W październiku sporo Polaków stanie przed urną wyborczą. Niektórzy pierwszy raz w życiu, inni któryś z kolei. Będą trzymać w ręku kartki ze skreślonym nazwiskiem jakiegoś kandydata. Jednak jego nazwisko będzie w wielu wypadkach mniej znaczące niż to, co będzie napisane nad jego i pozostałych kandydatów danymi. Nazwa komitetu wyborczego - o to się tu rozchodzi.
I najważniejszy wybór będzie pomiędzy Komitetem Wyborczym Platforma Obywatelska i Komitetem Wyborczym Prawo i Sprawiedliwość. Czy będzie to wybór praktyczny, czy może co niektórzy by chcieli - moralny?
Moralny wybór - to wybór PIS - a w zasadzie wybór przeciwko PO. PO gasi pamięć o katastrofie smoleńskiej, czyli gasi swoją winę. Jednak pomimo obecnego skupienia się ludzi na OFE, Libii, Japonii i Adamie Małyszu (oraz cenami cukru), smoleński ogień znów zapłonie - bo i zbliża się rocznica, i koniec prac nad polskim raportem. I znowu z jednej strony pojawią się głosy o winie rządu i Rosji, z drugiej - krytycy fanatyzmu smoleńskiego PIS. Niestety, po roku możemy powiedzieć, że każdy ma swoją wizję katastrofy, której będzie wierny do końca, a Polacy jak się zebrali 10 kwietnia razem pod pałacem prezydenckim, tak 10 kwietnia 2011 będą już osobno.
Pałac prezydencki ma już innego lokatora - a raczej osobę tam pracującą. Osoba ta woli jednak mieszkać w Belwederze, niż słuchać rocznicowych krzyków i haseł domagających się jego wyrzucenia. Czy jednak Komorowski przejdzie do historii jako Prezydent wpadka, kombinator, chcący pogodzić gen. Jaruzelskiego i postsolidarnościowców? Choć burza nad bulem jest mniejsza niż nad Borubarem, to jednak przykład poprzednika nauczył mnie, że dwulicowości - na codzień mnie nienawidzisz, by mnie chwalić jak umrę - popierał nie będę. A że Polak mądry po szkodzie, to niech się nauczy - jest to błąd, wpadka, ale życia nam nie zmienia. Choć w wielu kręgach Komorowski jest jak Lech Kaczyński do 10.04 - czyżby chęć zemsty?
PO ma mało argumentów na swą korzyść. Nadal sporo osób nienawidzi PIS, więc ten elektorat ma zapewniony. Ale lewica też rośnie, a to już zagrożenie dla Tuska. Duża część wyborców PO to potencjalni wyborcy lewicy, a na pewno spora ich część jest rozczarowana Platformą. Ja jednak wolę z dwojga złego PO niż SLD u władzy.
Czy PO przyciągnie elektorat odgrzewanymi obietnicami, próbą naprawienia błędów typu kolejowy chaos i inwestycjami robionymi na Euro? Czy polska prezydencja pomoże rządowi i przyciągnie kosmopolityczny elektorat?
Nie zapominajmy o sporej grupie kompletnie niezdecydowanych, bardziej konserwatywnych wyborców, którzy nie chcą głosowac ani na PO, a ni na PIS, chcą rozwoju a nie wojny o słowa i tablice, nie nalezą do fanatyków PIS ani moherów PO, chcą państwa które ma poprawić im warunki życia. A PJN chyba się wypalił, nowa prawica UPR-WIP na pewno nie da rady, mimo wiekszego niż sondażowe poparcia.
A obawa, że PIS u władzy najpierw zajmie się wyrzucaniem ludzi PO i wyrównywaniem rachunków z PO ze Smoleńskiem w tle, a będzie to trwało całą kadencję, a PO będzie znowu udawać że rządzi, jest duża, nawet bardzo.
Ale podszepty - wybierz PIS i żyj w zgodzie z sumieniem, bądź jak my - są coraz głośniejsze.
Ale czy to nie szantaż moralny, czy głos na PIS uspokoi me sumienie? Czy głosowac praktycznie, czy moralnie. Ale ta moralność jest podwójna, zależna od tego, kto nam przekazuje "jedynie słuszną prawdę". A może zamiast głosować, zostać w domu, uprzątnąć działkę przed zimą, spac po imprezie. I tak się nic nie zmieni. Coraz bardziej takie opinie są bliższe prawdy.
Na 7 miesięcy przed wyborami jednak lepiej nie ogłaszać, kogo poprzemy. Cofnij się o rok, na kogo stawiałeś/stawiałaś w wyborach prezydenckich, 19 marca 2010? Coś ci się potem zmieniło?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)