31 obserwujących
454 notki
396k odsłon
  533   3

"Nogę mi w biodrze odejmuje!". NOP poszczepienny? Pazerność gubi

Nie mnie tą nogę odejmuje oczywiście.

U mnie w przedszkolu, dwie koleżanki - kucharka i pomoc kucharki - przechorowawszy covid w marcu 2021 całkiem przyzwoicie, bez duszności i szpitali (gadać przez telefon miały siłę godzinami, ucho mi odpadało), zaszczepiły się na przełomie czerwca i lipca dwoma dawkami, a pomoc kucharki nawet trzecią dawką w listopadzie.


Od stycznia jedna i druga jęczą mi i jęczą, w pracy i w domu przez telefon:

- O Jezu, mówię ci, znów nie mogłam dziś w nocy spać tak mnie biodro bolało, no mówię ci nie masz pojęcia jak to boli, normalnie nogę ci całą odejmuje!

- O jejku jejku, kochana, nie mogę... już nie mogę, nie wystoje minuty dłużej, a jeszcze mam tyle roboty...! Biodro! Cholercia jasna, nie wytrzymam! Tak jakby ci ktoś wziął i nogę odejmował.


No co ja mogę im pomóc? Przecież im tych "odjętych" nóg nie przytwierdze.


Zastanawiam się, dlaczego ludzie, którzy nie mają patologicznej reakcji na wirusa i przechodzą go łagodnie jak przeziębienie, dlaczego po przechorowaniu szczepią się? Żeby mieć więcej przeciwciał?

Ciekawi mnie kto im nagadał, że im więcej tym lepiej? A może to wrodzona pazerność?


Mojej mamie, zawsze przed jakimś zabiegiem (np. usunięciem zaćmy), lekarze kazali najpierw oznaczyć HBS i przeciwciała p-ko żółtaczce. Jeśli ujemne to zaszczepić się.

Pierwszy raz oznaczyła HBS i przeciwciała jakieś 35 lat temu. HBS miała ujemny a przeciwciała TYSIĄC procent zawyżone powyżej górnej granicy normy. Kilkakrotnie powtarzała te badania w kolejnych latach - constans. Zawsze tak samo.

Lekarze mówili, że to niedobrze, że nadmiar tych przeciwciał niszczy tkankę chrzęstną i powinna brać immunosupresję na zbicie. Nie chciała. Chyba bała się chemii, albo nie doszacowala ostrzeżeń. Obecnie, w wieku 70 lat ma w tragicznym stanie 22 dyski kręgosłupa, stawy biodrowe i kolana. Chrząstki w stanie zaniku. Gołym okiem widać poprzemieszczane elementy kolan - guzy tam gdzie nie powinny być, doły w miejscach, gdzie nikt dołów nie ma. Każdy lekarz, który ją zobaczy, dowiedziawszy się do tego, że ma chorobę mięśni, dziwi się, że ona jeszcze czlapie na własnych nogach. Od wielu lat ma skierowanie na zakup elektrycznego wózka inwalidzkiego. No ale "pruskie" wychowanie mojej babci:

- Trzeba zaciskać zęby i bóle znosić (wytrzymywać)

zrobiło swoje. Bab w naszej rodzinie i siekierą nie dobije. Nawet covid nas się nie ima, a wszystkie jesteśmy nieszczepione.


Powróćmy jednak do przeciwciał. Kiedyś lekarze wyznawali teorię, że co za dużo to niezdrowo. W organiźmie wszystko musi mieć właściwe proporcje.

A teraz podczas pandemii covid zapomnieli o tym? Takie mam wrażenie, bo w mediach nieustannie słyszę nachalne coś w tym stylu:

- Szczep się, szczep się, szczep się bez opamiętania!


Pytam się tylko po co szczepić się po łagodnym przechorowaniu? Ze strachu, że kolejne będzie dramatyczne? A dlaczego? Dlaczego ma być dramatyczne skoro pierwsze było łagodne, organizm sobie rozpoznał wirusa i nie oszalał? Dlaczego kolejnym razem ma oszaleć i umrzeć? Bo co?


Jedna z moich koleżanek - wychowawczyń przedszkolnych zachorowała na covid 2 razy (grudzień 2020 i marzec 2021). Nie mogła się wówczas zaszczepić, bo młodziutki rocznik, musiała czekać na swoją kolej. Oba przechorowania przeszła łagodnie jak przeziębienie, czy tzw. grypę.

Po co taka osoba ma ładować w siebie komputerową symulację RNA wirusa, tlenek grafenu i Bóg wie co jeszcze? Żeby mieć nadmiar przeciwciał niszczących tkankę łączną, czy żeby dorobić miliardami producentów tego badziewia?


A pamiętacie Państwo jak krakalam, że pazerność Żydów zgubi?


https://www.salon24.pl/u/halo/1103842,a-dlaczego-izrael-dostaje-tak-duzo-szczepionek


Co się obecnie dzieje w Izraelu, niech każdy sam sobie pogrzebie w necie i znajdzie.


W sumie...co mnie to wszystko obchodzi? Nie mój cyrk, nie moje małpy. Może to dobrze, że pazerni wyginą? Po co nam oni na tym świecie?

Ja mam swoje zmartwienia i w dodatku o mnie nikt się nie martwi.

Putin z armią u bram Ukrainy. A ja kupuję dla moich kotów karmę ukraińską - Club 4 Paws, bo ją chętnie jedzą w przeciwieństwie do zachodnich "rarytasów" takich jak Calibra, Aplaws, Brit, Cussine, Sanabell, Selct Gold i inne. Tych zachodnich specjałów moje koty nie rozpoznają jako pożywienia. Reagują tak jakby plastikowych kuleczek nasypał do misek. Nie zwracają uwagi. A tą ukraińską z bananami, głogiem i imbirem jedzą.


Co ja zrobię, gdy Putin wpadnie na Ukrainę i zeżre mi karmę dla kotów i dostaw do Polski nie będzie? A ona taka tania! Podczas gdy zachodnie badziewia sięgają już cen 40-60 zł/kg, ukraińska kosztuje tylko 15zl/kg.


Ojejejej...! Co to będzie? Koniec świata! Przyjdzie mi latać po polu i myszy łapać dla kotów, bo nic gnojki nie chcą jeść.


Edycja notki:

Kurkumę jeść!

Działa przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie, przeciwnowotworowo.

Codzienne do zupy pół łyżeczki!

Hindusi bez kurkumy nie zjedzą żadnej zupy. Myją się raz w roku w ściekach Gangesu, żyją i mnożą na potęgę.

Moje koty przez ostatnie pół roku miały nawracające co chwila sraczki ze śluzem i krwią, bo są zakażone wirusem FeLV oraz cholerne bóle stawów. Klasyczne leczenie nie pomagało, pilowaly paszcze dniami i nocami, leżały poskręcane, nie chciały chodzić.


Kosmici w końcu nie wytrzymali i naparli na mój mózg:

- Podawaj kurkumę, codziennie szczyptę! Kurkumę, kurkumę, kurkumę!

Taka myśl mnie prześladowała.

Zaczęłam je faszerować. Sraczki cofnęły się już po 3 dniach, stawy nie bolą. Zaczęły szaleć jak wariaty. Sierść błyszcząca i milutka jak aksamit.


Dla ludzi dorzucam informację od @AjamiQuest:


13 lutego 2022, 20:50

@Halo

I jeszcze jedna ważna rzecz. Nie wszyscy mogą jeść kurkumę jednako. Trzeba uważać gdy stosuje się niektóre leki, m.in. antybiotyki, leki przeciwhistaminowe a przede wszystkim leki przeciwzakrzepowe.

Lubię to! Skomentuj81 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale