Konflikt społeczny został zakończony w sposób pokojowy, sytuacja jest niezwykle dynamiczna, robotnicy walczą o wyegzekwowanie porozumienia, SB „pracuje”.

W grudniu 1970 roku żołnierze Ludowego Wojska Polskiego strzelają do zbuntowanych robotników w Trójmieście i Szczecinie, zabijają 44 osoby, ranią około tysiąca. W Gdyni Komitet Strajkowy zostaje aresztowany po dwunastu godzinach funkcjonowania, w Szczecinie znakomicie zorganizowane strajki trwają w sumie dziesięć dni. W międzyczasie obalony zostaje, po czternastu latach władzy, pierwszy sekretarz PZPR Władysław Gomułka. Na jego miejsce „wybrany” zostaje, mówiący po francusku, sekretarz wojewódzki ze Śląska Edward Gierek. Edmund Bałuka, radykalny przywódca strajku styczniowego z 1971 roku, mówi o nim: „To był człowiek innego typu, znający Zachód”. W Szczecinie w  trakcie dramatycznego strajku w styczniu 1971 roku, z soboty 23 stycznia na niedzielę 24 stycznia powstał „List do Gierka”, który nawet słowem nie wspominał o „zaproszeniu” do „Warskiego” przywódcy partii i państwa. Mimo tego, kilka godzin później na posiedzeniu Sekretariatu Komitetu Centralnego PZPR zapada decyzja o wizycie ścisłego kierownictwa państwa w ogarniętym protestem mieście. Cel jest jeden - jak najszybciej zakończyć protest. Udaje się tego dokonać m.in. za pomocą wielu kłamstw, które wygłasza głowa państwa. „Wraca nowe”.

Tak o tej bezprecedensowej „wizycie” Gierka w Szczecinie napisał Pierre Buhler w swej książce „Polska droga do wolności 1939 – 1995”: „Po raz pierwszy w historii państwa realnego socjalizmu przywódca partii udawał się na spotkanie ze strajkującymi robotnikami organizowane na ich terytorium, gdzie bezpieczeństwo nie zostało zagwarantowane”. Walka komunistycznej władzy z samoorganizującymi się w formie strajku robotnikami prowadzona była na dwóch płaszczyznach. Pierwsza, jawna, polegała na wieloaspektowym blokowaniu ogarniętych protestem zakładów oraz negocjacjach aparatu państwowego z zamkniętymi w nich robotnikami. Warstwa druga była  tajna, polegała na represyjnych działaniach policji politycznej, będących de facto aparatem represji wobec społeczeństwa. To właśnie w szczycie strajku styczniowego działalność SB przybrała maksymalne rozmiary. Służby zdołały już otrząsnąć się po szoku związanym z „rewoltą Grudniową” czy, jak mówi prof. Jerzy Eisler, „robotniczym powstaniem”. Według meldunków dziennych SB, w zaszyfrowany sposób wysyłanych na Rakowiecką, 23 stycznia 1971, a więc w dzień będący jednym z kluczowych w strajku kierowanym przez Edmunda Bałukę, pozyskano 12 tajnych współpracowników, przesłuchano 86 osób, przeszukań dokonano w 15 mieszkaniach, zatrzymano 5 osób, pięć kolejnych aresztowano. W nocy z 24 na 25 stycznia 1971 roku w czasie słynnej debaty z robotnikami w „Warskim”, robotnicy nie otrzymali zapewnienia  o realizacji kilku kluczowych postulatów, m.in. o cofnięciu podwyżki cen. Nie uzyskali  również zapewnienia o pociągnięciu do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za prowokację medialną, która doprowadziła do strajku. Bezskutecznym okazało się także żądanie „rzetelnych informacji o sytuacji politycznej i gospodarczej w Stoczni i kraju”. Ten ostatni postulat miał ogromne znaczenie i był wpisany w listę żądań strajkujących, nie spełnienie go spowodowało np. to, że strajk styczniowy nazywano oficjalnie „przerwą w pracy”. Sam Bałuka po zakończeniu protestu stwierdził: „Strajkować to my jeszcze nie umiemy”.
25 stycznia 1971 roku, będący  dniem zakończenia strajku, dowódca szczecińskiej policji politycznej płk Głowacki  podsumowuje  następująco: „W dniu dzisiejszym SB nie przeprowadziła działań represyjnych, profilaktycznych i werbunkowych”, mimo to  nadal trwają przeszukania, zatrzymania. W tym samym meldunku możemy przeczytać: „Przygotowywane są rozmowy profilaktyczne z osobami, które w dalszym ciągu wykazują negatywną postawę - wroga”. Czy chodziło o rozpoczynających właśnie prace członków Komisji Robotniczej? SB w kolejnych dniach bardzo dokładnie przygląda się nastrojom społecznym, wszelkiego rodzaju plotkom (rola plotki w PRL to temat rzeka), tak np. w meldunkach do Warszawy możemy przeczytać, że wśród mieszkańców naszego miasta panuje „swoista duma, że Szczecin był pierwszym miastem na wybrzeżu goszczącym tow. Gierka”, że wśród studentów  i kadry Politechniki Szczecińskiej  pojawia się „krytyka pod adresem środków masowego przekazu”.

więcej