Najpierw Palikot, teraz Kutz. PO opuszczają osoby bardziej liberalne, zarzucając PO jedno - zbytni konserwatyzm. A Po to przecież zwolennicy "Polski Liberalnej" a teraz tylko niewiele różnią się od PIS.
Ale czy to PO zabije, czy wzmocni? Kutz atakuje, że w PO liczy się tylko partyjniactwo, a nie lokalny patriotyzm. Kutz, Ślązak, walczył o interesy swego regionu (on tak mówi), i chciał się pytać, spotykać z kimś - ale go olewano.
Reżyser jednak maskuje swój wizerunek jaki reprezentował - Kalisza PO, chodzącego wciąż do TVN, rzucającego mocnymi słowami, chwalącego Palikota i nienawidzącego PIS. Po prostu - nic nie robił, tylko brał diete i celebrytował.
Pamiętajmy, Kutz to już starszy pan, któremu zachciało się bawić w politykę. Serce mu bije wyraźnie po lewej stronie, a że dziś passe jest popierać SLD, lepiej być za Palikotem. Kutz więc będzie "popierał" i "doradzał" Ruchowi JP.
Wypada jednak postawić pytanie: czy odejście kontrowersyjnych postaci o zacięciu liberalnym przekona do PO bardziej prawicowych, konserwatywnych wyborców, być może zniechęconych do PIS kampanią jak się okazało "na prochach" i całym wizerunku po niej PIS? Czy PO wybiera konserwatywny wariant, bo Polacy to jednak katolicy, nieważne czy coniedzielni, czy od święta. Prawda jest taka: gejów obok nas nie lubimy, osoby podpadające pod odmienną orientacje od razu dostają łatkę "pedała", broń Boże dać im dzieci do wychowania. A kobiety wyzwolone, feministki - najczęściej są lesbijkami albo są przykładnymi żonami i matkami prywatnie.
Może być więc tak, że ruch Janusza z Biłgoraja przegra. I ewentualna koalicja z PO, ustawka z PO i inne określenia ruchu jako kontrolowanego przez PO pójdą w niepamięć. Palikot raczje nie wróci z podkulonym ogonem do PO, bo pewnie nie będą chcieli już błazenka.
Chyba Janusz Palikot źle zrobił, rezygnując z produkcji Żołądkowej Gorzkiej. Bo żywot polityczny może być równie gorzki jak polska whisky.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)