Opublikowany raport J. Millera może powiedział to, co niektórzy już dobrze wiedzieli, może coś przeoczył, ale chyba rozwiał wiele wątpliwości i tez, które dotyczyły tragicznego lotu 101. Pytanie jednak, czy można ten raport uznać za najbardziej wiarygodny z przedstawionych materiałów?
Bo raport Macierewicza jest raportem PIS, czysto politycznym i skupiającym się na znalezieniu winy w obozie rządzącym oraz we władzach rosyjskich. Raport MAK prezentuje wizję Rosjan - kłamliwą w stosunku do naszej, wyraźnie odsuwającą odpowiedzialność od kontrolerów i władz Federacji. Raport rządowy też jest polityczny, ale tak naprawdę nikt w tej sprawie nie jest niezależny, dzisiejszy raport przedstawiły władze państwa, no co prawda rządzonego przez Platfromę.
I tak wielu zdania nie zmieni i uważa, że raport ten powoduje jedynie chęć spożycia alkoholu, inni dostrzegają jego jasne strony, takie, że uznaje za kłamstwo domniemane naciski, 4 podejścia, chęć lądowania za wszelką cenę. Choć i tak będzie wielu, którzy nadal będą głosić swoją prawdę. A raczej nie swoją, tylko produkowaną przez media i z lewej, i z prawej i z centralnej strony sceny politycznej. Bo dla jednego wciąż winni będą piloci debeściacy, a inny wierzy w magnetyczną broń Rosjan, maskirówki i moonwalkera. I żaden raport ich nie przekona.
Nie można jednak powiedzieć, że załoga zrobiła wszystko źle, bądź wszystko dobrze, bo ona sterowała tym samolotem. Ale jednak widać ten brak szkolenia, bo decyzje były dobre, ale gorzej z wykonaniem. Jednak czyja to wina? Czy jednak gonimy wciąż w poszukiwaniu winnych, podczas gdy wciąż brak systemu szkolenia, i nadal gorzi nam potencjalna katastrofa. Bo możemy mieć samolot, nawet z najnowszym wyposażeniem, ale nie umieć go obsługiwać - co czyni z niego broń, bo możemy mieć najnowocześniejszą broń i nie umieć sobie z nią poradzić w sytuacji zagrożenia, bo nie nauczono nas jej obłsugi w takiej sytuacji. Pytanie, czy skończą się szkolenia po łebkach i na papierze i inne nieprawidłowości?
W tej sprawie nikt nie może wydać obiektywnego wyroku, bo ktoś mówi, że nie korzystano z baryczny wysokościomierzy, inny że tak. Albo kwestia sprawności. Raport też nie odpowiedział na pytanie - czemu TU154 rozpadł się na miliony części, choć był nisko nad ziemią? Przez to że miał 280 km/h na liczniku?
I tak wiara czy niewiara w dzisiejszy raport zależy głównie od popieranej opcji politycznej, a nie zdrowego rozsądku. Osobiście zgadzam się z częścią raportu, dostrzegam jednak wciąż znaki zapytania. Choć czy te znaki zapytania to nie opinie środowiska z PIS? Bo zarzut, że dyspozytor lotu nie powiedział, że ladujemy/nie lądujemy to zarzut wobec śp. Lecha Kaczyńskiego.
Co dalej? Bo te znaki zapytania będą wciąż i już na zawsze obecne, i to w sumie naturalne, bo nie możemy poznać wszystkiego. Ale czy zdanie eksperta z Niemiec czy USA (zagranicznego, niby obiektywnego) z którymi konsultuje się Macierewicz, coś zmieni? Czy mam połączyć wszystkie raporty w 1, i wybrać to co mnie się podoba - bo jestem za PIS, za PO, za SLD?
Oczywiście na konferencji pojawili się przedstawiciele rosyjskich mediów - ich pytania, że tak powiem, chyba służyły podważeniu ustaleń polskiego raportu, choć to pytanie, czy w komisji byli sędziowie we własnej sprawie mnie zaintrygowało.
To jest czysta, brudna prawda, ale czy cała? Niestety, to zależy od linii Twojej partii. Choć mam nadzieje, że nie u wszystkich, bo nie u wszystkich ta sprawa jest partyjna. Bo jest ponadpartyjna, bo to sprawa Polska.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)