5 obserwujących
126 notek
86k odsłon
  690   0

War of Europe – Wojna w Europie:Wojna o Europę

Islamistyczne ataki terrorystyczne nie są już, niestety, w Europie, nowością - nie są czymś zaskakującym. Jedyne niewiadome to: kiedy następny, gdzie i ile będzie ofiar.

 

Po każdym z nich odgrywa się też ten sam spektakl. Przez kilka dni media na wszystkich kanałach epatują widzów, po wielokroć powtarzanymi, relacjami z miejsca zdarzenia. Zaproszeni do studia "eksperci" od terroryzmu wygłaszają wciąż na nowo te same "niezwykłe mądrości", jak np. o konieczności monitorowania środowisk potencjalnych zamachowców. Jakoś "głębia ich mądrości" nie pozwala im dostrzec, że wielu z tych zamachowców albo było przez odpowiednie służby wcześniej już zauważonymi, albo... było poza ich zainteresowaniem, bo byli postrzegani jako zwykli, normalni ludzie, przez sąsiadów opisywani jako grzeczni, kulturalni... et cetera.

 

Dla rządzących, bez względu na to, czy jest to Francja, Wielka Brytania, Polska, czy też Stany Zjednoczone, każdy taki zamach jest świetnym pretekstem do ustawowego ograniczania praw i swobód obywatelskich oraz do przyznawania służbom bezpieczeństwa (policji, wywiadowi, kontrwywiadowi i innym) kolejnych uprawnień, w tym do coraz głębszego inwigilowania obywateli.

Tak się stało w USA po zamachach na wieżowce World Trade Center. Ostatni zamach we Francji, w Nicei (14 lipca 2016 r.), spowodował decyzję Hollande`a o przedłużeniu stanu wyjątkowego o kolejne 3 miesiące. Powoli "stan wyjątkowy" we Francji staje się "permanentnym stanem wyjątkowym".

W Polsce, na szczęście na razie wolnej od takich zdarzeń terrorystycznych, rządzący podejmują podobne działania, uzasadniając je tak samo: potrzebą zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa. Została, na przykład, uchwalona "ustawa o działaniach antyterrorystycznych", policja dostała nowe uprawnienia, wprowadzony został obowiązek rejestrowania kart telefonicznych (!!!)... et cetera. Co dalej?

A wszystko to – dla "dobra" obywateli!

 

Spektakl w mediach wywołany danym zdarzeniem, nawet najbardziej makabrycznym, przemija po kilku – kilkunastu dniach, zastąpiony innym spektaklem. Tak też się stanie z szumem wywołanym ostatnią masakrą - w Nicei.

Uprawnienia nadane policji i innym służbom pozostają na stałe. Tak, jak stała jest tendencja do pogłębiania zniewolenia obywateli przez rządzących.

 

Po ubiegłorocznych listopadowych zamachach w Paryżu, prezydent Hollande powiedział, że "Francja jest w stanie wojny". Ma rację – w Europie toczy się wojna! Tyle tylko, że jest to wojna, w której rządzący w poszczególnych krajach - wykorzystując aparat państwa - bardziej walczą z obywatelami niż z terrorystami!!!

 

Żadne działania o charakterze policyjnym, a tym bardziej żadne działania o charakterze wojskowym, nie doprowadzą do wyeliminowania islamskiego terroryzmu w Europie. Pogłębiająca się inwigilacja obywateli, jak też ograniczanie swobód obywateli nie zapobiegnie kolejnym atakom. We Francji stan wyjątkowy trwa już od 9 miesięcy. I co? Kolejny zamach, kolejne ofiary...

 

We Francji jest już 7 milionów muzułmanów – około 10% społeczeństwa. I proporcje te stale się zmieniają w wiadomym kierunku. Francuski program socjalny, ukierunkowany na zwiększanie przyrostu naturalnego, z którego Francja jest... a raczej była tak dumna, świetnie wzmocnił tę tendencję. W Wielkiej Brytanii odsetek muzułmanów podwoił się w ciągu 10 lat i wynosi ponad 5% ogółu populacji, jednak w najmłodszych grupach wiekowych wynosi on już prawie 10%. Podobny odsetek muzułmanów, jak w UK, jest także w Niemczech, jednak szybko on wzrasta za sprawą "światłej" polityki Pani Merkel.

 

W tym miejscu niejeden z czytelników tego tekstu żachnie się, że te statystyki są bez znaczenia, bo, przecież, nie każdy, kto wyznaje islam jest terrorystą. Zgoda! Tylko, że jest to slogan, na który można odpowiedzieć inną "oczywistą oczywistością":

"Co prawda, nie każdy wyznawca islamu jest terrorystą, ale (obecnie) prawie każdy terrorysta na świecie jest wyznawcą islamu".

Co więcej, będzie mieć ona oparcie w statystykach.

 

Rzecz w tym, że stwierdzenie: "Nie każdy wyznawca islamu jest terrorystą" jest prawdziwe jedynie w logice "zero-jedynkowej". A jaka będzie odpowiedź, gdy zadamy takie pytanie: "Czy każdy wyznawca islamumoże stać się (być) terrorystą?"

Po każdym zamachu dokonanym przez "miłego, uprzejmego, kulturalnego chłopaka z sąsiedztwa", wyznającego islam, liczba osób udzielających odpowiedzi twierdzących będzie wzrastać.

 

Żadne działania o charakterze policyjnym czy o charakterze policyjno-wojskowym nie wykorzenią islamskiego terroryzmu, nie da się bowiem permanentnie pilnować (monitorować) kilku milionów ludzi. Chyba, że państwo zostanie przekształcone w totalitarny reżim. Jak widać rządzący zmierzają w tym kierunku!

Nawet jednak, gdy ich działania nie zostaną powstrzymane przez opór obywateli, to za dwa – trzy pokolenia okażą się one i tak chybione, bo w danych państwach zaistnieje... islamski totalitarny reżim. Bez jednego wystrzału. Za sprawą demografii.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale