Dziś odbyła się konferencja "Lech Kaczyński. Pamięć i zobowiązanie". Uczestnicy chcą połować ruch smoleński, który miałby kontynuować drogę śp. Prezydenta. Domagali się też postawienia pomnika na Krakowskim Przedmieściu.
No właśnie, chciałbym się zastanowić nad legendą Lecha Kaczyńskiego. Tematem niesamowicie trudnym, bo dziś, kolejny miesiąc po 10 kwietnia, trudno mówić o Prezydencie źle. Niektórzy mówią - był fatalnym prezydentem. Drudzy uważają, że ci którzy wypowiadają takie opinie, chyba nie są Polakami, tylko polskojęzycznymi obywatelami na usługach innych państw. I sami chwalą Lecha Kaczyńskiego jako wielkiego patriotę, niezłomnego, nie bojącego się walczyć o polską rację stanu?
Kto ma rację? PISowcy oczywiscie mówią - prawda (jak zwykle, zawsze i do końca) jest po naszej stronie. Kaczyński zginął, bo był groźny dla interesów PO, był traktowany jak piąte koło u wozu i był staromodnym patriotą. POwcy twierdzą - był to dobry człowiek (no o zmarłym wypada mówić dobrze) - ale jako pierwsza osoba w państwie psuł jego wizerunek, nie chciał naprawy, reform - bo robiła je PO, był niski, niereprezentacyjny, Borubar no i zginął - bo chciał wylądować.
Osobiście trudno mi powiedzieć, czy LK jest bohaterem narodowym, wielkim Polakiem, wzorem postawy, czy trzeba traktować go jak legendę i czcić. Ale postacie uznawane za takich wielkich nigdy nie są kryształowe - Kościuszko w końcu współpracował z caratem pod koniec życia, Piłsudski - wiadomo, dyktator, prostak, egoista, a królowie - rozpustni, pyszni władcy. Kaczyńskiego coś z nimi łączy - wśród nich spoczywa na Wawelu, a decyzja o jego pochówku wzbudziła kontrowersje. Prezydent na pewno był wielkim patriotą, człowiekiem walczącym o dobro Polski, ale często przedkładając na to inne interesy. Ale czy już teraz można go uznać za WiELKIEGO POLAKA? Kim są wielcy Polacy? Chopin, Mickiewicz, Jan Paweł II. Oni czymś się zasłużyli - czym się zasłużył Kaczyński? Obrona Gruzji czy pośmiertne przypomnienie światu o Katyniu?
Mogę powiedzieć, że dopiero po śmierci nabrałem szacunku dla postaci Lecha Kaczyńskiego. Ale czy jego postac będzie jakimś mitem narodowym - czy tylko tym PISowym. Niestety, nie wszyscy Polacy popierają PIS czy interesują się polityką. Lech Kaczyński będzie zawsze kojarzony z tą partią, na pewno nie podobał mu się rząd PO. Zresztą Po też go nie lubiło/nienawidziło. Ale taki Władysław Sikorski czy Piłsudski też byli politykami, mieli własne poglądy, także pewnie nie zawsze działali w interesie Polski, tylko prywatnym.
Ale powiedzmy szczerze - dopiero po śmierci postać LK została doceniona. Okazało się, że wiele oskarżeń wobec niego w bieżących sprawach po prostu godziło w jego godność. Na pewno najtwardsi krytycy, nawet ludzie nienawidzący Kaczyńskiego 10 kwietnia poczuli jakąś tam lekką myśl - czy na pewn nie przekroczyliśmy pewnych granic?
Moje zdanie na temat kreowania legendy Lecha Kaczyńskiego jest takie, że robienie z niego jedynego, ostatniego prawdziwego Polaka, obrońcy wolności nie jest chyba dobre. Mówienie, że on był Wielki, a te szumowiny z PO niech gniją, bo PIS się odrodzi będzie pogarszało sytuacje między Polakami.
Polityka i spór między PO i PIS i tak niszczą uniwersalny przekaz smoleńskiej katastrofy. To jest wiadome. Wykorzystywanie tego, aby pokazac jakie to Peło jest głupie - to jest zwykła polityka.
Przechodząc do tematu związanego z braćmi Kaczyńskim, powiem tak jak pewnie wielu uważa - czy Lech był lepszy niż Jarosław? Nie chodzi mi o to, że lepszy bo zginął, ale czy przez okres istnienia PIS na scenie politycznej, czy własnie Prezydent nie budził bardziej pozytywnych emocji, czy był bardzie bliski i ciepły ludziom niż Prezes PIS?
Bo przecież PJN też się powołuje na życie LK. W końcu wiele jego członków było blisko związanych z Lechem Kaczyńskim, byli twórcami jego kampanii 2005 r. czy pracowali z nim. W nich wartości wyznawane przez zmarłego Prezydenta też wywarły jakiś ślad, chcą je przekazywać.
Ale naturalne prawo do spuścizny po Lechu ma Jarosław Kaczyński - czyli PIS. Więc PJN to zdrajcy, którzy chcą przyczepić sobie etykietkę "też wyznajemy wartości śp. Lecha Kaczyńskiego".
Po pierwsze, LK reprezentował uniwersalne wartości, ważne dla Polski. Każdy może je reprezentować i powinien, nieważne czy ma legitymację PO czy PIS, głosuje na PIS czy PSL, mieszka w Poznaniu czy Nowej Wsi Wielkiej.
Po drugie - czy Kluzik, Jakubiak, Poncyliusz to ZDRAJCY - jak mówi propaganda Błaszczaka i fanów PIS? Zdrajcy - to jak wallenrodowscy Krzyżacy - wiadomo, że to nie znaczenie dosłowne, ale wydźwięk - bardzo negatywny.
Ale czy PJN zdradził Polskę? Szpiegował? Dał dokumenty Wikileaks? No chyba nie, nikt nie potwierdza przypuszczeń zagorzałych psychofanów JarKacza. Czy Polacy = PIS. NIE!
Więc PJN nikogo nie zdradził. Chyba, że PIS , mnie nie. Nie dajmy się zwariować, i ogłupiać słowom Błaszczaka i innych. Mamy wolną wolę. Niestety, u nas za dużo ludzi dało się ogłupić.
Myślą, że Jarosław Kaczyński to bóg, a uciekający od niego - to zdrajcy przeklęci. Albo myślą, że PO jest super, bo tak mówi znany piosenkarz, celebryta, a PIS jest beee, bo Kaczyński jest niski.
Wyznawcą partii nigdy nie będe i nie jestem. Więc zamiast pisać, że jestem za PO, to pomyśl - czy koniecznie trzeba stać po jakieś stronie barykady. Większość nie stoi. Tylko patrzy, a jak patrzy na politykę - to już osobista sprawa.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)