Niepoprawny jak zawsze
"Gdy wszyscy mają już pewność, że coś jest niemożliwe do wykonania, zawsze przychodzi ktoś, kto o tym nie wie i po prostu to robi". / Albert Einstein /
5 obserwujących
43 notki
9137 odsłon
  246   1

Cel Nr.1 – zniszczyć USA do końca

                        image


Jeżeli wykluczyć tego niedoważonego lewaka Francisa Fukuyamę, to politolodzy zajmujący się geostrategiami i prawdopodobnymi wydarzeniami w przyszłości, tworząc przeróżne scenariusze rozwoju wypadków, pełnią pożyteczną rolę.

Największym szacunkiem darzę George'a Friedmana, nota bene, przyjaciela Polski, który na 11 prognoz politycznych miał 9 trafnych. Jak na razie ostatnia, po której chylę czoło, to opanowanie Turcji przez Recipa Erdogana. Spełniło się co do joty. A przy okazji, polska prawica, w tym obecna władza, powinny "pucz Erdogana" dokładnie przestudiować.

Tak więc pozwalam sobie zademonstrować moją własną prognozę co do rozwoju sytuacji w najbliższym czasie. Oczywiście, w większości takich rozważań dominuje stawianie pytań. No i oczywiście, wszystko to, to tylko hipotezy.

Jaki jest obecny cel strategiczny geopolityki? To chyba oczywiste – zniszczyć, lub choćby tylko bardzo osłabić Stany Zjednoczone Ameryki. Odebrać im rolę światowego hegemona i "światowego policjanta". Wprawdzie USA przegrało zimną wojnę, jak spanikowało po wystrzeleniu Sputnika, a potem po skalkulowaniu, że Rosjanie posiadają już 3 tysiące głowic nuklearnych, zdolnych przy pomocy rakiet takich, jak ta co wyniosła pierwszego satelitę o wielkości piłki nożnej na orbitę, obrócić całe Stany w radioaktywną pustynię. Tymczasem ZSRR miało wówczas tylko 4 głowice, w tym jedną w pełni działającą. Od czasów carskiej Ochrany, Rosjanie są mistrzami dezinformacji i manipulacji. A Amerykanie ze swoją mentalnością i naiwnością są bezradni wobec azjatyckich gier.

Dlatego wykluczam Chiny z obecnej walki o jak najszybsze przejęcie sterów nad światem. Tak, oczywiście, oni też do tego prą, tylko ich metoda jest długofalowa – krok po kroku chcą niszczyć USA ekonomicznie, zmieniając strumienie przepływu towarów i finansów.

A Rosjanie działają szybko i skuteczniej. Mają przecież już od dziesięcioleci potężnie rozbudowaną w Ameryce sieć swoich agentów.

My, Polacy bardzo wycierpieliśmy za decyzje podejmowane w Jałcie i Teheranie.

Lecz dzisiaj wiemy z całą pewnością, że niedołężny już wtedy prezydent F. D. Roosevelt, w najbliższym otoczeniu był prowadzony przez 7 agentów Kremla. W tym ruskim agentem był, jego najbliższy przyjaciel i zaufany doradca, Harry Lloyd Hopkins. Potwierdzili to Oleg Gordijewski i słynne Archiwum Mitrochina.

Dlatego amerykański prezydent bez mrugnięcia okiem i słowa protestu wspierał projekty Stalina dotyczące podziału Europy, gdzie Rzeczpospolita ucierpiała najbardziej.

Jednocześnie przez całe dziesięciolecia, Polacy, w skrytości antykomunistyczni, Amerykę kochali najbardziej.

Pozostając przy Polsce, ale mając na uwadze światowe rozgrywki, warto się zastanowić, czy rozgrywające się na granicy polsko – białoruskiej wydarzenia, to nie dywersja, taka zasłona dymna, mająca przekierować uwagę opinii publicznej i w większości sterowanych przez mityczną Centralę mediów, na konflikty lokalne, w pewnym sensie drugorzędne, aby ukryć główne uderzenie w obecnej wojnie.

Od wielu, wielu lat mamy podejrzenia co do wpływu tajnych, rosyjskich służb, na to, co się dzieje w USA. Wątpliwości budził już nieudacznik Carter, ale poważna ofensywa rozwinęła się od czasu lewackiego, czarnoskórego prezydenta Baraka Obamy, a może nawet od Billa Clintona, którego żona Hillary, później została sekretarzem stanu u Obamy, by w końcu przegrać wybory prezydenckie z Donaldem Trumpem.

Jej porażka była ciosem dla sowieckich służb i szerokiego grona lewackich, kryptokomunistów amerykańskich, których, o dziwo, wyprodukowali sowieci, mający na sztandarach wroga, którego trzeba rewolucyjnie zniszczyć – kapitalistów.

Bo to właśnie bogacze, miliarderzy, oraz czy to posiadane czy wspomagane przez nich media i uniwersytety stworzyły tajemniczy deep state.

Nie powtórzono tej wyborczej wpadki przy ostatnich wyborach. Zmasowany atak, oparty na oszustwach, kłamstwach i fałszowanych wynikach, dał władzę byłemu wiceprezydentowi u Obamy, sklerotycznemu, z widocznymi objawami demencji, Billowi Bidenowi. Czyli idealnej marionetce prowadzonej na sznurkach, podobnie jak FDR w czasach Jałty.

Rosja Putina to już inny kraj, niż Rosja Stalina, Chruszczowa, czy Breżniewa. Spowodowała to technologia – rewolucja informatyczna, a szczególnie rozwój nowych komunikatorów i mediów społecznych, przerzucając wpływy na manipulowanie opinią publiczną z czasopism i kanałów telewizyjnych na komputery i smartfony. Putin ma władzę absolutną, a o wszystkim decydują służby FSB – nowa wersja KGB – mająca nawet wojskowe GRU pod sobą.

Teraz narzędziem wpływu nie są już poważne redakcje gazet i studia telewizyjne, tylko farmy trolli, boty i zwykli ludzie zwani pożytecznymi idiotami, którą to nazwę – poleznyj idiot – podobno wymyślił Lenin, nazywając tak zachodnich dziennikarzy.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale