Ciekawa teza, co?
Przecież młodzież to dla niektórych kupa bezwartościowych istnień, podatnych na manipulację i pogrążonym w hedonistycznym pragnieniu posiadania wszystkiego. Mamy młodych, niby wykształconych (bez studiów to dziś trudno sobie poradzić), z wielkich miast - dla niektórych kupa popierających PO. Jednak ich ideału, tych niektórych jakoś nie znalazłem - członek forum młodych PIS?
Nie będę jednak zagłębiał się w nasz spór polityczny - i tak ktoś skomentuje że wszytsko to wina PO, a ja nieudolnie jej bronie, itp, itd. Tak pisali ludzie w sierpniu, takie opnie o MWZWM były słyszane.
Jestem człowiekiem jeszcze w sumie przed rozpoczęciem prawdziwego życia - kształtuje się. Nie żyje pod kloszem, wiem co to błoto i brud betonowych osiedli. Młodzi ludzie lubią się napić, zapalić - tak jest i nic tego nie zmieni. Przykład że bez picia nie ma zabawy idzie jednak z mediów, od dorosłych. Na przykład kult wina - leku na dolegliwości, obowiązkowego elemntu kolacji romatycznej i po prostu jako czegoś, co wypada pic i trzeba sie na tym znać. Jestem przeciwny kultowi wina, wolę styl czysta wódka, cały stół w ogórkach, browar.
Szczerze - nie jestem imprezowiczem alkoholikiem, który chwali się na portalach społecznościowych ilością imprez w których brał udział lub zdjęciami z flaszkami, ani nie oceniam ludzi po ich umiejętnościach zabawy czy ilośc procentów ile są w siebie wlać. Nie chodzę do klubów, wole klimat klasycznych domówek czy pleneru. Picie do nieprzytomności - debilizm. Alkohol jest takim towarzyszem spotkania z drugim człowiekiem, okazją do poznania go naprawdę.
Na imprezie gdzies w jakimś mieszkaniu albo w małym, osiedlowym pubie tak naprawdę można zobaczyć obraz polskiej młodziezy i zastanowić się - czy będą inni niz ci, którzy pamiętają PRL, czy pamiętający jedynie denaturat i ocet na półkach, czy ci którzy wystartowali w dorosłość wraz ze startem III RP? Czy będą jednak kolejnymi w sztafecie pokoleń "UBekistanu"?
Moim marzeniem jest państwo, w którym jednostki mają wartości, wiedze na temat jego historii, państwo które nie boi się pokazać politykom że popełniają błędy i działają na jego szkodę. Czy wśród młodych jest więcej jednostek świadomych - czy więcej tych, którzy mają gdzies wartości?
Jest sporo takich, którzy żyją chwilą, imprezą, lubią se zapalić blanta, wypić, nie rozmyślac o życiu - jednak ciekawe jak zachowali by się w sytuacji kryzysowej? Bo wielu można skreślić i uznać za niepatriotów, za tych którzy zamiast pójść w ogień podpiszą to i owo. Dziś, gdy nawoływanie Polsko, obudź się - jest wspieraniem jakies tam partii, i zresztą zawsze była walka pomiędzy swoim zyciem a narodem, honorem? Zginąć pięknie, poświęcić sie dla ogółu - a nie dostać nic? Czy być biernym, ale żyć?
Wiedza o życiu - to jest teraz najważniejsze. Wiedza historyczna, wiedza o społeczeństwie, o drugim człowieku - powinna być fundamentem funkcjonowania w Polsce i na swiecie. Nie życie złudzeniem,a to że zanim zrobią równe drogi, muszą zrobić równy hajs, że służba zdrowia polega na tym być dać w łapę, inaczej sam się zacznij operować, i nie tylko.
Na ostatnich imprezach pogadałem sobie z ludźmi własnie na ogólne tematy - co robić w zyciu, jakie priorytety obrać, trochę o stosunkach damsko-męskich. Są ludzie, którzy są poukładani - mają już cele i swoje poglądy. Nie szpanują czymkolwiek, nie są słodkimi idotkami lub innymi niby fajnymi ludźmi. Nawet proste zasady na impezie - butelki do worka - może świadczyć o uporządkowaniu i zasadach, których należy przestrzegać.
Pozory mylą - ktoś kto wydaje się fajny na pierwszy rzut oka - może sie okazać niehonorowym człowiekiem, a ten którego z poczatku nie lubisz - zdobędzie twój szacunek. Choć pierwsze wrażenie się liczy, można rozpoznac kogoś dobrego widząc go po raz 1.
Jakaś nauka - wierze w nas, ludzi młodych. Nie wszytskich oczywiście. Ale wierze.
Jednak zastanawiam się, jakie osoby, prócz polityków, mają na nich zły wpływ, oprócz rodziny i kumpli?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)