59 obserwujących
59 notek
187k odsłon
352 odsłony

Zbysław Wstręcina okrągły jak piłka (feat Sepp Blatter

Wykop Skomentuj2

Poczucie humoru i wyczucie absurdu, ktore jakiś czas temu opuścilo było mnie, jakoś nie kwapi się wracać. zatem od czasu do czasu odcinam kupony. Korzysatajac z faktu, że pan Blatter, inaczej niż niektórzy, wywalczył kolejną kadencję, przypomnę jak to się robi w Polszcze.Ja wiem, że niektórze nzawiska zdążyły się zatrzeć ale jak bonidydy tak własnie było! Tekst sprzed lat.

Kiedy ciemną nocą, o godzinie drugiej zero zero czasu środkowoeuropejskiego Namiot Wschodu Podlaskiego Zakonu Pieszczot Nakolannikiem odwołał swego naczelnego wizażystę, wszędzie panowała złowroga cisza. Przenikała chłodem, jak lód spływała wzdłuż kręgosłupa by wbić się w lędźwie niczym sztylet trzymany długo za oknem. Naród spał nieświadom tego, co okrutny los mu szykuje.

***

Wszędzie panowała złowroga cisza… Wyjątkiem od tej reguły były dwa adresy w mieście stołecznem, jakie dokładnie to nie istotne. W każdym razie zaraz po tym, gdy Zbysław Wstręcina przestał być TYM Wstręciną, w jednym z wymienionych miejsc strzeliły korki szampanów z towarzyszeniem perlistego śmiechu dam (czy tam nie dam…) a w drugim usłyszeć można było łkanie, spazmy a na koniec straszliwy trzask i równie potworny wrzask

***

TRRRRAAAAACH!!!!!!! Rozległo się w siedzibie organu naczelnego związku podlaskich traktorzystów Brawo i Bis.

- Co?!!! On jest lepszy ode mnie?!!!!

Kto mógł, krył się pod ścianą. Jeden nie mógł więc zemdlał na miejscu. A jeden taki spryciarz, który gdzieś wyczytał jak to się robi na salonach, schował się do szafy. Wiadomo, to najlepszy sposób na humory złośliwych, rudy… znaczy małych tyranów.

- No, znaczy… - zaczął najnowszy nabytek związku, oddelegowany natychmiast do roli spinakera. Mało był doświadczony więc i bał się, głupi, mniej niż inni. Przez chwilę zadrżał wprawdzie, ale postanowił kontynuować. – Znaczy lepszy bo gorszy!!!

Szef BiB-u podrapał się w głowę.

- Że jak…? – nie zrozumiał za dokładnie. Stojący pod ścianą poczuli jak im krew w żyłach zamarza.

- No, że właśnie przebił szefa w roli czarnego…

Szef łypnął na wszelki wypadek i zrobił Groźną Minę – No 2. Ta zabijała w sześć sekund.

-… charakteru. – uściślił spinaker w czwartej sekundzie. Zdążył, choć było krucho.

- Mów dalej – zainteresował się Karosław Jaczyński (bo o niego i nikogo innego na całe Ziemi mogło tu tylko chodzić)

- No więc… - zamierzał kontynuować spinaker

- Nie zaczyna się od więc! – zgromił go Bronachim Judziński wyraźnie zazdrosny o względy szefa.

- Zaczął od „No”. Tak chyba wolno…? – zimno zauważył szef. – Wypindalaj – dodał co omal nie zabiło Bronachima. Karosław kazał kontynuować spinakerowi.

- NO WIĘC… -zaczął znacząco a nawet bezczelnie młodziak – ów Wstręcina na krótki czas przykuł uwagę całego Narodu jako absolutnie najbardziej znienawidzony ze znienawidzonych. Za przeproszeniem (zaasekurował się spinaker) przy tym cała nienawiść do szefa to pryszczyk.

- No i…? -dociekał Karosław

- No i gdyby tylko Zbysław zechciał jeszcze choć trochę poepatować sobą społeczeństwo zyskali byśmy trochę czasu. Zwarli byśmy szeregi, program napisali, moglibyśmy myśleć o zwycięstwie. O naszym Drang nach Budapeszt!!!!

Karosławowi ze wzruszenia łza się w oku zakręciła.

- Tedy dawaj młody!!!!! – krzyknął jak za dawnych lat. Znaczy jak chciał krzyczeć za dawnych lat tylko nikt go wtedy słuchać nie chciał…

- Tedy trzeba uruchomić Zbysława – zatarł ręce spinaker.

- Uruchomić? – nie pojął Karosław – a on wypadek jakiś miał? – spytał zaniepokojony.

- Nie, poszedł tylko w odstawkę…

***

W siedzibie Narządu Głównego pojawił się spóźniony Tonald Dusk, Książe ruskie, pruskie, wołoskie, ugrofińskie, karelskie, helskie, z Bożej łaski nie ułomne na ciele i umyśle a z łaski Angeli, pierwszy podstoli podczaszy i podkurek Podlasia.

- Co tu tak wesoło? – zapytał zdziwiony ujrzawszy niepowstrzymaną fiestę na salonach.

- Wstręcina odwołany!!! –krzyknął ktoś robiąc koszyczek na czerwony grzebyczek bo za minutkę zamykam budkę… i takie tam wesołe zabawy.

- A co to za Wstrzęcina? – zainteresował się Dusk widząc, że musi być to nie byle kto skoro na taką fetę zasłużył.

- No jak to? – zapytał ten sam ktoś. – To numer jeden mediów w ostat… AŁAŁAŁA!!!!!

- Numer…? (kop w nery) Jeden…? (karczycho) Mediów…? (micha!)

- No… Numer dw… - leżący rozejrzał się wokoło i policzył ambitne spojrzenia – dwanaście.

Dusk i tak się zainteresował sprawą. Nie, żeby bał się gościa czy choćby obawiał. Nie lubił po prostu jak ktoś wtryniał się mu w interesy. To on ustalał, kto jest numer jeden, dwa czy dwanaście. Te numery akurat zaklepał wcześniej dla siebie.

- No dobrze… - zagaił.

- No skandal! Bezczelność!!! Nosz kurna..!!! – wszedł mu w słowo Stepan ale zaliczył z miejsca dwa podbródkowe i stracił ochotę na dalszy udział w dyskusji.

- No dobrze. – zagaił Tonald ponownie – I co zrobimy?

- W zasadzie na ten moment nic nie musimy bo Wstrzęcinę właśnie odwołali. – uspokajał Gaweł Pstraś zamiatając bo się co nieco wylało i co nieco pobiło…

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale