Najważniejszą modlitwą współczesnego Kościoła jest modlitwa o pokój.
Jednak, czy jest możliwy pokój zbudowany na fundamencie kłamstwa i strachu?
Czy ktoś może powstrzymać Putina?
Jest taki Wódz, choć w tej chwili już po drugiej stronie życia. Stalin pytał kiedyś ile On ma dywizji, ale On dowodzi nie dywizjami, a diecezjami. A modlitwa może być mocniejsza od pocisków.
Gdybyśmy się wsłuchali w słowa Jana Pawła II, zapisane w Katyńskiej Homilii z 10 kwietnia 2010, to prawda o Putinie zaprowadziła by go przed Trybunał Haski.
Przybyliście do Rzymu, do grobu Apostołów, aby na nowo - po 56 latach od tamtego dramatu - odczytać, jakie jest wasze zadanie, zadanie Rodzin Katyńskich. Wydaje się, że jest nim właśnie niesienie przebaczenia. Tak, jest nim przechowanie w pamięci tego dramatu narodowego, rodzinnego, osobistego, ale jest nim również, poprzez tę pamięć, przebaczenie.
Jeżeli jako naród potrafimy wznieść się na poziom śp. Ks. Zdzisława Peszkowskiego, to prawdę będziemy głosili zawsze w parze z miłością, przebaczającą nawet naszym oprawcom.
Doczekamy wtedy poparcia z okna, otwartego na Plac Św. Piotra. A może i modlitwy Białego Pielgrzyma nad Grobem Smoleńskim na Wawelu, kiedy przybędzie do Krakowa.
Wtedy Obamy, Camerony i inni przerażeni posiadacze dowodów zbrodni smoleńskiej odkryją przed światem to, co powinno zaprowadzić morderców przed trybunał międzynarodowy.
Kto go tam zaprowadzi? Sami Rosjanie. Jak Serbowie, którzy wydali Miloszewicza.
Jeżeli Zachód nie dojrzeje do sankcji politycznych i ekonomicznych, to wpakuje się w taką hekatombę, jak po Traktacie Monachijskim.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)