Dziś będzie o pewnej wizycie we Włoszech...
Kilka dni temu Republikę Włoską odwiedził faktyczny przywódca Wielkiej Arabskiej Libijskiej Dżamahirijji Ludowo-Socjalistycznej. Program i przebieg tej wizyty był na tyle bogaty, że stanowił obrazę dla: Włochów, Europy, Chrześcijan i Żydów.
Przyjrzyjmy się, jak wyglądało to w praktyce:
- przylot do Rzymu - pierwsze spóźnienie;
- rozmowa z Prezydentem Republiki - ponad godzina spóźnienia;
- spotkanie z Premierem Berlusconim - półtorej godziny spóźnienia;
- wizyta w Senacie - kolejne spóźnienie;
- wizyta w Izbie Deputowanych - kolejne spóźnienie, ale honor Włochów starał się ratować przew. Gianfranco Fini, który po prostu opuścił Izbę.
Według "Rzeczpospolitej" w ciągu 55 godzin pobytu wszystkie spóźnienia Kadafiego obliczono na 12 godzin.
Idziemy dalej:
- groźby przed przyjazdem - Kaddafi zapowiedział, że jeśli na lotnisku nie przywita go premier Berlusconi, to wróci do Libii;
- zaproszenie delegacji żydowskiej... na sobotę! Pomijam już kwestię kurtuazji w dyplomacji, ale to jest zwyczajny brak kultury i świadome lekceważenie obyczajów innych kultur. Ciekawe co by się stało, gdyby ktoś podał Kadafiemu na obiad danie wieprzowe?
- propozycja zniesienia włoskiego systemu partyjnego - znów, pomijając sens i oczekiwany skutek tego rodzaju wypowiedzi w kraju demokratycznym, jest to przecież sugestia, jak należy prowadzić politykę wewnętrzną;
- wizyta na Uniwersytecie La Sapienza - tak, to ten sam Uniwesytet, w którym odwołana została wizyta papieża;
- fotografia Mukhtara w dnu powitania - ostra prowokacja, oczywiście bez reakcji.
Zauważmy, że wizyta człowieka, który:
- bronił reżimu w Korei Płn. i reżimu Husajna;
- doszedł do władzy w wyniku zamachu stanu i obalenia Króla;
- wyrzucił z Libii 20 tys. Włochów;
- bronił zamachowców z Lockerbie;
- znacjonalizował zachodnie inwestycje przemysłu naftowego;
- utrzymuje socjalizm;
- wspierał antyzachodnie akcje sponsorowane przez Sowietów;
oznacza jednak:
- dostawy ropy i gazu za 5 mld euro do Włoch;
- otwarcie na włoskie inwestycje w infrastrukturę po 200 mln euro przez 25 lat.
Żeby jednak płk. na pewno się nie obraził usłyszał jeszcze od premiera Berluscioniego pochwały pod swoim adresem na temat "głębokiej mądrości". Usłyszeć można też było słowa o "prawdziwej i głębokiej przyjaźni" między obu Panami.
Żeby była jasność - uważam, że stworzenie przez Włochów systemu, w który przyniósł śmierć wielu Libijczykom i był im zdecydowanie wrogi w jakiejś mierze Włochów obciąża. Z tym, że nie widzę powodów ku temu (choć jak widać zawsze wielką rolę grają względy materialne), by człowiek, który ma krew na rękach przyjeżdżał do Europy i oceniał w jakim stopniu jej narody "rozliczyły się z imperializmu". A już na pewno nie ma powodu, by robić to w tak ordynarny i lekceważący sposób.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)