Wyjeżdżając z Bielska-Białej, w czwartek przed północą, dowiedzieliśmy się, że program wizyty Klubów Gazety Polskiej w Budapeszcie został odwołany z uwagi na gwałtowny atak zimy i nagłe zawezwanie Viktora Orbana do Brukseli. Krótka narada w obu autokarach i jedni rezygnują, a drudzy mówią: Skoro już zamówiliśmy Mszę świętą, to jedziemy. Tylko dwie osoby zmieniły miejsca w autokarach i ruszyliśmy w 10stopniowy mróz na Słowacji. Okazało się, że wybraliśmy optymalną trasę - gdybyśmy pojechali inną drogą, mogliśmy utknąć w zaśnieżonych korkach. Już po 7 godzinach byliśmy pod dworcem Nyugati pu. w Budapeszcie. Poczekaliśmy na pociąg z Warszawy, który stał przez godzinę na semaforach przed dworcem, powitaliśmy Klubowiczów i upewniwszy się, że do nich też dotarło zaproszenie na Mszę, ruszyliśmy do METRO.
Przepraszam za fatalną jakość zdjęć, ale nie zabrałem ze sobą aparatu fotograficznego i byłem zmuszony obejść się telefonem.
Dziękuję tym wszystkim, którzy ucieszyli się naszą wizytą, a w szczególności trzem osobom, których nie udało mi się uwiecznić na zdjęciach, a to:
- w pierwszym rzędzie wolontariuszowi, który zaopiekował się nami i pilotował do polskiego kościoła, a w drodze powrotnej, wstydząc się wyjątkowo niechętnymi takiemu świętowaniu, bramkarzami do metra, którzy odstąpili od gościnności i żądali opłaty, wyłożył ponad 10tys Ft i był wyraźnie zażenowany, kiedy przyniosłem mu choć część tej sumy, ze zorganizowanej ad hoc ściepki. Nazywa się Pásztor Csaba.
- Węgrowi, który studiował w Polsce, więc dziękował nam w naszym języku za przyjazd i wsparcie w ich zmaganiach z Unią o kształt własnej Konstytucji. Nad Dunajem przypinał, wraz ze swoją małżonką, nie udekorowanym Polakom zielono-biało-czerwone wstążki.
- Starszej Pani, która w kaplicy Najświętszego Sakramentu Bazyliki św. Stefana, słysząc polską Koronkę do Bożego Miłosierdzia tak się wzruszyła, że płacząc pokazywała nam wizerunek Jezusa Miłosiernego i po węgiersku mówiła Jezu ufam Tobie


Komentarze
Pokaż komentarze (6)