Co niby ma mieć wspólnego zamachowiec z Norwegii z Polską? Ponoć miał - kupował u nas nawozy, ale też ponoć w swoim manifeście wyrażał pochlebną opinie o PIS, że są antyeuropejscy.
No bo zamach Breivika jest kolejną okazją do pokazania jakim to zagrożeniem dla ładu są poglądy skrajne prawicowe. Że nie można ich popierać, bo będzie się Breivikiem, trzeba być tolerancyjnym. Wszystko po to, by zohydzać wciąż PIS, na to każdy sposób jest dobry, nawet wykorzystanie norweskiego zamachu.
Bo niby widzę że Breivik to NORWESKI RYSZARD C. Tyle że Ryszard C. to raczej lewicowy liberał, którego niektórzy uważali za wybitnego patriotę, bo chciał zabić Kaczyńskiego, tylko za małą broń miał. Ale Breivik jest uznawany za zamachowca, człowieka złego nawet wśród popierajacych PIS. Znaczy - tak mnie się wydaję, bo S24 nie czytałem, miałem wakacje. Ale niejaki redaktor Michalski dziś w Superstacji powiedział, że redaktor naczelny UR Lisicki też uznaje Breivika za wariata - a sam dopuszcza do druku teksty antyeuropejskie czy antyislamskie Semki czy Zaremby. Więc jak to jest? Poglądy antyeuropejskie i antymułzumańskie wykluczają potępienie czynu Andersa B. Breivika - w końcu jego zmotywowały do działania?
Ale właśnie, już te nawiązania do mordu Ryszarda C., nawet do sprawy Blidy sprawiają, że czyn Norwega zyskuje też trochę inny wymiar w Polsce. Bo mord polityczny w Norwegii może zaszkodzić polskiej prawicy, a raczej zostać wykorzystany do wojny na polskim podwórku. To znaczy, że lepiej nie dać PISowi władzy, bo są oni groźni. Choć nawet sam Michalski usprawiedliwał wykorzystanie zabójstwa Marka Rosiaka przez PIS, oczywiscie jak to nowczesny publicysta - nie do końca.
Więc sprawa Breivika to znak, że trzeba walczyć ze skrajną prawicą, z poglądami antyeuropejskim, antytolerancyjnymi, bo ich wyznawcy to potencjalni mordercy. A naprawdę, o PISie można mówić tylko źle i wystarczy byle pretekst, typu jakaś POwska fanatyczka opowiadająca historię, że PIS zbiera podpisy na cmentarzach.
Sprawa Breivika pokazuje jednak, że tolerancja w Europie zaczyna przekraczać granicę, a nie chcący się asymilować muzłumanie zagrażają europejskiej kulturze. Wiadomo, bratobójcza śmierć to nie jest rozwiązanie, ale ciągłe otwarcie i multikulturowość jest jednak sporym zagrożeniem.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)