16 obserwujących
84 notki
489k odsłon
  8165   0

Był Duda był Duda, czyli o co chodzi Prezesowi Kaczyńskiemu

Prezes Kaczyński podczas obchodów Dnia Niepodległości ogłosił w Krakowie kandydaturę Andrzeja Dudy na prezydenta Polski. Zatem wszelkie spekulacje i walki pod dywanem zostały zakończone: nie Ryszard ‘Mistrz Samoobrony’ Czarnecki, nie Piotr ‘Tablet’ Gliński i nie Grzegorz ‘SKOK’ Bierecki, ale Duda został namaszczony do kosztownej, choć straceńczej walki o żyrandol w przyszłym roku.

Prezes, z właściwym sobie staroświeckim patosem i nienajlepszą dykcją („wziąść na siebie odpowiedzialność za tom ogromnom zmianę”) założył Dudzie o wiele za duże buty Józefa Piłsudskiego. W takich butach łatwo się potknąć, jednak w tym przypadku nie jest to istotne, bo nie o Dudę toczy się tu gra, i nie o urząd prezydenta. Krakowska nominacja dała nam jasność, że PIS nie bierze poważnie pod uwagę wygranej w wyborach prezydenckich, i że traktuje je jako element kampanii parlamentarnej oraz inwestycję na przyszłość. To dlatego wybór padł na stosunkowo młodego kandydata, bliskiego współpracownika Lecha Kaczyńskiego, kandydata aktywnie wspierającego pielęgnowaną przez Antoniego 'Strażnika Pierścienia' Macierewicza ideę zamachu smoleńskiego.

Wybory prezydenckie w Polsce to nie polityka. Wybory prezydenckie to inżynieria społeczna. Nie wygrywa kandydat najsprawniejszy, najmądrzejszy, najsilniej politycznie popierany. Instytucja prezydenta w Polsce to nie polityk, ale raczej głowa rady starców. Ma budzić zaufanie, dawać spokój i poczucie bezpieczeństwa, nie może budzić kontrowersji. Duda tych warunków nie spełnia. Dopóki Kaczyński rozważał kandydaturę prof. Glińskiego, dopóty brał pod uwagę realną walkę o urząd prezydenta. Spalił jednak tę kandydaturę, przy pomocy kolejnych nieprzemyślanych nominacji i tabletu obracając ją w obszar anegdoty. Teraz Prezes nie liczy już na realną wygraną PISu w wyborach prezydenckich. Wybory te będą dla PISu:

- elementem kampanii parlamentarnej,

- inwestycją na przyszłość - w potencjalnego następcę Prezesa,

- elementem zmiany taktyki politycznej.

PIS, próbując od 7 lat bezskutecznie przejąć władzę, uznał, że nie da się jej przejąć w Polsce zgodnie z obowiązującymi obecnie demokratycznymi regułami. Po siedmiu latach chudych powinno nastąpić siedem lat tłustych. PIS postanowił zmienić taktykę, aby tej biblijnej przepowiedni dopomóc…

Zamach smoleński i sfałszowane wybory – to dla Prezesa i PISowskich PR-owców jednoznaczne dowody na to, że Polsce potrzebna jest już nie demokratyczna walka polityczna, ale rewolucja. Próbę generalną tej rewolucji będziemy mogli oglądać na ulicach Warszawy 13 grudnia. Polska Piłsudskiego zostanie tam symbolicznie przeciwstawiona Polsce Jaruzelskiego. Będziemy mieli sztandary, zagrzewające do boju przemówienia, nieprzebrany tłum, żywiołowe okrzyki i skandowanie porywających haseł. Być może będziemy mieli też, niestety, palenie opon, tęcz i czyichś kukieł, kostki brukowe w powietrzu, petardy i przepychanki z policją.

To będzie dzień próby. Tego dnia Prezes policzy siły.

Do prawdziwej rewolucji potrzebny jest jeszcze jeden element: męczennik.

Boję się tego momentu, kiedy w wyniku kolejnej ulicznej rozróby ktoś zginie.

 

Lubię to! Skomentuj588 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale