Niby 8 miesięcy 2010r. i pewnie cały 2011 będzie pod znakiem katastrofy. Ale wypada zauważyć, że media zajmują się sprawami związanymi z Smoleńskiem tylko wtedy, gdy naprawdę coś sie w tej sprawie dzieje - stenogramy, Raport MAK. Popatrzmy, że od ogłoszenia kontrowersyjnego raportu media żyją sprawą smoleńską, znów obudzili się eksperci lotniczy, znowu obrzucano sie winą, a politycy - przede wszystkim PO i PIS - grali smoleńskimi kartami w swoją polityczną grę w perspektywie wyborów. Oczywiście - zainteresowanie mediów = zainteresowanie zawodowych, jak i amatorskich publicystów.
Raport niby zły dla Tuska, tak naprawdę zakrył fatalne poczynania rządu - bo 2011 zaczął sie źle dla ekipy PO i ludowców. PKP pokazało w jakiej jest sytuacji (już mamy korektę rozkładu od 1.03 - parę pociągów wylatuje), sprawa OFE przy braku kontrowersyjnych wypowiedzi opozycji sprawiło, że może zaczęło by się coś w rządzie dziać. A tak Tusk zawsze może się bronić - po prostu powiem - głupim, beznadziejnie głupi określeniem "zrobiliśmy wszytsko, robimy, robimy" i innymi tego typu.
Znowu zamiast spraw codziennych (jednak dla sporej części Polaków dojazd koleją czy przyszła emerytura jest ważniejsza niż katastrofa, to naturalne), mamy spór polityczny z elementem tragedii. Bo wyborca PIS nie może dopatrywać się winy pilotów, tylko "Rusków", a POwiec nie może zadawać pytań o kontrolerów, o organizację lotu. Sprawa smoleńska idzie politycznymi torami, politycy skrzetnie to wykorzystują. Trudno mi, osobie raczej nie wspierającej ani PO, ani PIS w tym momencie opowiedziec się za wizją zamachu w jakiejkolwiek formie, wyłącznie winy Rosjan lub nacisków Błasika, koszmarnych błędów załogi, czy wręcz głosów fascynatów PO - po co on tam leciał?
Smoleńsk jest jak fala - w mediach przynajmniej. Czuję że nie powinien być tylko falą. Ta tragedia była i jest nadal niewyobrażalną, niespotykaną - została zmarginalizowana trochę, niby jest -ale jak fala - przypływa, zalewa media, ludzi, a potem odpływa i na warsztat wraca Jarosław Kaczyński, powódź, kolejne morderstwo z okrucieństwem. Ale Smoleńsk jest jak morze, na którym sa te "fale". Jest blisko nas, jak Bałtyk - w sumie naszą granicą - może ta sprawa być daleko, jak daleko od morza są Tatry, ale Polska od Bałtyku odepchnąć sie nie da...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)