Lista elementarnych błędów widocznych na pierwszy rzut oka:
- Nieistniejąca ulica Fala 92 w Warszawie
- Mylenie nazwy firmy czy obiektu Fala z nazwą ulicy.
- Mieszanie stopni i stanowisk służbowych CBA.
- Pięciocyfrowy numer legitymacji zamiast sześciocyfrowego
- Kompletnie niewiarygodny opis objętości 250 tys. zł w banknotach 200/500 zł jako zawartości dwóch toreb podróżnych
- Nadmiar filmowych detali, które mają robić wrażenie autentyczności, ale rozpadają się przy prostym sprawdzeniu.
Czy to grozi Pińskiemu przegraniem procesu, który może mu wytoczyć Mazurek? Linia obrony jest prosta: skoro materiał zawiera rażące błędy, autor fałszywki może twierdzić, że to jest prowokacja, pastisz czy oczywisty wygłup, a nie poważne twierdzenie faktyczne.
Celem mogło być klasyczne wrzucenie narracji do obiegu powodującej, że nawet prymitywny fake potrafi zostawić skojarzenie Mazurek-CBA-donosiciel, bo część odbiorców zapamiętuje zarzut, a nie późniejsze sprostowanie. Bo większość ludzi to idioci. To klasyczne gombrowiczowskie przyklejanie gęby.
Drugi możliwy cel to testowanie granic reakcji — sprawdzenie, kto poda dalej, kto zaprzeczy i jak silna będzie obrona środowiskowa lub prawna.
A dopiero trzecia możliwość, to wariactwo Pińskiego, jego możliwa choroba psychiczna.
Moim zdaniem Piński to agent i ewidentnie służby nim się posługują. Więc w istocie należy zastanowić się nad motywacjami służb.
Najbardziej prawdopodobne to po prostu sianie chaosu i mgły poznawczej — dezinformacja często nie musi przekonać wszystkich, wystarczy, że część odbiorców przestanie wiedzieć, co jest prawdą, a co nie. To klasyczne metody służb Kremla.
__________________
Tusk i Korwin - polityczni nieudacznicy! <- poprzednia notka
następna notka -> Czy można zjeść kosmitę?
__________________
Tagi: gps65, Piński, Mazurek, CBA, fałszywka, fake news, dezinformacja, służby, Kreml, prowokacja, media, Gombrowicz, manipulacja


Komentarze
Pokaż komentarze