczę tu: https://naszeblogi.pl/75398-algorytm-ktory-nie-rozumie-portalu, to poniżej można tylko krótko, emocjonalnie, bez sensu komentować, a jeśli komuś zależy na merytorycznej dyskusji, to zapraszam pod tę notkę: https://naszeblogi.pl/75408-kreacja-waluty-fiducjarnej-z-powietrza-przez-kredyt

__________________

Dlaczego rozsądni ludzie nie rozumieją pieniądza bankowego? <- poprzednia notka

na­stęp­na not­ka -> Waluty dobre, waluty złe...

__________________

Tagi: gps65, ekonomia, polityka, waluta fiat, system bankowy, bank centralny, finanse.

Bloger, sarmatolibertarianin, informatyk, żeglarz, futurysta AI, trajkkarz. Polemizuję, myślę, argumentuję, filozofuję, dyskutuję, uzasadniam, politykuję, prowokuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Gospodarka