Jestem zdecydowanym przeciwnikiem parytetów. Znaczy - same dyskusji o nich. Bo potrzebą POlek i Polaków nie jest teraz 50 % miejsc na listach wyborczych dla płci pięknej. Polska ma wiele innych problemów, spraw ważniejszych niż dziwne i często niepotrzebne w dyskusji najczęściej lewicowe postulaty.
Zwolennicy parytetów przyznają: potrzeba więcej kobiet w polityce, bo są łagodniejsze, mądrzejsze itp. pustosłowie na temat kobiecych zalet. Ale czym zasłuzyło się grono kobiet w parlamencie? Są na tych samych prawach co faceci, pełnią wysokie stanowiska państwowe i klubowe ale wielkich zmian spowodowanych ich obecnością nie widzę. Ale jak bym miały wyglądać narzucone z góry listy wyborcze fifty/fifty? Że 5 mężczyzn na górze, a 5 kobiet na dole? Czy byłaby to fikcja, ze niby jest 50% kobiet na listach, ai tak na liście np: bydgoskiej PO wygrałby Olszewski, Teresa Piotrowska i Sikorski, a pozostałe 4 mniej znane panie otrzymały garstkę głosów? Lepszym rozwiąznaiem jest idea PO 2/3 miejsc, czyli że żadna płeć nie może mieć więcej niż 2/3 przedstawicieli na listach. I to mnie sie podoba - niech partia sama ustali ile na liście będzie kobiet, ile mężczyzn. Ciekawe, jak procentowo będzie wyglądać listy SLD -największego orędownika parytetów, bo tam chyba więcej panów jest, co?
A co do wad i zalet kobiet w polityce i ogólnie - jest na naszej scenie parę kobiet - pani Kluzik-Rostkowska, Jakubiak, Piekarska, Kidawa-Błońska, Mucha. Jednak co do ich osiągnięć, szczególnie w sprawach "kobiecych" bym polemizował. Pani Kluzik chciała dokonać przemiany Kaczyńskiego - wiemy jak się to zakończyło. Kidawa-Błońska - służyła Komorowskiemu w kampanii - dostała za to figę z makiem. Czyli nadal kobiety są źle traktowane przez "samców".
Nie uważam za niepotrzebne bycie kobiet w polityce. Ale nie róbmy z tego ideologii - że kobieta będzie mądrzejsza, ładniejsza i lepsza od faceta - bo jest babką. Z moich obserwacji troszkę młodszych, wchodzących w dorosłe życie koleżanek - no ja w przyszłym pokoleniu kobiet wielkich nadzieji nie pokładam. Wiadomo, my mężczyżni często nie przepadamy za sobą nawzajem - ale kobiety są bardziej kłótliwe, szybko się obrażają, lubią sobie za plecami obmawiać, oczywiście mężczyn takich też jest sporo. Ale to tylko mój przykład. Na dodatek rośnie coraz więcej pustych kobiet, słodkich idiotek dla których nie ma wartości, są zdziecinniałe i manipulują męzcyznami, są wielce nierozgarnięte. Szkoda marnować wielki potencjał tkwiąc yw polskiej młodzieży. Ale zastanówmy się nad parytetami - naprawdę potrzebne? Oby do polityki szły zarówno kobiety zdecydowane jak i zdecydowani panowie. No i jak najwięcej pięknych kobiet w polityce.;]



Komentarze
Pokaż komentarze (8)