Pominą natrząsanie się z tego co dzisiaj zaprezentował Aleksander Kwaśniewski. Nie jest to osoba z mojej bajki, ale pierwszy raz pomyślałem o nim, jak o zwykłym człowieku, a nie lewicowym polityku.
Aleksander Kwaśniewski ma poważny problem i to nie unika wątpliwości- życie na salonach, liczne spotkania na pewno sprzyjały spożywaniu większych ilości alkoholu i nie ma w tym nic złego jeśli zna się umiar.
Zrozumiałbym jeśli Kwaśniewski poszedłby na imprezę wieczorem- mógłby się nawet zalać w trupa. Mógł też łyknąć jednego dla pewności siebie i elokwencji chociaż tego mu nie brakuje.
Ale jeżeli na ostatnim odcinku kampanii wyborczej, kiedy LiD ma szansę uszczknąć Platformie jeszcze więcej elektoratu, były prezydent podkłada się po raz kolejny i to na istotnej konwencji w Szczecinie (a nie Pcimiu Dolnym), to coś tu jest nie tak.
Coś nie tak z silną wolą Kwaśniewskiego, ale przede wszystkim ze zdrowym rozsądkiem i odpowiedzialnością. Czegoś takiego nie zrobiłby człowiek, który może panować nad ilością wypitego alkoholu!
Co więcej zadziwia to jak nikt z LiDu nie panuje nad Kwaśniewskim- nie wiem na co liczyli, ale na pewno tyłki mieli mokre od potu w czasie przemówienia swojego patrona.
Dla Polaków dzisiejszy występ Kwaśniewskiego nie jest na szczęście kompromitujący tak jak to miało miejsce ostatnio na Ukrainie, czy w Charkowie.
Pierwszy raz nie patrzę na kolejną wpadkę byłego prezydenta z uśmiechem- poczułem autentyczne zaniepokojenie bo nie wiem, czy to jest alkoholizm, ale coś jest na rzeczy.
UPDATE 10.10.2007:
Tak jak podejrzewałemKwaśniewskikontynuuje bujdę o chorobie- rozumiem go, teraz nawet jakby sie przyznał to i tak nie wyjdzie z tego z twarzą.
W rozumowaniu prezydenta jest jednak pewna luka:
Onet.pl "(..)od kilku miesięcy używam silnych środków medycznych, to wynika z dolegliwości jakich nabawiłem się w czasie pobytu na Filipinach. Wymagają one takiego radykalnego leczenia i tyle(...) Nie chciał ujawnić na co choruje.(...)na którą zapadł na początku lipca."
Więc czemu pan pił na Ukrainie panie prezydencie...
UPDATE 2:
Nie warte nowej notki, ale nie daje mi spokoju- obczaiłem co i jak ze zdrowiem na Filipinach. I fakty sa okropne, porażające i ogólnie mega-pesymistyczne.
Prezydent może mieć:
DB - dur brzuszny
W - wścieklizna
JZM - japońskie zapalenie mózgu (!)
Co więcej:
Nie występują tu [na Filipinach] szczególne zagrożenia sanitarno-epidemiologiczne. Nie ma też obowiązku szczepień profilaktycznych. Nie ma problemów z dostępem do opieki medycznej. (...)
Woda z sieci wodociągowej nie nadaje się do picia. Lepsze hotele dostarczają wodę destylowaną i mineralną w ramach regularnych usług, w gorszych należy się w nią zaopatrzyć samemu (w sprzedaży dostępna jest butelkowana woda pitna). Owoce i warzywa należy myć przed spożyciem.




Komentarze
Pokaż komentarze (19)