Zbliżają się Święta, czas odpoczynku, refleksji i oderwania się od bieżących spraw. Ale to nie znaczy że sprawy przyszłości Polski mają także poczekać i mieć przerwę świąteczną.
Ostatnio bardziej niż bieżącymi sporami zaczynam zastanawiac się nad przyszłością i wizją Polski w najbliższym okresie i wpływie pierwszych wolnych pokoleń nieskażonych PRL na tą Polskę. Bo co mi daje, ze brat zmarłego wątpi czy w trumnie był zmarły brat czy ktoś inny, o tym jaki niedobry i zdradziecki jest PJN i co się dzieje na Białorusi. Jedynie sprawa kolei mnie interesuje z racji zainteresowania tym środkiem transportu, no i widząc niektórych salonowych "znawców" oraz "mikoli" którym wszytsko zawsze beee, i tak dalej, chce sie złapać za głowę.
Ale wracam do tematu.
Od 21 lat Polska to kraj wolny i demokratyczny. Doskoczył zachód w kwestiach dostępności towarów, samochodów, mamy pełne półki, wódkę można kupić a nie pędzić w łazience, mięso to nie Poradnik Spelologiczny, ale nadal jesteśmy krajem zapóźnionym. Ale nie aż tak, jak to nihiliści opisują.
Największy problem wzbudzają w naszym kraju spory ideologiczne, powiązane z sprawami politycznymi. Niestety, często zbyt powiązane z polityką. Nasi politycy wiadomo że bliżej im do korytka świńskiego niż do działania, ale podobnie działa klasa polityczna na całej kuli ziemskiej. Pokazała to WikiLeaks i nie tylko.
Ale Polska - kraj wielkiej tradycji i niesamowitej historii, kraj z niesamowitym problemem geopolitycznym - z wschodu Rosja, z zachodu Niemcy - państwo zmazane z map świata na 123 lata, państwo gdzie zaczął się największy konflikt zbrojny w historii ludzkości, państwo które pokonało potężny system komunistyczny - ma problem swej roli w świecie? Sługus, szaraczek czy mesjasz lub potentat - różne były koncepcje roli narodu polskiego.
Według mnie Polska powinna być państwem broniącym swych interesów - walczącym o prawdę historyczną, ale takze potrafiącą ustąpić i dogadać się w ważnej sprawie? Czy powinna pomagać państwom wschodnim? Tak, ale oczekujmy rewanżu. I przestańmy angażować się w pomoc zachodnim mocarstwom, która nam nic nie daje.
Ale polityka zagraniczna przeciętnego mieszkańca pogierkowskiego M4 czy wiejskiego domu mało interesuje - bardziej interesuje ich to co w własnym ogródku. A Polska żyje często wyzej wymienionymi - sporami ideologicznymi.
Ten rok przyniósł nam takich sporów pełno. Spory historyczne - Katyń, Solidarność. Spory gloryfikacji - czy Kaczyński jest godzien królów?, Zimny Lech, spory z Kościołem - religia w szkołach, in vitro , bitwa o Krzyż. No i kwestia katastrofy smoleńskiej - bezdyskusyjnie zmieniła ten rok.
Ale jak dla mnie wydarzenia smoleńskie nie dokonały zmiany w mentalności Polaków, ranga katastrofy spadła - a przecież takie dramatu współczesny świat nie widział. Tu mi nie chodzi o jak wygląda śledztwo, tylko zabrakło mi tej przemiany w narodzie który jeszcze bardziej się podzielił - swoje zasługi ma w tym pseudoprzemiana Jarosława Kaczyńskiego i jego późniejsza działalność, wraz z sługami - Błaszczakiem, Kruskim, Ziobro, Brudzińskim - oraz brak działań Donalda Tuska, występy Niesiołowskiego, szoł Palikota z nowym ruchem poparcia. Katastrofa kojarzy sie głównie z każdym kolejnym 10 dniem miesiaca, i psychofaniami PIS, którzy z kwestii smoleńskiej zrobili element walki w celu zniszczenia PO i powrotu PIS do władzy.
Brak jedności narodowej podsycają w ludziach media oraz inne osoby. Publikowanie arytkułów w celu ośmieszania i niszczenia przeciwnika to domena dwóch "Gazet". Warto też spojrzeć na poziom komentów pod niektórymi newsami, oraz na wiele blogów. Moja racja jest racją najmojszą - twierdzi każdy z takich i uważajac się za inteligenta wyzywa innych.
A spory z Kościołem? Dla niektórych ateizm to styl bycia, a wyśmiewanie Kościóła jest trendy. Tacy ludzie napinają sie na necie, manifestują ateizm gorzej niż mohery przywiązanie do RM. Ale media Rydzyka stwarzaja problem - bo przecież nadal na radio czychają POteżne siły, a za prawdziwych Polaków w latach 05-07 bylo lepiej...
Dla mnie Kościół to spory fundament tradycji i Polskości. BÓG HONOR I OJCZYZNA.
Nie powinniśmy iść za laicko-lewackim pędem i stawać się bezideowym krajem słodkiego, miłego życia. Trzeba żyć, ale nie zmieniajac co noc kobietę, mieć kochanka! do tego, mieć pełno przyjaciół w małżeństwach - ale homoseksualnych - a jakby wpadka - usuwamy, a jak się dziecka zachce - invitro. A kobieta ma być wyzwolona, i manipulowac facetem jak torebką.
Konserwatyzm, ale XXI wieczny - tradycja i historia jako fundament, sprawa wiary - indywidualna, tolerancja odmienności i niewierzących - ale oczekiwanie tego samego, kobieta - równe szanse, a nie faworyzujace parytetety tam gdzie ona chce ( w kopalni nie chcą jakoś ;P), gospodarka wolnorynkowa - ale jak trzeba państwo wkracza i rozporządza dla dobra narodu.
No i patriotyzm. Podobno nasz premier powiedział że "polskość to nienormalność". Abusrdy, dziury, metalnośc - polskie, złe, głupie. Nasz kraj nie jest idealny, ale wielu czuje dumę z bycia Polakiem.
Wśród młodziezy rosną nastroje narodowe, historyczne wydarzenia z losów kraju są przez młodziez wnikliwiej studiowane, duma z naszych sportowców gdy startują. Rosną i będą rosnąć. Nie wśród wszytskich, ale musimy wykorzystac ten czas.
Skończmy z fikcją tolerancji - gej ani obcokrajowiec szybciej wyłpaie kosę niż będzie tolerowany przez zwykłych Polaków. Narzucana lewicowa tolerancja - daj spokój.
Ale mimo tych zauważalnych zmian młodzi niekoniecznie pójdą za PIS (tak, wielu by chciało - młodzi, wykształceni popierają PIS). O Nie! PO też nas nie zadawala...
Czy to oznacza że każde pokolenie będzie miało swoją rewolucje, swoje wydarzenie zmieniajace życie?
....
PS. Do tematu wróce, bo można pisac i pisać.



Komentarze
Pokaż komentarze