Polska ma dziś do wyboru dwie drogi - albo ciągle żyjemy w obecnej prowizorce - jest jak jest, raz gorzej raz lepiej, jeden bogaty, jeden biedę klepie - albo uda nam się jakoś dogonić Europę, oczyścić kraj z plag postkomunistycznych i zapewnić jakiś lepszy żywot obywatelom.
Do tej 2 drogi potrzeba jednak sporych zmian w polityce - albo nowej siły, o jakiej wam się nie śniło - czyli złożonej z niekoniecznie farbowanych polityków i starych postsolidaruchów i komuchów, ale raczej z młodej krwi, czy jakiegoś nowego POPISu. Stare dzieje?
Zarówno PIS jak i PO mają w szeregach ludzi, którzy nie są medialnymi gwiazdami. Nie są Niesiołowskimi z chrześcijańskim językiem, nie są Błaszczakami chwalącymi prezesa pod każdym względem. Tacy ludzie skaczą z kawy na ławę do rozmowy bardzo politycznej, na urlop i czasem są w Sejmie. Pasożyty, żyjące z mediów i temu zawdzięczające 1 i 2 na listach i głosy wyborców - żyją znakomicie - ale są bezużyteczni.
Liderzy, którzy zrobili z polityki walkę na emocje, którym sprzyjały wypowiedzi artystów o duszeniu się za rządów PIS, koty Sylwestry i puste lodówkich w spotach, akcje CBA, w końcu Smoleńsk, akcja Krzyż i inne, mają tylko programy na stronach internetowych partii. Z ręką na sercu - kto je przeczytał przed wyborami, kto je przeczyta teraz?
Nasze media też są bez winy. Niby wiemy, że Kaczyński nie lubi gejów, Tusk też zresztą, wiemy co lubią czego nie lubią - ale wiemy tylko że jest walka o OFE, z której mało kto co rozumie, lepiej już jak Rosjanie znowu coś powiedzą o Smoleńsku - wtedy jest temat, PIS oskarży wszytskich, PO ni wie co robić, SLD znowu będzie w rozkroku, PSL też.
Ostatnio dowiedziałem się, dlaczego ktoś popiera PIS - na złość elitom. Tylko? I ta ciągła wiara, że JK będzie doceniony jak Norwid? Po śmierci? Czasem mam takie dni, że obojętne mi kto rządzi - pracy mi nie znajdą, emerytury nie wypracują. Raczej obojętnie kto by siedział w Sejmie i RM, i tak co rok jest drożej, ciagle ZUS czycha na emerytury - jak je tylko zabrać, nic sie nie zmienia.
Ale czasem - chciałbym porządnych emerytur dla każdego Polaka, porządnej kolei, sieci autostrad, czystego miasta, budżetu państwa na plusie, sprawiedliwości społecznej. Ale nie zapewnią tego łatwowierni, lub wierni na złość, lub przeciw komuś, mniejsze zło. ONI wiedzą, że nikt nie czyta programów, rzadko kiedy poseł angażuje się w sprawy regionu.
Łatwiej powiedzieć - my jesteśmy tu gdzie wtedy, albo nie potrzebuje pana prezydenta.
Niestety - oni wciąż będą u władzy. Bo większość woli emocje, dzikie instynkty, niż program wyborczy.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)