Konstytucja 3 Maja nie była uchwalona jednomyślnie - to znaczy, jej przeciwników nie było w Warszawie 3 maja 1791 roku. Jej przeciwników, obrońców starego ustroju, wcale nie było tak mało - a jednak dziś święto uchwalenia konstytucji 3 maja jest świętem państwowym, świętem każdego obywatela Polski, każdy ma dzięki temu jakąś radość - dzień wolny, możliwość spędzenia czasu ze znajomymi, rodziną, czy odczuć dumę z bycia Polakiem.
Gdy zapisałem pierwsze słowa tej notki, ten wstęp, narzuciły mi się pewne analogie. Obrońcy starego porządku, prywata, 3 maja konstytucję uchwalali prawdziwi obrońcy Polski, podział - każdy wie, że można je przypisać do naszej sytuacji politycznej. Sytuacji podobnej do tej sprzed 220 lat - gdzie jedności nie ma, bo po co? Jaka jazda jest, gdy się kłócimy, rzucamy oskarżeniami, zamykamy w swoich obozach z głupim przeświadczeniem wyższości nad innymi.
Mocno wpłynął na mnie tekst, związany z okładką Newsweeka, tej z krzyżem i TU-154, blogera gw1990 i umieszczone pod nim komentarze. Taka prosta myśl jaka mi wyniknęła po lekturze - MY jesteśmy plusy, wy jesteście minusy. Ja wiem jak jest, czyj jest Newsweek, front medialny, i popieram akcje kibiców - liczę że dziś w Bydgoszczy będzie głośno i wyraźnie przekazana prawda, mimo niechęci policji i władz. GW nie czytuję, na usprawiedliwianie wszystkiego isntnieniem Jarosława Kaczyńskiego odpowiadam G... Prawda, ale...
Ale - czy to kolejne nabieranie się na prowokacje? Kolejna okazja to pokazania swej wyższości - ale nic nie zmieniająca? Rasizm? Wydaje mi się, że za duzo osób ma za dużą wczutę w politykę, broni swojej partii jak własnego dziecka - a co w zamian dostaje?
Znowu zarzucicie mi jakieś zgubienie ostrości itp. Wiem, bo może dla niektórych mój pogląd jest beznadziejnie głupi, i nic go nie przekona, że nie jestem za PO - bo to się trochę do tego sprowadza. Mimo że PO to dla ciebie nie to, czego oczekujesz, i tak wybierzesz Tuska - bo PIS to obciach i nie można go dopuścić do władzy. Stereotyp? Może, ale za każdym stereotypem stoi prawda.
Czy jednak należy przedstawiać prawdę, tzn: że za każdym konfliktem stoją jego 2 strony i nigdy tylko 1 strona jest winna? Czy obrzucać winą PIS i przedstawiać obraz nieskazitelnej PO? Bo tak właśnie się dzieje - gdy kontrargument jest odwracaniem kota ogonem.
Bo - dla mnie - wszystkie te okładki, notki, słowa to takie kuszenie. Bądź lepszy - chodź do PIS - bo inaczej nie myślisz i wszystko łykasz jak pelikan; chodź do PO - PIS to obciach, a patrz jacy u nas artyści, jaka elita, będzie lepiej. I takie kuszenie przeciętnego wyborcy trwa.
Wniosek z tego jeden - jak uczy historia - jedność jest raczej nie potrzebna. Bo nie wszyscy chcieli Konstytucji 3 Maja - a ją uchwalili, nie wszyscy byli za Piłsudskim - a to on jest symbolem niepodległej Polski, więc po co jakaś jedność Polaków? Jak jedni mogą zrobić coś takiego, co zostanie zapamiętane na wieki, pytanie tylko którzy?
Ciekawe, czy za parę lat takie odniesienia do historii będą możliwe. Dziś najlepiej zostać inżynierem, mechatronikiem, chemikiem - nauki humanistyczne są do tego niepotrzebne, polski na maturze wystarczy zdać, historia to w ogóle niepotrzebna. Jak i tak ją okroją, że praktycznie koniec nauki historii będzie w gimnazjum. A ja pewnie, po jakiś marnych, niepotrzebnych studiach humanistycznych skończe na jakimś niepotrzebnym kursie aktywizacyjnym dla bezrobotnych, który nic mi nie da, ale EFS dał kasę i jest fajnie.
A tu się ludzie wczuwają w marną okładkę, albo boją się 62 letniego pana, że im wszystko, łącznie z powietrzem i wodą, zabierze. Może słusznie się boją? Ja tam się nie wczuwam, bo mi nic to nie da, a zdrowie zepsuje. Choć są sprawy, w które się wczuje, i jest prawda obiektywna. Ale w hiperbolizowane spory się już nie wciągam i olewam je. Choć może powtarzam puste frazesy...



Komentarze
Pokaż komentarze