Wczoraj wieczorem TVP nadała film o Smoleńsku. Spodziewaliśmy się z żoną, że rewelacji tam nie będzie, ale Smoleńsk zbyt waży na na naszym, Polaków życiu, by taki film odpuścić. Niestety, obawy okazały się uzasadnione.
643
BLOG
Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
Trzy wdowy, choć pokazano je na tle symboliki chrześcijańskiej, łączył bardzo ziemski ból i pytanie jak zachować pamięć po mężach i ich doczesnych dziełach. Nie pokazano, że pamięć Katynia, dla której mężowie zginęli pod Smoleńskiem jest dla Polaków ideą stokroć ważniejszą niż zastanawianie się, po co było realizować drugi lot, skoro Putin zaprosił Tuska trzy dni wcześniej. Zawisło tylko bezsensowne pytanie o ironię losu. Szczególnie natarczywe, gdy wśród dokumentów i pamiątek odzyskanych po katastrofie, na centralnym miejscu leżała gazeta z tytułem zapowiadającym wyciągnięcie ręki do Rosjan na zgodę, w duchu prawdy.
W tak dramatycznych chwilach całych narodów nie ma ironii losu. Przeczyło by to Opatrzności Bożej. Jeżeli lecący z misją porozumienia się z Rosjanami w duchu prawdy, Prezydent Rzeczypospolitej miał zginąć pod Katyniem, to Polakom nie wolno nie dostrzegać w tym znaku. Zwłaszcza, że tych znaków było więcej:
Przypadająca na ten dzień, 10 kwietnia 2010 piąta rocznica śmierci Sługi Bożego Jana Pawła II, liczona kalendarzem liturgicznym na sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego.
Homilia przygotowana przez Biskupa Polowego Wojska Polskiego Tadeusza Płoskiego, opierająca się na nauczaniu Jana Pawła II o miłosierdziu, kończąca się słowami „od nagłej, a niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”.
Żałoba narodowa porównywalna do tej sprzed pięciu laty, po śmierci Największego z Rodu Polaków.
Wybuch islandzkiego wulkanu w dniu kontestacji pochówku Prezydenta RP na Wawelu, dający pretekst wielu przywódcom państw do odwołania udziału w pogrzebie.
Przesłanie Jarosława Kaczyńskiego do Rosjan, wygłoszone w miesiąc po katastrofie, a oparte o tezy przemówienia, jakie miał wygłosić w Katyniu jego brat bliźniak, Prezydent RP Lech Kaczyński.
Dwie powodzie, wyciszające tak trudną dla Polaków kampanię wyborczą, mającą wyłonić następcę Lecha Kaczyńskiego.
Przekazane ekipie Putina, surrealistyczne śledztwo, z niszczeniem dowodów rzeczowych i ośmieszaniem ujawnianych przecieków z obcych wywiadów o dowodach na zasadzkę pod Smoleńskiem.
kampania oszczerstw pod adresem poległych na służbie pilotów, generała Błasika i Prezydenta Kaczyńskiego, której nawet odczytanie komendy ODCHODZIMY nie jest w stanie zmienić mitu o „lądowaniu za wszelką cenę”.
W dniu opublikowania raportu MAK, ogłoszenie przez Kongregację do Spraw Kanonizacyjnych uznania cudu za wstawiennictwem Jana Pawła II, co pozwoliło Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI ustanowić datę beatyfikacji na Niedzielę Miłosierdzia Bożego.
Dziś usłyszałem w czytaniach dnia o braku wiary u ludu wybranego i budowaniu sobie złotego cielca, a potem słowa Pana Jezusa „Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli.” Wiedziałem, że w Smoleńsku nie było ironii losu, a przyjęcie ofiary biczowanego Narodu na ołtarzu Katynia.
Mszę kończyliśmy pieśnią:
Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił? W czymem zasmucił, albo w czym zawinił? Jam dla cię spuszczał na Egipt karanie, A tyś mnie wydał na ubiczowanie.





Komentarze
Pokaż komentarze (5)