16 obserwujących
84 notki
489k odsłon
  4639   0

Marsz, Marsz i po Marszu, czyli Samotność Długodystansowca

Dzięki PIS-owskiemu Marszowi 13 grudnia sporo dowiedzieliśmy się o PISie. O tym, w jakiej kondycji największa partia prawicowa jest w tej chwili oraz co czeka PIS w najbliższej przyszłości. Nie jest to obraz porywający.

Nie szłam w Marszu 13 grudnia, ale oglądałam Marsz na żywo. Mieszkam blisko, lubię, jak coś się dzieje, poszłam popatrzeć. Szału nie było. No, może poza Brudzińskim, który z wdziękiem KaOwca bezskutecznie próbował rozbudzić energię w zgromadzonych na Marszu smutnych i zmęczonych ludziach.

PIS zaprezentował się 13 grudnia jako:

  1. Partia mająca dojrzały, jeśli nie starszy wiekiem, elektorat. Średnia wieku uczestników Marszu była grubo po 40-tce. Nic nie pomogły tu wysiłki organizatorów, aby Prezesa Kaczyńskiego otoczyć wianuszkiem „cheerleaderek”. Dziewczyny (niosące później transparent otwierający Marsz) wyglądały na tle pozostałych osób idących w Marszu jak wnuczki, a w najlepszym przypadku córki, uczestników.
  2. Partia umiejąca zagospodarować niezadowolenie i gniew społeczny, partia będąca opoką niezadowolonych z przemian po roku 1989. Nikt poza PISem nie wyprowadzi obecnie tylu osób na ulicę (poza Legią Warszawa, oczywiście ;) ). Nic nie pomogą jednak krzyki „Precz z komuną”, gdy na twarzach zmęczonych uczestników Marszu rysowało się raczej życzenie: komuno wróć. Wróć, wraz z gwarancją zatrudnienia, szybką emeryturą i deputatem węglowym.
  3. Partia nie tylko bez zdolności koalicyjnej, ale też bez umiejętności budowania szerszego poparcia wśród potencjalnych partnerów społecznych oraz bez możliwości rozszerzania swojego elektoratu. PIS szedł sam, z pieczołowicie ukrytym w tłumie Gowinem i Ziobrą (którym nie dano dojść do słowa), bez związkowców, bez narodowców i zadymiarzy od Korwina, bez chłopów (których, jak jasno pokazały „sfałszowane” wybory, nie udało się odebrać PSL-owi), oraz – last but not least - bez biskupów.
  4. Partia, której lider wchodzi powoli w smugę politycznego cienia. Jarosław Kaczyński, ospały, przysypiający wręcz podczas przemówień współpracowników, stojący na scenie bez ruchu, w zbyt dużym płaszczu (jeśli nie ma nikogo, kto by mu skrócił te rękawy, proszę o kontakt, mogę się podjąć tego zadania). Ten za duży płaszcz ma tu być może symboliczne znaczenie…

Marsz pokazał, że dni przywództwa Kaczyńskiego na prawicy są policzone. Długodystansowiec Kaczyński samotnie zbliża się do mety, ale nie dobiegnie do niej. Prezes nie osiągnął sukcesu od tylu lat, że młode wilczki wokół niego nie będą już dłużej czekać. Nie da się dalej tłumaczyć braku sukcesów siłą Układu i powszechnym spiskiem, ponieważ nawet ci, którzy w ów tajemny Układ wierzą, zaczynają rozglądać się kimś, kto go w końcu pokona.

Media prawicowe podzieliły się, a podział elektoratu prawicowego idzie w ślad za nimi. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Media imperium rydzykowego, przyzwyczajone do monopolu, łatwo nie oddadzą pola, ale konkurencja rośnie. Mimo zapewniania nas przez polityków PISu o braku wolności mediów, to właśnie prawicowe media pokazują nam obecnie, poprzez ostrą walkę, jak bardzo wolny jest to rynek. Kto wygra? Obecnie wygrywa nadal Rydzyk, i to on będzie rozdawał karty w trakcie przemian na prawicy. Prawdopodobnie to on wybierze następcę Kaczyńskiego. Oby padło na Gowina…

Proces ten widać bardzo dobrze w naszym salonie24. Kiedy stawiałam tu rok temu pierwsze kroki, blogerzy prawicowi (których tu przecież większość) prezentowali o wiele bardziej zbliżone stanowiska. Obecnie zdarza się, że w dyskusjach cichnie rozdźwięk pomiędzy prawakami i lewakami, bo pierwsze skrzypce zaczyna grać spór wewnątrz prawicy. A spór ten ogniskuje stosunek do przywództwa Jarosława Kaczyńskiego.

Marsz pokazał, że temat ten chyba w najbliższym czasie przybierze na sile…

Lubię to! Skomentuj265 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale