Ultima Ratio Sapiens
Audiatur et altera pars
5 obserwujących
22 notki
17k odsłon
  3142   0

DECYDUJĄCE STARCIE

Ludzkość w całej swej długiej historii nie mierzyła się z takim wyzwaniem jaki nadciąga znad horyzontu. Liczba państw mających ze sobą sprzeczne interesy rośnie lawinowo. Naturalnych regulatorów sporów coraz mniej a kraje rozwijające się prą do przodu niczym ex machina. Dyplomacja XXI wieku nie jest wstanie zatrzymać rodzącego się na naszych oczach nowego porządku świata ze stolicą w Azji. Napięcia w końcu muszą ulec rozładowaniu. I raczej nie stanie się na drodze pokoju i dyplomacji. To będzie WOJNA!

Już teraz renomowane ośrodki analityczne w USA, Europie i Azji ostrzegają przed niekontrolowanym rozwojem sytuacji politycznej tak w Azji jak i na Bliskim Wschodzie czy Europie. ONZ jako organizacja powołana do zażegnywania sporów przechodzi poważny kryzys zaufania i z pewnością przez polityczny impas w Radzie Bezpieczeństwa nie jest wstanie powstrzymać wszelkiego rodzaju form agresji używania siły wojskowej jako instrumentu rozwiązywania sporów. Rządy państw już wiedzą, że nowego ładu świata nie zbuduje dyplomatyczny konsensus lecz goła siła. Tym bardziej, że szala ekonomicznego ciężaru przeniosła się na wschód do Azji. To bardzo podkopuje zwłaszcza zachodnie gospodarki i społeczeństwa oraz ma destrukcyjny wpływ na demokracje tych krajów. 

Główne obszary konfliktu to z pewnością Pacyfik i M. Południowochińskie. To tam przechodzą strategiczne przepływy gospodarcze i nachodzą na siebie strefy wpływów. Tutaj należy wyróżnić Koreę, Tajwan i Filipiny jako potencjalne kraje zagrożone wojną na lądzie. Kolejnym miejscem jest sama Rosja i Kazachstan oraz kraje Azji Centralnej przez które wiedzie najkrótsza droga do Europy. Azja Centralna to obszar bardzo bogaty w surowce i słabo rozwinięty gospodarczo a do tego mało zaludniony a więc podatny na podbój. O zgrozo kolejnym obszarem jest Europa Wschodnia naturalna strefa tarcia Zachodu i Rosji. Szczególnie narażone są kraje bałtyckie, Białoruś i oczywiście sama Ukraina z Donbasem. Tutaj konflikt uległ zamrożeniu ale nie oznacza, że wygasł. On znajdzie swój kolejny etap kiedy przyjdzie czas. Najbliżej niego leży Polska, która dzisiaj podejmuje jakieś kroki zaradcze ale wciąż bez jasnych gwarancji. Europa Zachodnia zaś patrzy na ten obszar wciąż przez pryzmat zimnej wojny. Zupełnie inaczej niż USA, Chiny i Rosja. Kolejnym jest Bliski Wschód tu wojna już się toczy i to bardzo krwawa. Są tu zaangażowane wszystkie państwa mocarstwa a także Iran wciąż jednak pozostający pod kuratelą Chin. Co wcale nie oznacza, że nie chcę odtworzyć perskiego imperium i wie, że do tego potrzebny jest sojusz z każdym kto jest wrogiem Turcji jego naturalnego rywala w tej mega ważnej części świata. Bo każdy ropociąg czy gazociąg siłą rzeczy i położenia geograficznego będzie biegł przez Bliski Wschód i kto go kontroluje ten decyduje.

Przejdźmy może do głównych graczy tego wielkiego decydującego starcia.

CHINY przez całe wieki były głównym ośrodkiem rozwoju i cywilizacji całego świata. Ale oddały handel morski i oceaniczny Zachodowi. Teraz znów one przeżywają swoją epokę rozkwitu. To do Chin zawijają statki i samoloty z całego świata. I choć nie mają rozwiniętej marynarki wojennej stały się globalnym graczem i mocarstwem. W przeciwieństwie do swoich rywali nie są skazani ani na wyłączny handel morski ani śródlądowy. To daje im przewagę nad pozostałymi graczami w globalnej rozgrywce. CHINY mają jednak pewną słabość. Jak każde inne mocarstwo są niejednolite wewnętrznie. Ten ogromny obszar obejmujący 10 mln km kwadratowych. zamieszkuje ponad 50 różnych nacji reprezentujących kilkadziesiąt kultur i języków. Do tego dochodzi sam ustrój polityczny. W zasadzie cała władza w Chinach opiera się na konsensusie między partią komunistyczną a społeczeństwem. I widać, że ten konsensus jest bardzo kruchy. Dlatego władze komunistyczne łożą ogromne pieniądze na bezpiekę niż na obronę. Co jest ewenementem na skalę światową. Do tego struktura długu finansowego w gospodarce jest ogromna i sięga nawet 400% Ale chińskie władze chcąc ratować swoją pozycje społeczną i władze mogą skierować niezadowolenie Chińczyków przeciw swoim rywalom.

USA to kolejny kraj obejmujący 10 mln km kwadratowych zamieszkały przez 1/4 ludności Chin. Największa potęga militarna świata i zarazem największa gospodarka świata. Główny rywal Chin w Azji i na Bliskim Wschodzie. A ostatnio też na Bałkanach w Europie. Wielu powtarza, że Ameryka się nie zawali bo jest zbyt duża i zbyt ważna. Ale zupełnie nie potrafi przyjąć do wiadomości, że to nie ta sama Ameryka co w 1944 czy w latach 90-tych. Szczególnie jest to widoczne w Europie gdzie stale są zmniejszane kontyngenty wojskowe. Jeszcze w 2006 roku w samych tylko Niemczech stacjonowało 70 tyś amerykańskich żołnierzy. Teraz ma ich tam być tylko 25 tyś. A wszystkie wojska kieruje na Pacyfik i do Azji .USA tracą swoją globalną pozycję na świecie i inne słabsze kraje to widzą. Ale czy to oznacza koniec USA jakie znamy. Wielkie imperia upadają nie od razu.Tak jak niegdyś upadało Imperium Rzymskie. Do tego dochodzą problemy wewnętrzne jakich USA nie przeżywały od lat. Szczególnie wspólnoty latyno-amerykańskie jak i afro-amerykańskie coraz głośniej zaznaczają swoją pozycję w społeczeństwie niebywale rozwarstwionym ekonomicznie. Stabilizacja wewnętrzna z pewnością nie jest mocną stroną USA. Czy jest jednak jakiś atut, który pozwalałby USA uratować się przed upadkiem? Owszem jest. I to paradoksalnie nie jest to gigantyczna armia, gospodarka czy nawet technologia ciągle im wykradana zresztą nie tylko przez Chiny ale amerykańska kultura i styl życia. Ludzie kochają wolność słowa, wolność obyczajów czy nawet kiczowate amerykańskie filmy. I to właśnie ta kultura daje USA szanse przetrwania. Bo współczesny globalny konflikt to walka przy użyciu sojuszników i wygra ją ten kto zgromadzi ich więcej. Czy interesująca kultura i cywilizacja chińska licząca 5000 lat przysporzy państwu środka więcej sojuszników? Zobaczymy...

Lubię to! Skomentuj84 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka