Na to wygląda. To może najbardziej popularny scenariusz, może dla niektórych krzywdzący, ale najbardziej prawdopodobny.
Bo PO z poPJNowym i poSLDowskim wsadem tworzy tą Barcelone, czyli maszynę do wygrywania wszystkiego - nieważne w jakim stylu, czy z niedozwoloną pomocą - ale mającą 1 cel - zwycięstwo. W sumie Tuskowi porównanie PO do Barcy się udało - bo ma swoje spore grono zwolenników, ale też bardzo głośnych przeciwników. O 'sezonowcach" czy kibicach sukcesu też warto wspomnieć - PO opiera się na elektoracie nietrwałym, z łapanki, przekonanym - bo jesteśmy fajni i mocni i wygrywamy - co jednak jak sukcesy się skończą?
SLD i PSL będą jak Lech Wałęsa - za, a nawet przeciw. Pan Kajdanowicz dziś rano w TVN24 dobrze powiedział - będą się kopać w kampanii, ale tak, by mocno nie zabolało. I by można było po wyborach się dogadać. PO jednak nie zwycięży miażdząco - raczej ledwo, ledwo.
Co to oznacza? PSL musi mieć pełną mobilizację - ale jak to nie wystarczy? Alians z Sojuszem wydaje się nieunikniony. Panie Tusk, jedno pytanie - woli pan grać z lewicą na wyniszczenie, by na jej elektoracie pozostawić status quo, czy tylko kopać się po kostkach, bez brutalnych fauli, by w razie czego zawiązać porozumienie?
A co ma teraz zrobić PIS? W takim układzie walczy sam przeciwko złu - to podoba się stałemu elektoratowi, no ale im się wszystko podoba, gorzej jest jeśli chodzi o przekonanie nieprzekonanych. Bo to jednak jest PIS - partia której nie lubię, ale zagłosuje, jednak czy to będzie świadomy głos, czy tylko bunt przeciw PO? Zwycięstwo PIS będzie odebraniem PO władzy - ale co wtedy? Praktycznie tylko PSL jest zdolny do koalicji z Kaczyńskim. Jednak PIS moze też zrobić manerw z resztkami PJN, które się odrodzą jako PIS light, nawet bardzo light i może by udało się zdobyć 5%. Nie należy też lekceważyć UPR-WIP, wszyscy się śmieją z Korwina, a co jakby mu się udało?
PO pokazała dziś swą siłę - czy to jednak Titanic, czy może odbudowa PO?
A co ma pokazać PIS? To PIS musi wygrać, a nie PO przegrać. Czy chce być partią wszystkich niezadowolonych Polaków, czy tylko partią Smoleńska, nadającą wciąż ten sam przekaz? Propozycja Ufki o podziale list - tylko 1/3 miejsc dla aparatczyków - byłaby ciekawą inicjatywą - ale nierealną. Niestety, dla mnie nagła zmiana w PIS byłaby potraktowana jako kolejna próba oszukania wyborców - jak to miało miejsce w 2010. Nieważne kto by to zrobił - uderzyło by to w cały PIS.
Nudne to, ale Kaczyńskiemu nie starczy poparcie salonowców ciągle uderzajacych w Mira, Rycha, Kluzikową i Tuska, dla których badania psychiatryczne Kaczyńskiego to hańba, ale wyzywanie prezydenta z PO to obowiązek moralny. Pytanie jest jedno - czy Kaczyński przekona mnie bardziej do siebie, coś mi zaoferuje?
Bo ja oddam głos na PIS, ale za nim nie przepadam. Chyba oddam...



Komentarze
Pokaż komentarze (58)