Mimo że czas Wielkanocy jest tym czasem z mniejszą ilością polityki, to jednak ta polityka wciąż gdzieś się czai i pewnie będzie tematem dyskusji przy wielkanocnym stole. Może będzie to konflikt pokoleń - pomiędzy młodymi, dla których PIS to obciach, a rodzicami będącymi za PIS, albo też rodzicami zapatrzonymi w PO i ich bardziej ogarniętymi, obiektywnymi dziećmi.
Co bym powiedział, gdyby mi, między szynką a kiełbasą, zadano pytanie - Jak sobie wyobrażasz, że na jesieni będzie rządził Kaczyński?
Odpowiadam:
Przede wszystkim jestem w stanie wyobrazić sobie taki scenariusz, w przeciwieństwie do Niesołowskiego. Ale, mimo że z dwie notki temu bloger Gubisz Ostrość opowiedział się przeciw PO, z możliwością głosowania na PIS, do końca nie jestem przekonany w siłę Kaczyńskiego - a raczej, że będzie antidotum na wszystko.
Kaczyński zdobywa moje jakies tam zaufanie przez te ziarnka prawdy, które przemyca w tych kontrowersyjnych dla POwców wypowiedziach, no i też tą propagandą prawdy, prowadzaną przez wielu blogerów i nie tylko. Ostatnie akcje kibicowskie pokazują, że odpornych na wizję Polski wg Gazety Wyborczej jest jeszcze bardzo wiele.
Ale - mimo krytykowania rządu, mówienia o problemach, podsuwania jakiś pomysłów, które i tak idą do zamrażarki - opozycja może tylko mówić, bo nic nie zmieni. Ale skoro ma tyle fantastycznych pomysłów, trzeba dać jej szansę na realizacje - czyli PIS powinien wygrać. W wypowiedziach polityków PIS można też odnaleźc nutkę w tym stylu - gdybyśmy teraz rządzili, to.... To pewnie do żadnej katastrofy by nie doszło, cukier byłby po 2 zł, a bezrobocie byłoby śmiesznie niskie.
Więc PIS nas przekonuje, niektórych bardziej, innych mniej. Ale co z chwilą, gdy najczarniejsze sny antykaczystów się spełnią? Czy od razu na smoleńskim głazie zawiśnie tablica ze słowem "ludobójstwo", odzyskamy czarne skrzynki i wrak, i zrealizują się postulaty gospodarcze PIS. Oczywiscie myśle tak gdzieś po roku od daty objęcia rządów - w tym czasie można bardzo wiele zrobić.
Trochę jednak nie wierze w moc PISu, tych słów, obietnic. Czy pierwszym decyzjami będą decyzje gospodarcze, czy postawienie Tuska przed Trybunał Stanu? Czy raczej wywalenie Powców, ich rodzin, kolegów ze stołków i zastąpienie ich swoimi? Każda partia szła z hasłem, że będzie lepiej - potem coś jednak sprawiało, że było gorzej.
Kaczyński musi więc coś zrobić, i to dużo. Skoro czuje się lepszy od PO i ma tyle pomysłów. Możemy dac mu szanse, ale on ją musi wykorzystać, bo skończy jak moze skończyć PO. Więc wymagamy zajęcia się przede wszystkim gospodarką i żebym ja wreszcie miał pieniądze, by zbudowac te autostrady i całą kolej, i żeby nie skupiał się wyłącznie na zemście i Smoleńsku.
Ale czekaj... Ktoś pisał, ze PIS nie jest doskonały i on o tym wie. Czyli mam się spodziewać, że zrobi tyle ile może, tyle co każdy rząd, co obiecywał wszystko? Ktoś mi zarzuci - Smoleńsk nieważny? Ważny, ważny, ale nie najważniejszy. A co z zemstą? Mimo że zawsze będe zwolennikiem mocnych zmian i osądzenia winnych, to należy to robić stanowczo, ale z klasą. Bo rządy PIS będą miały swoich wrogów. Michnika, Bratkowskiego i innych asów.
Smaczengo jajka wszystkim, nieważne czy to pisowiec, lewak czy peowiec.



Komentarze
Pokaż komentarze