Problem jest dużo szerszy niż ministerstwo edukacji. Bardziej chodzi o podejście do życia o wzorce zachowań o przykłady zachowań innych. Na początku lat 90 gazeta wyborcza bardzo zachęcała do nauki wszędzie się słyszało że jak nie masz studiów to nie masz czego szukać. I tak było. Pamiętam jak na stanowisko sprzedawcy poszukiwana była osoba po studiach ze znajomością dwóch języków obcych i jak to się w tedy pisało "miłą aparycją". Nikt nie chciał zostać na "peronie" patrząc jak jego pociąg odjechał do nowego zachodniego świata. Nauczyciele mieli realną władzę nad losami ludzkimi do tego dochodził wyż demograficzny. Tak więc walka na całego z nauczycielami którzy wyżywali się za swoje frustracje (związanie z przemianami) używając władzy i rywalizacja z innymi. Do byle szkoły było po 4 kandydatów na jedno miejsce .
Czasy się zmieniły uczniów mniej szkoły zachęcają by do nich iść bo nie będą miały kogo uczyć. Jak już się do nich przyjdzie to wiadomo jak wcześniej się prosiło to teraz się nie wyrzuci (czy się stoi czy się leży dyplom się należy) . Czy trzeba mieć studia żeby godziwie żyć? Raczej nie potrzeba, a w wielu przypadkach lepiej nie mieć studiów tylko kurs operatora walca drogowego. Studia robi się raczej dla własnej satysfakcji tak na boku często pracując. Co nie świadczy o tym że ktoś jest taki pracowity tylko o tym że ma tak łatwe studia że może sobie pozwolić na pracę. Kiedyś w moim mieście była tylko Politechnika i Uniwersytet. A dzisiaj po co się męczyć na polibudzie czy uniwerku jak można iść do jednej z wielu "wyższych" uczelni i też być magister lub inny inżynier. Znam osoby które miały kłopoty w zasadniczej szkole w małej miejscowości ze zdaniem z klasy do klasy a dzisiaj mają same piątki w Wyższej Szkole Tarcia Chrzanu. Innym tematem są wzorce zachowań tu TVN i inne stacje jak kropla skałę drążą moralne zasady przesuwając "granice" czego wolno a czego nie jak najbliżej przepaści. Lansowanie takich postaw jak sex w wannie na oczach milionów telewidzów (frytka) powoduje że dzisiejsza nastolatka sama na siebie woła że jest niezłą szmata. I jest z tego dumna. Znajomy ksiądz powiedział że na lekcjach religii może co najwyżej powiedzieć żeby używali prezerwatyw. Ewa Drzyzga ( pisałem o tym w poprzednim poście) pokazuje nam coraz to nowe odstępstwa od norm nie tylko moralnych ale i od zasad zdrowego rozsądku. Coś co kiedyś byśmy nazwali patologią dzisiaj staje się dylematem wagi "jak wycisnąć pryszcza". Czemu tak jest? To na inny wpis. W skrócie można napisać że głupimi się łatwiej rządzi i łatwiej okrada.
46
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze