Wiadomo, że sondażami kierować się nie wypada (chyba prócz tych Homo Homini, pokazujące ze PIS już jest tuż, tuż, już prawie na plecach PO), ale co wynika z tych mniej lub bardziej prawdziwych badań - to ta niepokojąco wysoka pozycja SLD. Niby to tylko 10-15 %, wiadomo, że główny pojedynek rozegra się pomiędzy PIS i PO, ale 3 miejsce w wyborach najprawdopodobniej oznaczać będzie koalicje z tym wygranym, jeśli będzie nim PO.
Czemu niepokoi mnie rosnąca pozycja Sojuszu? Po prostu - to kontynuator PZPR, partia lewicowa, tyle. Partia układów, afer, buntu wobec Kościoła, hołdująca kosmopolityzmowi i broniąca PRLu - że niby było lepiej, a teraz trzeba ratować ostatnie zakłady pracy.
Ale ta dość wysoka pozycja Sojuszu skądś się bierze. Po pierwsze - jest w Polsce grupa ludzi wierna Sojuszowi, która jest mu wierna, jeszcze jak był jedyną słuszną partią. Ten twardy elektorat mówi że za komuny było lepiej, komuna zapewniła mu dobrobyt, a twarz Kwaśniewskiego kojarzy im się z nowoczesnym prezydentem.
Siłą lewicy jest też antyklerykalizm i walka z Kościołem. Ale czy to prawdziwa walka? Jakieś tam przebąkiwania o Komisji Majątkowej, o religii w szkołach - to jest walka? O wiele ostrzej wypowiadał się Palikot - ale ludzie uznają jednak, że lepiej popierać prawdziwą antykościelną lewicę, niż kserującego jej postulaty byłego posła PO. A trochę tego walczącego głównie z Kościołem, a nie z religią elektoratu jest, szczególnie w necie, ale w necie jest też pełno Korwinistów oraz kiboli konserwatystów, dla których better dead than red.
SLD musi jednak funkcjonować w kraju, gdzie Kościół ma jednak sporą siłę. Lewica więc zawsze jest skora na jakieś ustępstwa, chce dogodzić każdemu. W obecnej sytuacji ma jednak problem.
Bliżej jest jej niby do PO - ale wytyka jej nicnierobienie i inne grzeszki, wiedząc jednak że koalicja z PO da im trochę władzy i wpływ na Polskę - moze na stworzenie jakiś nowych układów. PIS to dla nich partia Ciemnogrodu, która chce wymierzyć sprawiedliwość ich kolesiom - a Lewica w sumie to największy beneficjent grubej kreski bądź linii. Lewica jednak niezwykle korzysta z wojny PO i PIS - bo na nią mogą głosowac ludzie zniechęceni do PO, ale nie będący za PIS. Lewica jest taką miękką opozycją - PO jej się nie podoba, ale gdy wygra wybory trzeba się jej przypodobać, więc lepiej ją lubić - ale tak na 50%. Pamiętajmy, że wiele zarówno wyborców jak i polityków SLD - stali się farbowanymi lisami PO, szczególnie gdy lewica kończyła swe katastrofalne rządy.
Ale - czy te rządy SLD, były rzeczywiście tak katastrofalne? Czy to jednak rząd Tuska jest najgorszy po 1989r.?
Wyborca PIS odpowiada sobie na te pytanie tak, że popiera JK - więc odrzuca obie opcje z automatu. Ale ten farbowany lis, czy realista co ma zrobić? Uniemożliwić czerwonym dojście do władzy - czyli mniejsze zło to PO, czy odwrotnie?
Sprawa naprawdę jest poważna.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)