521 obserwujących
825 notek
2886k odsłon
6276 odsłon

Nazywam się Abrams. Ten Abrams

USA MIlitary Documentaries
USA MIlitary Documentaries
Wykop Skomentuj30


16 grudnia 2016 Polnishe Abgeordneten „zaokupowali” nie tylko mównice, ale i fotel marszałka Sejmu, żeby po nim, zapewne wzorem pewnego wybitnego государственного деятеля, móc później poskakać.


Przed Sejmem natomiast zaczął zbierać się „Polski Majdan”. Przypomnijmy króciutko, co to jest ów „Majdan”. Otóż Majdan jest wtedy, kiedy to organizacje pozarządowe, zasilane pieniędzmi z państw trzecich prowadzą agitację na rzecz zmiany legalnie wybranych władz, bo są „be”. Ponieważ są „be”, na miejsce zbiórki stawiają się rozgoryczeni studenci. I tak się ciągnie czas jakiś. Nielegalne zgromadzenie usiłują wreszcie usunąć policjanci, a wtedy do studentów dołączają dobrze wyposażeni i wyszkoleni „blackwater bojcy” i łoją policjantów. Policja przysyła posiłki, wynajęty Cyba wali zza węgła z kałacha równo i w policjantów i w studentów (nie w „bojców”, bo szkolenie kosztuje), przyjeżdża Radek Sikorski i mówi: „albo podpiszecie albo będziecie martwi”. W efekcie skorumpowane rządy zastępują jeszcze bardzie skorumpowane, a do tego ponadnarodowo umocowane, a więc znające się na swoim zbójeckim fachu.


Tak, mniej więcej, widzieli sytuacje w Polsce Anno Domini 2016 politycy opozycji.


Nie dziwota, że wobec nabrzmiałości i owrzodzeń odezwać musiał się sam król Europy Donald Tusk, który (zupełnie przypadkiem) był akurat tego pięknego wieczoru we Wrocławiu. Razem z kolegą prezydentem Wrocławia Dutkiewiczem zanieśli żałosne pienia obronie prześladowanych żurnalistów. Noc z 16 i 17 składała się, generalnie, z samych przypadków. Jak pamiętamy na krótki zawalił się system kontroli lotów i niebo nad Polską zrobiło się puste[2]. Zdarzenie nie znane fachowcom od lat. Po drugie Polska Agencja prasowa przestała odbierać i przyjmować depesze przez godzinę licząc od godziny 21.00 z powodu równoczesnej awarii informatycznych systemów (głównego i zapasowego)[3]. Tak sie również i nieszczęśliwie złożyło, że awarii uległo również 11 obiektów należących do prywatnej firmy EmiTel (wydzielonej w 2003 roku z Telekomunikacji Polskiej), nadających w systemie MUX3. Na platformie EmiTela nadawany jest sygnał telewizji publicznej oraz Regionalnego Systemu Ostrzegania (RSO)[4]. Wedle publikowanej mapki sygnał telewizyjny oraz RSO miały nie działać, miedzy innymi, w Gdańsku, Krakowie, Katowicach, Wrocławiu i Białymstoku (wężykiem, wężykiem).


Jak się ten cały „Majdan” skończył pamiętamy. Sekwencją zdarzeń, w której nawijały się na siebie wzajemnie nici taniego serialu o charakterystyce podrózniczo-erotycznej, elementy Big Brothera z nieodłącznymi „prochami” w tle, szperanie w cudzych rzeczach, oraz robienie z siebie klasycznej internetowej idiotki o kierunku wokalnym.

Wynajęci od faceta o nazwisku – koski (nie pamiętam dokładnie) zadymiarze rzucali się przed Sejmem na ziemię udając rannych, a przypadkowi gapie nagrywali te komedię, dzięki czemu nazwisko „opozycjonisty” zapamiętamy na zawsze jako egzemplifikację prowokatora. Prowokator pochodził z tego samego środowiska, które wspierało się kolegami z Niemiec w celu wywołania zamieszek w trakcie polskiego święta narodowego.

Wszystko to okazało się ostatecznie być raczej zabawne niż poważne, a (szczęśliwie) „Polski Majdan” zasłużył na historyczne już miano „ciamajdanu”.

Młynów mielących i pras drukarskich nie dało się już jednak zatrzymać i poniedziałkowa prasa niemiecka rozpisała się o fali masowego protestu, bijąc w bęben trwogi jak ARD tageshau: „Spontaniczne, masowe demonstracje odbyły się w Gdańsku, Krakowie, Katowicach, Wrocławiu i Białymstoku [wężykiem, wężykiem – przypis Rolex]. Demonstranci są zgodni co do tego, że protest musi trwać tak długo, aż rząd wreszcie nie wycofa się ze swoich planów ograniczenia dostępu dziennikarzy do Sejmu"

Wymogi zwięzłości nie pozwoliły ARD tageschau rozpisać się na temat obyczajów dziennikarskich panujących w Bundestagu.


Palma pierwszeństwa należy sie tutaj jednak Deutsche Welle: „Jeszcze nigdy od 1989 r. policja nie musiała w Polsce stosować siły, żeby utorować drogę rządzącym, chroniąc ich przed protestującym narodem. [...] Widok krzyczących kobiet i mężczyzn, przyduszanych do ziemi przez policjantów, niebezpiecznie przypomina dawne czasy, kiedy policję nazywano jeszcze milicją. [...] Chaos dawno już osiągnął etap, na którym zdaje się być drugorzędne, kto ma rację a kto nie, o jaką ustawę akurat chodzi czy kto kogo czym prowokuje. [...] Kiedy ta polska lokomotywa ruszy, nic nie jest w stanie jej powstrzymać".[5]

Czujemy, że znaleźliśmy się w pewnej, równoległej rzeczywistości. Mam silne podejrzenie,że w tej samej rzeczywistości miała znaleźć się kanclerz Angela Merkel, która zapowiedziała swój przyjazd do Polski w początku stycznia oraz serię spotkań, włączając w to: panią premier, pana prezydenta oraz szefa partii rządzącej. Całkiem, powiedzmy sobie, niezły wachlarz oczekiwań. Póki co, wizyta została przełożona więc – również póki co – przynależy do rzeczywistości równoległej. Załóżmy jednak, że się odbyła. Załóżmy również, że obrazy opisane przez niemiecką prasę nie są obrazami wyczekiwanymi ale realnymi, innymi słowy: że ten scenariusz „Polskiego Majdanu” się powiódł, a pani kanclerz przyjechała do nas mediować pomiędzy dwoma parlamentami (tym właściwym w sali plenarnej i tym niewłaściwym w sali kolumnowej), dwoma rządami (starym, nielegalnym, i nowym – rządem jedności narodowej, z Jace... eee... z Kijowskim na czele) oraz nowym i starym Trybunałem Konstytucyjnym.

Wykop Skomentuj30
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka