W najbliższych wyborach raczej nie oddam głosu na PIS. Na PO zresztą też. Po prostu - Donald i Jarosław muszą dostać po łapkach za skłócenie kraju, za mało roboty, a dużo słów, no i za wszelkie tragedie i katastrofy - mniejsze jak grudniowa katastrofa kolejowa, i większe jak ta smoleńska.
Kwestia smoleńska mogła być dla PIS szansą na skok poparcia. Niestety, niewykorzystaną. Bo niezdecydowanie - to w końcu Rosjanie czy Tusk winni, bo Polska nie jest winna, ale Tusk to polski premier, poruszanie nieistotnych wątków, sprawił że katastrofa powraca, gdy rząd ma pod górkę. Oczywiście nadal wielu wierzy w podstawiony wrak, czekistów i wie, to był zamach - ale czy ten samolot się rozbił z hukiem, czy bez - to nikt w sumie nie wie.
Twardy i mnie twardy elektorat PIS chce zwycięstwa. Znaczy - pozbycia się PO. Ale...
Do 2015 roku prezydentem Polski jest Bronisław Komorowski.
Szczegół niezwykle ważny. Czy jakby PIS zrobił jakąś koalicje, i objął rządy, czy znów hamulcowym byłby mieszkaniec Belwederu. Lech Kaczyński przecież był niby takim hamulcowym, wetował, stawiał na swoim. Przecież Bronisław na pewno będzie uniemożliwał pracę rządu PIS, pragnienie zemsty będzie silniejsze niż dobro Polski.
Ale nie chcemy znowu sporów o krzesło, samolot, ordery, weta. Nie chcemy jeżdżenia za tym drugim, by kontrolować sytuacje. To doprowadziło do katastrofy. Jarosław Kaczyński i Donald Tusk są winni wojny polsko-polskiej. Powinni ponieść jakąś moralną odpowiedzialność za sytuacje państwa, którą POPIS miał zmienić.
Jeśli już PIS mógłby wygrać, to w 2015 roku, i zgarnąc podwójną pulę. Czy PO będzie skompromitowane 8-latką? Czy może w PISie będzie zmiana? Z wojowniczych żółwi ninja na żółwia Franklina?
Trudno mi to pisać, mogę być posądzony o antypolskośc wręcz. Krytycy PO, ale nie przepadający za PIS nie są lubiani przez PISowców. Wiem to, ale nie będe z tego powodu bał sie wypisywania tego, co czuje.
Niestety, PIS dziś, reprezentowany w takich wypowiedziach
. Dla elektoratu, który popiera Prawo i Sprawiedliwość, to, co dzieje się wokół katastrofy, jest ważniejsze niż cena chleba
niestety, jako niezamożny Polak, zdeycdowanie ważniejszy jest dla mnie koszt chleba i moje utrzymanie, niż jednak Smoleńsk. Państwo Polskie woli jednak wykonywać dziadowskie oszczędności na pareset tysięcy, ciąć wydatki na drogi, podwyższac podatki, zawsze uderzać w najsłabszych, lądować na kartoflisku - bo bliżej i taniej, latać złomami - bo lecą. Prawdziwe oszczędności przyniosłyby miliony, i byłoby mnie stac nawet na kieliszek koniaku.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)