Z drugiej strony dzisiejszy lider Stowarzyszenia Rozwój Plus był i jest w obozie Prawa i Sprawiedliwości ciałem obcym. Dlatego wszystkie liczące się frakcje w PiS zjednoczyły się, aby Mateusza Morawieckiego wypchnąć. Ale Prawo i Sprawiedliwość już to przerabiało. Sięgnijmy trochę do historii.
• 2007 – Prawica Rzeczypospolitej – Marek Jurek,
• 2010 – Polska Jest Najważniejsza (PJN) – Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Kowal,
• 2010 – Polska Plus – Ludwik Dorn, Jerzy Polaczek,
• 2011 – Solidarna Polska – Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski, Tadeusz Cymański,
• 2026 – Rozwój Plus – Mateusz Morawiecki.
Oczywiście odejść i mniejszych rozłamów było więcej. Większość tych grup rozłamowych lub wypchniętych z PiS – oczywiście nie wszystkie – po pewnym czasie wraca na łono Partii Matki.
Myślę, że tak samo będzie z osobami, które dziś tworzą nowy projekt byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Pojawiają się informacje, spekulacje i teorie spiskowe, że cały ten rozłam jest celowym zagraniem liderów PiS po to, aby poszerzyć elektorat. Ja w to nie wierzę. Nie sądzę, aby było to możliwe.
Polityka jest żywą, chaotyczną tkanką, której emocji nie sposób przewidzieć, a co dopiero zaplanować. To jak w klasycznej literaturze. Kto czytał „Wojnę i pokój” Tołstoja? O wygranej bitwie, która przesądza losy wojny, może zdecydować pojedyncza szarża szeregowego żołnierza. Tak samo w świecie relacji partyjnych nie wszystko można zaplanować i przewidzieć.
Prawo i Sprawiedliwość jest partią duszną, niedemokratyczną, wodzowską, źle zarządzaną i pełną wewnętrznych konfliktów. Jest Prezes i to on decyduje o każdym kierunku działania. To oczywiście ma swoje pozytywne strony. Oczywistą sprawą jest, że na statku może być tylko jeden kapitan. A polityk może się mylić, ale nie może się wahać.
Ale Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego, proszę Państwa, nie jest prawdziwą zmianą.
Jestem przekonany, że w perspektywie kilku najbliższych lat dojdzie do załamania duopolu PO–PiS i wyłoni się w Polsce zupełnie nowy układ sceny politycznej. Rozwój Plus będzie miał znaczący udział w dekompozycji tego duopolu, ale jest to moim zdaniem formacja sezonowa. Nie jest prawdziwą zmianą.
Proszę nie zrozumieć mnie źle. Rozwój Plus, ze swoim modernizacyjnym kierunkiem, jest świetną partią, która może wielu osobom się spodobać. Są tam znakomici liderzy i ciekawe postacie polskiej sceny politycznej. Za Mateuszem Morawieckim i Marcinem Horałą idą duże modernizacyjne projekty, takie jak CPK, Baltic Pipe, Via Carpatia (S19), modernizacja kolei, budowa dróg i obwodnic czy Polski Ład.
Oprócz projektów, które się udały lub przynajmniej zostały rozpoczęte, mamy też takie, które okazały się niestety totalną klapą, jak Izera, Batory – polski prom czy stworzenie nowoczesnego polskiego pociągu dużych prędkości. Pewnie też w kwestii programu energetyki jądrowej i hydroenergetyki można było uczynić znacznie więcej.
Program modernizacyjny Mateusza Morawieckiego porównywany swego czasu do idei i działań Eugeniusza Kwiatkowskiego – wizjonera gospodarczego II Rzeczypospolitej, który planował rozwój kraju w perspektywie kilkunastu lat, wykraczając poza bieżącą politykę. Taka wizja może wielu wyborcom się spodobać.
Ale to nie jest zmiana.
Rozwój Plus nie będzie partią kompletną, która trwale zadomowi się na scenie. Bez pieniędzy, zaplecza i struktur nie będzie partią trwałą.
W końcu. Czy Mateusz Morawiecki jest w stanie wzbudzić w Was takie emocje jak Donald Tusk albo Jarosław Kaczyński? No oczywiście, że nie. Moim zdaniem partią zmiany jest przede wszystkim Sławomir Mentzen albo z drugiej strony na przykład Adrian Zandberg.
Czy Rozwój Plus przyciągnie do siebie tysiące działaczy i samorządowców w całej Polsce? Czy miękki, proeuropejski technokrata [skandaliczna zgoda na przyjęcie tzw. kamieni milowych] może być liderem wiarygodnej partii prawicowej w Polsce? Śmiem w to wątpić.
Nawet jeśli Rozwój Plus przekroczy próg wyborczy pięciu procent w 2027 roku, jestem prawie pewny, że prędzej czy później to środowisko, siłą politycznego ciążenia, zostanie wchłonięte przez większy projekt. Najprawdopodobniej będzie to po prostu Prawo i Sprawiedliwość.
Czyli historia się powtórzy.
Tak oto działacze PiS wyszli z partii po to, aby za kilka lat do niej powrócić.


Komentarze
Pokaż komentarze