TVP Info nadała wczoraj wieczorem film dokumentalny o Smoleńsku. W cyklu bezczelnie nazwanym UWIERZ W DOKUMENT.
Zanim rozpocząłem pisanie tej notki, sprawdziłem czy jest jakakolwiek reakcja ze strony Igora Janke, bo był on "użyty" w tym filmie jako jeden z polskich dziennikarzy, mających uwiarygodnić całość tej bezczelnej, ruskiej prowokacji, wykonywanej przez obywateli III RP.
Narracja rozpoczyna się stwierdzeniem, że lot samolotu z Okęcia został obarczony przymusowym pośpechem z powodu spóźnienia się Pary Prezydenckiej, ale to najmniejszy zarzut. Cały ten "film dokumentalny" ma nas utwierdzić w teorii naciskowej, dawno już obalonej przez IES. Wpaja nam też wersję odrzutowej kosiarki do drzew i krzewów, lecącej pod górę na wysokości nawet tylko 2,5m, która na "grubej brzozie" urwała sobie skrzydło, następnie wyleciała w górę jak rakieta, by się odwrócić na plecy. Nikt nie porównuje 30T siły ciągu w stosunku do ciężaru minimum 60T. Obowiązuje zasada Klicha: "Jak walnęło, to urwało."
Oczywiście wszystkie te umizgi do opinii publicznej nie mają nic wspólnego z nadchodzącą konferencją naukową. Całkiem przypadkowo emituje się teraz film nakręcony chyba jesienią 2010, jeszcze przed jakimikolwiek próbami naukowej analizy kłamstwa MAK. Jedyną odpowiedzią mają być aberracyjne teorie oparte na filmiku "1,24", które można wyśmiać i umieścić w wariatkowie.
A dwukrotnie eksponowany Igor Janke ma nam przypominać, że prezentowana na jego portalu teoria maskirowki jest jedyną przeszkodą na drodze do pojednania z rosyjskim narodem. Wygląda na to, że "maskirowka" zyskała nowego sojusznika w postaci telewizji publicznej, prezentującej rosyjski punkt widzenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)