Wyobraźmy sobie podobną powódź w Polsce. W końcu u nas też nie brakuje terenów zagrożonych, a systemy zabezpieczeń wcale nie są lepsze od niemieckich.
Kogo by u nas oskarżono o zaniedbania?
Tak... Oczywiście rząd i państwo. Tylko, że jedni obecny rząd, a drudzy wszystkie poprzednie. No może prawie wszystkie.
A jak będzie w Niemczech?
Otóż moim zdaniem nikt nie będzie stawiał zarzutów obecnej pani Kanclerz. Nikt też nie będzie rozliczał jej poprzedników z prowadzonej polityki środowiskowej.
Jeżeli w ogóle padnie jakiś zarzut to zbyt opieszałe działania zapobiegające procesom związanym z tzw globalnym ociepleniem.
A że za przyczynę powodzi zostaną uznane zmiany klimatu to nikt nie powie, że państwo niemieckie nie zdało egzaminu.
Tylko wyjdzie też, że to kraje takie jak Polska są temu współwinne.




Komentarze
Pokaż komentarze (56)