Nasz premier chyba znalazł sobie wzór do naśladowania. Chyba zauważyli już to co niektórzy wcześniej, ale to chyba właśnie styl Putina - to jest to - do czego dąży Donald Tusk.
Obaj są mistrzami PR - Tusk na swoim podwórku nie ma sobie równych, Putin - także. Jak wygląda ten PR?
Premierzy Polski i Rosji wyraźnie lansują się na sprawnych fizycznie, mających pasje sportową silnych facetów. Tusk piłkę kopie, nieźle mu to idzie, jak na swoje lata przyspieszenie ma i chce nawet przebiec maraton. Putin woli sporty walki - judo - bądź konna eskapada z gołym, wcale nie mizernym torsem.
Co jeszcze buduje pozycje premiera - gwiazdy. Ostatnio była jakaś tam gala w Moskwie - Putin na sali wśród wielu hollywoodzkich sław. Widać, gdzie kasa i wpływy - tam i gwiazdy. Co do poparcia Tuska przez rodzime gwiazdy - cicho swe uwielbienie deklaruje duża część, ale zaśpiewała premierowi tylko Doda.
Politycznie (ale i marketingowo) - bardziej opłaca się być premierem, dostrzegł to Tusk i z wielu względów wolał by do boju o Pałac stanął Komorowski - a co zrobił Putin? Chyba wiadomo, że prezydentem Rosji jest teraz Miedwiediew. Co daje taka zagrywka?
Niby ta sama formacja - ale zdania mogą być inne. Niby niezaleźność - ale jednak każdy może mieć na któregoś wpływ. W obu wypadkach - Rosji i Polski - to premier dominuje nad głową państwa. Ale gdy Putin mówi że Chodorkowski to złodziej i powinien siedziec w wiezięniu - to Dmitrij może zawsze powiedzieć - poczekajmy na wyrok sądu. U nas to trochę śr3ednio działa. Ale można odciąć się od zaproszenia Jaruzelskiego czy innych wpadek mówiąc - to nie ja jestem Prezydentem, Komorowski jest niezależny - i pozycja Tuska stabilizuje się.
Ale Prezydent Rosji jak i Polski, mimo że raczej sa na pasku premierów - chcą być niezależni, chcą - ale nie mogą jakoś. Oczywiście mówi się że między Putinem a Dmitrijem czasem jest spięcie - ale zaraz ustawka PRowa w stylu wspólnego wyjścia do restauracji.
Putin i Tusk nie lubią rządzić. Oni wolą powstrzymywać kryzysy, gasić pożary. O tu są mistrzami. Niech pan tu przyjdzie i podpiszę i odda długopis, obniżanie cen mięsa w sklepie - styl Putinady chce robić tez polski szef rządu - spotkanie z prezesami OFE, wywalanie Engelhardta (choć to był potrzebny ruch), jeżdżenie do celników w czasie strajku, wywalenie Ćwiąkalskiego, Mira, Schetyny, Zbycha, akcja dopalacze, pedofile - ostro, ale krótko...
Czy Putinada i PR jest dobry? Czy zanurzanie się w Bajkale jest lepsze niż walka ze skorumpowaną strefą w Rosji? Czy tylko fasadą do prawdziwych działań - przejmowania wpływów, niszczenia opozycji, deficytu itp?
Tusk nie zanurza się w Hańczy ani nie tańczy na studniówkach - tu był jeden mistrz - premier z PIS - Marcinkiewicz. Jego przedwczesny koniec był tez początkiem końca PIS u władzy. Obecnie, póki jest PR jest władza. Choćby były krzyki i płacze, nawoływania do obalenia rządu - będzie trwał.
Ale kiedyś to wszytsko pierdyknie i PR działania nie zdadzą egzaminu.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)