16 obserwujących
84 notki
489k odsłon
  6038   0

Piękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiem

Wieczór wyborczy, kiedy ogłaszane są wyniki exit poll, to w polskich domach święto. Całe rodziny zbierają się przed telewizorami, jak podczas Mundialu oraz wielkich katastrof i zamachów terrorystycznych. Życie na ulicach zamiera…

Tak było i tym razem, choć w moim przypadku jednak nieco inaczej niż zwykle. Pierwszy raz w historii wyborów przyszło mi głosować na dodatkowego, dwunastego kandydata spoza listy, wybór bowiem pozostałych kandydatów nie był dla mnie wystarczający. Nie mając wielkiej nadziei na to, że mój kandydat (nie zdradzę, czy był to Elvis Presley, Sarna z Krzesłem Na Głowie, czy Obcy Ósmy Pasażer Nostromo) wygra, przed telewizorem pojawiłam się z zapasem popcornu i dość rozluźniona.

Zostawmy na chwilę zaskakujące wyniki wyborów i ich ważkie konsekwencje dla polskiej sceny politycznej, tudzież międzynarodowe implikacje, i skupmy się przez chwilę na kwestiach wizerunkowych kandydatów. To temat również frapujący, szczególnie że w przypadku akurat urzędu prezydenta, wybrana ostatecznie osoba ma przecież pasować do żyrandola, i to wraz z najbliższą rodziną.

Zanim przejdziemy do omówienia wizerunku dwóch finałowych kandydatów, przyjrzyjmy się pokrótce całej jedenastce naszych „zawodników”. Kandydaci prezentowali różnorodną stylistykę, jakby (nieświadomie?)  dobraną do ich programów i elektoratu. Przypomnijmy krótko, jak wyglądali kandydaci na debacie prezydenckiej.

Piękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiemPiękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiemPiękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiemPiękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiem

  1. Jacek Wilk – nieco znoszona luźna marynarka, bezpieczny krawat. Strój odpowiedni na interview w sprawie pracy urzędnika w urzędzie gminy.
  2. Marian Kowalski – poszerzona w ramionach marynarka i krawat pamiętający czasy PRL-u. Na plus należy kandydatowi policzyć, że wyglądał rzeczywiście jak przeciętny Kowalski.
  3. Grzegorz Braun – marynarka o 3 rozmiary za duża i czarny krawat. Strój odpowiedni na udział w nagłym i niespodziewanym pogrzebie.
  4. Paweł Tanajno – dziwaczna klubowa marynarka i rozpięta różowa koszula. Jeśli kandydat chciał swoim strojem podkreślić swą odrębność, jeszcze lepiej sprawdziłby się hełm z Gwiezdnych Wojen.
  5. Paweł Kukiz – jasna rozpięta sportowa marynarka, koszula weekendowa i czarny podkoszulek. Na plus należy kandydatowi policzyć, że wszystko to było czyste, ale czy do jego antysystemowego wizerunku bardziej nie pasowałaby stara, czarna, skórzana kurtka?
  6. Adam Jarubas – przyzwoita jednorzędowa marynarka i krawat Samoobrony. Kandydat zapiął marynarkę na oba guziki, prawdopodobnie po to, aby zasygnalizować swój braku szacunku dla miejskich wymysłów savoir vivre’u.
  7. Janusz Korwin – Mikke – jak był ubrany JKM opisywać nie trzeba, bo zasadniczo zawsze ubrany jest tak samo. Ma swój rozpoznawalny styl wracającego nad ranem z bankietu krakowskiego urzędnika magistratu, i jest już w wieku, kiedy za późno jest na jakiekolwiek zmiany.
  8. Andrzej Duda – porządna jednorzędowa marynarka (nieco zbyt usztywniona w ramionach), błękitny krawat. Kandydat przez całą kampanię zachowuje jednolity wizerunek wzorowany na wyborach amerykańskich. Zero indywidualności, pełna poprawność (polityczna i stylistyczna).
  9. Magdalena Ogórek – sukienka w kolorze écru (informacja dla panów: to kolor prawie biały, z odrobiną  beżowego i różowego), zero biżuterii . Kandydatka konsekwentnie utrzymuje swój wizerunek królowej elfów z Władcy Pierścieni, istoty nie do końca zmaterializowanej i mającej już ponad 600 lat.
  10. Janusz Palikot – marynarka szyta na miarę i piękny krawat w odcieniach czerwieni. Wyglądał najlepiej ze wszystkich kandydatów (choć 2,4% wielbicieli Magdaleny Ogórek może się nie zgodzić). Palikotowi z czasów biznesowej prosperity zostało jeszcze sporo ładnych ubrań, jeśli utrzyma rozmiar, powinno na kilka lat wystarczyć. Nie wiadomo tylko, czy będzie się miał gdzie w nich pokazywać.

Piękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiemPiękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiemPiękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiemPiękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiem

Obecny prezydent Bronisław Komorowski nie stawił się na debatę, stąd jego brak w powyższym zestawieniu. W wieczorze wyborczym uczestniczył już jednak osobiście, przejdźmy zatem do porównania dwóch finałowych kandydatów podczas ogłoszenia wyników.

Bronisław Komorowski miał podczas wieczoru wyborczego trudne zadanie publicznego przełknięcia gorzkiego rozczarowania wynikiem I tury wyborów. Jak na człowieka, który miał okazję przez 5 lat  przyzwyczajać się do publicznych wystąpień, to przełykanie wyszło mu bardzo słabo. Nie potrafił optymizmu wykrzesać ani z siebie, ani z gości swojego wieczoru, ani z widzów przed telewizorem, ani w szczególności - z własnej małżonki. Jego przemówienie, wygłoszone tradycyjnie z wyjętej zmiętolonej kartki, było jak zwykle poprawne, nudne i pełne bon motów ze starych kalendarzy ściennych. Przemawiał na tle grupy młodych zwolenników (może powinno się ustawowo zabronić używania młodych ludzi w tak przedmiotowy sposób przez polityków?), podczas przemówienia kamera dziwnym trafem ani razu nie pokazała stojącej obok prezydenta małżonki. Zarówno prezydent, jak i prezydentowa, sprawiali  wrażenie osób zażenowanych całą sytuacją, marzących o udaniu się w domowe pielesze, przebraniu w normalne wygodne domowe dresy i zajęciu się czymś mniej stresującym.

Piękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiemPiękni kandydaci, czyli wybory prezydenckie kobiecym okiem

Andrzej Duda miał podczas wieczoru wyborczego zadanie dużo łatwiejsze ze względu na ogromny i niespodziewany sukces i żywiołową reakcję zgromadzonych na jego wieczorze gości. Duda dobrze czuje się przed kamerami, jest świetnie wytrenowany. Czasem zapominał o kolejnych elementach występu, dlatego szefowa sztabu musiała mu przypomnieć o pocałowaniu żony. Zrobił to posłusznie i natychmiast, zresztą z wdziękiem, prawie jak asystentka prowadzącego teleturniej na prośbę: - Magda, pocałuj pana! Duda przemawiał w towarzystwie jedynie żony i córki, ubranych w intensywnie różowe stroje. Niestety, nie przedstawił towarzyszących mu pań. Oglądałam wieczór wyborczy w większym towarzystwie i słyszałam kilka koncepcji, kim mogą być towarzyszące mu panie, w tym, że jest to jego matka i żona, bądź że są to dwie żony Dudy (stylistom udało się skutecznie postarzyć córkę Dudy o 15 lat, co nie jest łatwym zadaniem). Duda mówił z zaangażowaniem i ogromną energią, co zdecydowanie różniło jego wystąpienie od wystąpienia obecnego prezydenta.

Przed nami II tura. Zazdroszczę tym, którzy będą głosować z przekonaniem. Nie napiszę, na kogo ja będę głosować, tym bardziej, że głosować będę tym razem z wielkim bólem (alternatywna pisownia: bulem). I to bynajmniej nie wyłącznie ze względu na kwestię kroju marynarek kandydatów. Ale o tym może - innym razem...

Lubię to! Skomentuj340 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale