Dlaczego latami nie mówiłam, gdy mnie molestował?
Bo nie umiałam.
Nie umiałam powiedzieć, że stymuluje swoje narządy płciowe aż do wytrysku podglądając mnie w łazience, gdy się kąpałam. Nie umiałam tego powiedzieć, bo w moim dziesięcioletnim umyśle brakowało takich wyrazów jak „stymulacja, narządy płciowe, onanizm, wytrysk, sperma”.
Nie znałam słów takich jak „łechtaczka, pochwa, orgazm, teksty o zabarwieniu erotycznym, podniecenie, molestowanie…” etc.
Nie umiałam skonstruować zdań, którymi przekazałabym to co ze mną robił. Bo nikt mnie nie nauczył. Ani nazwania adekwatnymi słowami zjawiska, ani umiejętnego wyrażenia tego, co chciałam przekazać.
Gdy mówiłam, że tatuś mnie przytula a ja nie lubię – wszyscy patrzyli z oburzeniem. Kazali nie mówić tak tatusiowi, żeby nie sprawić mu przykrości. I mówili, że jestem krnąbrna, niegrzeczna, bo tatuś jest dla mnie dobry, kupuje mi piękne sukienki, wozi samochodem do szkoły… etc, itd. A ja jestem niedobra, bo robię obrażone miny. Pewnie z zazdrości, bo urodziła mi się siostrzyczka.
Za czasów mojego dzieciństwa seks był tematem tabu. W podstawówce, jako 8 letnie dziewczynki zastanawiałyśmy się skąd biorą się dzieci. Słyszałyśmy od rodziców:
„Gdy rodzice się kochają i przytulają i bardzo chcą mieć dzieci, wówczas mamie zaczyna rosnąć brzuszek, a potem z brzuszka wyskakuje dzieciątko”.
Byłyśmy przekonane, bo tak sobie wymyśliłyśmy, że pępek służy do tego, że jak już dzieciątko chce wyjść na świat, to rozpycha go, rozrywa, robi się dziura i dziecko wychodzi sobie tą drogą z brzuszka mamy. A potem pępek się zamyka i zaciska, że wnętrza brzucha nie widać.
Pani na religii (a chodziłam na katechezę przez 2 lata do przyjęcia I komunii świętej) tłumaczyła, że dotykać pupy można tylko wtedy, gdy musimy podetrzeć się po załatwianiu. Wszelkie inne grzebanie i pocieranie czymkolwiek tamtych miejsc jest grzechem. A podstępny szatan kusi, by tam dotykać. Dlatego trzeba wzbraniać się i odwracać myśli od tamtych okolic. A gdyby ktoś nie mógł się powstrzymać i czuł, że to miłe – trzeba wyspowiadać się księdzu. Bo szatan nas tak okłamuje. Najpierw pokazuje, że to miłe, a potem doprowadza nas do ciężkiej choroby.
Zrozumiałam wtedy ciocię, która nakrzyczała na mnie gdy byłam mała i przyłapała mnie na zabawianiu się przyrodzeniem: „Co ty za komedie wyprawiasz? Przestań się wygłupiać!”
Słowo „komedie” tak mi ze stresu utkwiło w pamięci, że do tej pory, gdy słyszę, że w telewizji lub w teatrze będą emitować/grać komedię – kojarzy mi się z onanizmem. :D
Ogólnie, poruszanie tematów związanych z seksualnością powodowało poczucie winy i wstydu.
Primo – z racji lęku przed przyznaniem się do grzeszenia, a człowiek nie chciał uchodzić w oczach innych za chodzące zło, a co gorsza za chorego, bo nie wiadomo było czy już jest się chorym, czy jeszcze nie. No i może do szpitala zabiorą i będą krew pobierać na badania?
Secundo – za racji lęku przed wyśmianiem ze strony dorosłych, gdyż nie umiało się powiedzieć, że jest się krzywdzonym, a nikt krzywdy nie podejrzewał.
Tertio - z lęku, że dorośli zwyczajnie nakrzyczą z oburzeniem i będą patrzeć na człowieka z obrzydzeniem.
Obecnie Kościół Katolicki walczy o to, by nadal nie rozmawiać z dziećmi o seksie. Nie wprowadzać edukacji seksualnej do placówek wychowawczych. Dlaczego? Żeby dzieci nie umiały o tym mówić? Żeby milczały?
Zatem rodzicu, patrz dziecku głęboko w oczy, bo nie potrafiąc powiedzieć ustami, może powie ci spojrzeniem, jeśli ze wstydem nie będzie odwracać wzroku.


Komentarze
Pokaż komentarze (159)