Dziś będzie o próbach powołania nowej frakcji w PE...
Zacznijmy do przypomnienia nowych zasad zakładania nowej frakcji. Uchwalono je w lipcu zeszłego roku (m.in. głosami PiS). Oto link - www.rp.pl/artykul/160426.html . Według nich warunkiem powołania nowej grupy politycznej jest zebranie min. 25 posłów z min. 7 państw. Warto przy tym zauważyć, że przesądza to o rozpadzie UEN-u w obecnej formie.
W chwili obecnej wygląda to tak:
- PiS - 15 posłów;
- ODS - 9 posłów;
- Partia Konserwatywna + UCUNF - 26 posłów.
Mamy zatem pierwszy warunek spełniony, ale, jak łatwo policzyć, brakuje jeszcze partii z 4 państw. Przypatrzmy się jak wygląda sytuacja. Otóż pozostałe partie niezrzeszone są słabo reprezentowane. Najliczniejsza z nich ma 4 posłów, czyli ponad dwukrotnie mniej niż najsłabszy spośród trzech obecnych sojuszników. Oznacza to prawdopodobnie, że każda partia, która dołączyłaby do nowej frakcji będzie poddana hegemoniii 3 partii założycielskich. Co więcej - wiele spośród ugrupowań niezależnych będzie z pewnością nie do zaakceptowania np. dla PiS-u, choćby ze względu na ich sprzeciw wobec rozszerzenia UE o Turcję, rozszerzenia w ogóle, lub też "złą opinię" (jak np. FPÖ). Inną metodą moze być zatem próba pozyskania, którejś z partii z EPP-ED, jednak należy zauważyć, że partiami takimi są właśnie PiS (choć niebezpośrednio), ODS i Partia Konserwatywna, tak więc gdyby któraś inna partia chciałaby się na ten krok zdecydować prawdopodobnie uczyniłaby to wcześniej. Są jeszcze dwie kwestie - czeka teraz kwestia podziału stanowisk, jak choćby przewodniczących komisji parlamentarnych - może po nim część niezadwolonych opuści EPP? Ale raczej jej kierownictwo tak pokieruje sprawą, że wszyscy będą w miarę zadowoleni. Druga kwestia jest taka, że ubycie posłów z EPP oznacza jednocześnie wzmocnienie socjalistów - przywódcy trzech wymienionych partii z pewnością zdają sobie z tego sprawę i być może uwzględniwszy to w swoich kalkulacjach zarzucą ten pomysł i spróbują działać na rzecz realizacji swoich pomysłów poprzez EPP-ED. Sądzę, że takie rozwiązanie byłoby dla UE, a co za tym idzie - dla państw członkowskich, korzystrzniejsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)