Wczorajsze ogłoszenie prawdopodobnego terminu październikowej elekcji do Sejmu i Senatu nie wzbudziło większego poruszenia, PIS się cieszy, że będą jednodniowe (bo po prostu na 2 dni nie ma kasy), ale moglibyśmy już żyć w powyborczej Polsce.
Jednak w prywatnych rozmowach ze znajomymi, trudno doszukiwać się optymizmu. Według nich, i tak nic się nie zmieni.Why? Bo i tak wygra PO.
Czy to efekt fałszywych, ale działających na psychikę sondaży, czy czysta brudna prawda? Bo niestety, do PISu wielu ludzi się nie da przekonać, o UPR/WIP, PR to już w ogóle zapomnij, więc znowu pójdą ludzie do wyborów z myślą: nie jest dobrze, ale nie jest źle, tak średnio - po co robić zmiany. Potem znowu Kaczyński coś zrobi jak z tym Lepperem i znowu władza się zmieni.
Mój kolega trochę dramatycznie mówił o tym, że nic się nie zmieni, powiedział, że nawet chyba stąd wyjedzie, jeszcze jak mu pokazałem link z "rozmową" Riczardson i Bosaka w TVN, to pewnie już stracił wiarę. Bo ludzie pójdą za Riczardson - jest tak pięknie, wolna Europa, otwarte granice, jest cudownie. A Bosak, który chciał dostrzeć rysy i brud na wyidealizowanym obrazie Europy, po prostu miał zamykaną gębę przez frazesy. Oczywiście, są zalety UE, ale też są wady. Poza tym, jaką zaletą jest możliwośc kupna domu za granicą, jak większości Polaków nie stać na dom w Polsce. Solą tej ziemi jest akt własności, jak nie kredyt 30 lat i podpis.
Lud uwierzy w słowa Riczardson, bo chce mieć stabilizację, jakąś radość. Ona jest szczęśliwa, więc jak ny chcemy być szczęśliwi, musimy być tacy jak ona - czyli o nic nie pytać. Kozioł ofiarny, na którego można zrzucić wszystko już jest - to Jarosław Kaczyński.
Czy jednak, nawet uzasadniony nihilizm wielu ludzi, można pokonać? Ja nie mówie, że jest beznadziejnie, jest nadzieja. PIS ma za sobą fanatyków i sympatyków, przeciw rządowi i za konserwatywną prawicą zagłosują kibole, związkowcy, kluczowi wykluczeni. Pozostaje tylko jedno - co do znudzenia powtarzam - pozyskać niezdecydowanych, wahających się, stojących z boku, pośrodku, nie fanatyków w stylu "Tylko PIS i nic", ale nawet tych niechętnych PISowi. Można odwórcić propagandowe działania koncernu medialnego Platformy, który i tak będzie grał pierwsze skrzypce w orkiestrze antykaczyńskiej. Niestety, do wygrania wyborów potrzeba elektoratu który da głos, ale będzie czegoś oczekiwał za ten kredyt zaufania. Bo lepiej liczyć na ludzi, którzy pójdą na wybory, a nie na rozczarowanych wyborców PO, którzy zostaną w domu.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)