Na sprawach rozwodowych sąd orzeka o władzy rodzicielskiej i kontaktach.
Gdy doszło do rozwodu moich rodziców, Sąd skierował sprawę do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno Konsultacyjnego, celem zbadania więzi między rodzicami i dziećmi. Musiałam wtedy ujawnić to obcym. Molestowanie seksualne. Wiedziałam, że jak nie ujawnię – Sąd przyzna ojczymowi kontakty z nami. Nie będzie wtedy przy nas matki, a on będzie posuwał się coraz dalej.
Koszmarem było dla mnie mówienie o tym obcym ludziom w Ośrodku. Jąkałam się, czerwieniłam, serce mi waliło, chowałam się w ramiona, zakrywałam dłońmi twarz, wierciłam się na krześle…
Biegli psycholodzy orzekli, że dzieci są silnie związane z matką a ojca się boją. Posiadają symptomy wykorzystywania seksualnego. Zasugerowali skierowanie sprawy do prokuratury z urzędu.
Boże jaki wówczas zaczął się lincz! Lincz na mnie i mojej matce. Okazało się, że mamy przeciwko sobie cały świat – sądy, prokuratury, policje, społeczność lokalną…
Co oni wymyślali, żeby udowodnić nam winę. Udowodnić, że to my byłyśmy winne największemu złu tego świata.
Oskarżali, że matka chce dziada wsadzić do więzienia, żeby przejąć jego majątek (tak jakby uczciwie połowa jej się nie należała i zwrot nakładów z pieniędzy sprzed ślubu). Że napuściła nas i wysługuje się nami do swoich podłych celów. Że ja pod wpływem matki kłamię i oczerniam wspaniałego człowieka, który mnie adoptował i zapewniał przez 5 lat najlepszą opiekę.
Policja wymuszała na mnie wycofanie zeznań. Zastraszała, że ojczym założy mi sprawę karną o zniesławienie i będę karana. A karana nie znajdę pracy…
Społeczność lokalna – sąsiedzi, znajomi w tym ojczyma znajomi prawnicy, m. in. sędzia sądu wojewódzkiego Roman Gilewicz, przychodzili i zaświadczali jaki to cudowny człowiek z tego ojczyma. Miły, pomocny, ugodowy. Wieszali psy na mojej matce, że poleciała na majątek (ruina w 95% zadłużona w bankach hipotecznie, na którą poczyniła nakłady finansowe sprzed ślubu i doprowadziła pracą do świetności), że nic nie robiła, tylko nago cały dzień opalała się w polu, zup nie gotowała, dziećmi się nie zajmowała i takie jeszcze gorsze, że nie będę pisać.
Do tego linczu dołożyć trzeba jeszcze zastraszanie matki przez ojczyma, że dzięki swoim znajomościom w organach ścigania przestępstw i wymiaru sprawiedliwości (długoletni kurator sądowy dla skazanych przy sądzie karnym) załatwi ją tak, że więcej na oczy dzieci nie zobaczy. Miało to być ubezwłasnowolnienie na posiedzeniu niejawnym i zamknięcie w zakładzie psychiatrycznym do końca życia.
Z nikąd wsparcia. Z nikąd życzliwego słowa, czy pomocnej dłoni. Dookoła wrogość, nienawiść, jad i świństwa.
Komuszy system sprawiedliwości tak załatwił sprawy, że pedofil nie dostał kary, nie pozbawili go władzy rodzicielskiej i przyznali kontakty raz w miesiącu z moją młodzą siostrą. Ja zostałam ukarana rozwiązaniem adopcji. W uzasadnieniu sąd obarczył mnie winą za zerwanie więzi emocjonalnych z ojczymem. Do ukończenia pełnoletniości przez moją młodszą siostrę – ukrywałyśmy ją w każdą pierwszą sobotę miesiąca przed kontaktami. A mama nigdy nie otrzymała złotówki z tytułu podziału wspólnego majątku dorobkowego i zwrotu swoich nakładów finansowych na przedsiębiorstwo z pieniędzy przedślubnych.
Wtedy myślałam, że tylko komuchy to takie WYNATURZONE POTWORY. Ale wczoraj sprowokowana oskarżeniami salonowego dyskutanta, że stoję po stronie pedofilii, postanowiłam napisać notkę, w której lekko ujawniłam swoje doświadczenia z dzieciństwa i poglądy w tym temacie jako już dorosła kobieta.
Przeszłam powtórkę z rozrywki. Blogerzy twardo opowiadający się po stronie wartości katolickich zrobili to samo co ponad 20 lat temu mafijne komuchy. Odbył się lincz na mnie i mojej matce.
Przeczytałam pod swoim adresem, że:
Mam przestać już ziać tą swoją wszędobylską krzywdą, bo to zaczyna być nudne. Udaję, że chcę pomóc dzieciom, odwracam uwagę od pedofilii, żeby atakować kościół, jestem hipokrytką i wykorzystuję dzieci jak pedofil, mam całkowicie zablokowany umysł, mam udać się do psychiatry, bo chcę opowiadać o spermie dzieciom, bo na blogach mi nie wystarcza, mój prowokacyjny ekshibicjonizm jest nieestetyczny, jestem ohydna bo nie mam swoich dzieci a udaję ich wielką obrończynię, piszę bzdury i jestem zboczona, bo chcę znieważać i krzywdzić cudze dzieci, jestem biedna babka, bo wszystko mi się z jednym kojarzy, uprawiam ekshibicjonizm w najgorszym stylu, wątpliwe, czy rzeczywiście ktokolwiek mnie ruszył, przyrównano mnie do prostytutek z Gare du Nord, kopię swój tyłek każdą notką, kłamię, że opowiadam o sobie, jestem podła egoistka, myślę tylko o sobie, o swoich, prawdziwych czy też urojonych zadrach, dobro dzieci mam gdzieś, ktoś napisał, że ma ochotę strasznie mnie wyzywać, wstawił wielokropek, w który miałam wpisać sobie wulgaryzmy jakie chcę i polecieć do administracji, w dodatku jestem masochistką i chcę zostać męczennicą w Salonie, po przeczytaniu moich wpisów zabrałoby mnie pogotowie psychiatryczne, sama muszę sobie pomóc a nie chcę, bo kocham swoje najbardziej dysfunkcyjne cechy, nie rozumiem swoich błędów i słabości, kocham je jak alkoholik gorzałę i nie przestanę dopóki porządnie w d… nie dostanę, za mało w d… od życia dostałam, bo nie nauczyłam się pokory, szkoda, że nie uczę w szkole, bo wszyscy dowiedzieliby się ode mnie o masturbacji, z przedszkoli należy powyrzucać zboczone przedszkolanki, na mnie i na moich urojeniach świat się nie kończy, wyobraźnia płata mi figle, przerażam swoim egoizmem, nienawiścią, chęcią odegrania sie na wszystkich, którzy mają normalne, rodziny domy i dzieci, wspomagam pedofilów pisząc bzdety, jestem głupią podłą babą, mam ociężały intelekt, jestem nieodpowiedzialną, bo widząc syf dookoła siebie nie próbuję rozliczyć się z własną przeszłością, spojrzeć w głąb siebie, przeanalizować swoje błędy i swoich najbliższych, widzę winę w każdym inny tylko nie w sobie, brnę w kloakę. I UWAGA! BARDZO MI SIĘ PODOBOBAŁO JAK OJCZYM MNIE DEPRAWOWAŁ, dlatego z TAKĄ SATYSFAKCJĄ OPISUJĘ. Ktoś domagał się ode mnie PRZEPROSZENIA WSZYSTKICH, ŻE SKŁAMAŁAM, że byłam osobą molestowaną seksualnie. A gdy przeprosiłam, że żyję zostałam zaatakowana, że przepraszam jak Jaruzelski, Tusk i reszta bolszewii.
Pod adresem mojej matki padły oskarżenia:
Nie potrafiła stworzyć ze mną prawidłowych relacji, preferuje taki język, że interesują się nią tylko dewianci, sprowadziła do domu zboka, podrywała na swoje teksty gościa, który się ociera o dzieci, wychowywała mnie luzacko i alternatywnie edukowała, bo nie umiem prowadzić dialogu bez wyzwisk, jest luzakiem i zapatrzoną w siebie mądralą dlatego nie widziała, że dzieje mi się krzywda, próbuje zakrzyczeć niewygodną dla siebie rzeczywistość, sprowadziła zboka do chaty i nie umiała mnie przed nim bronić, szkoda że się bardziej nie spięła, gdy mnie facet molestował, mamusia widziała dzieci masturbujące się na rytmice, tylko nie widziała że tatuś mnie gwałcił…
Sugerowano, że: nie troszczyła się o mnie, nie bawiła wspólnie, nie była blisko, nie znała mnie na wylot, nie potrafiła dostrzec, że dzieje mi się krzywda, nie uczulała na bajeczki, pozwalała na spoufalanie się sąsiadom…
Padały pytania: jak matka mogła dopuścić do tego, że w domu rodzinnym działa mi się krzywda?
Wyrażano oburzenie, że matka ma słaby instynkt macierzyński i przedkłada swoje dobro nad dobro dziecka.
Po moich doświadczeniach życiowych łącznie z wczorajszym, zaczęłam wątpić, czy w ogóle jest sens ujawniania, nagłaśniania i dyskutowania o pedofilii?
Czy nie lepiej cicho siedzieć, zabić matkę za pedofilię ojczyma, bo nie dopilnowała, bo za słaby instynkt macierzyński miała etc, itd…?
Przecież w końcu podobno nadal żyjemy pod rządami bolszewi w 90% katolickim kraju…


Komentarze
Pokaż komentarze (30)